sobota, 18 listopada 2017

Ciemni Łowcy cz. 1 - Ochrona

Zamiast kolejnego wałkowania różnych obrzydliwości ze świata polityki, odprężająca historyjka z nutą grozy. Short opowiada o parze Łowców duchów i potworów, prowadzących zakład usługowy. Większość stworzonych przeze mnie opowiadanek odnosi się do literatury grozy.

CIEMNI ŁOWCY CZ 1 - OCHRONA

Nasz gość był bardzo blady. W ogóle wyglądał niezdrowo, podkrążone oczy, chudy jak szczapa, jednym słowem - słabo rokował.
- I mówi pan, że to wszystko przez klątwę?
- Dokładnie tak. W dzień zapadam w sen, w nocy nie mogę spać. Jak tylko słońce wstaje - śpię jak dziecko. Ale to pół biedy. Kiedy zasnę, boję się że ON przyjdzie.
- ON, czyli...
- Proszę to zobaczyć.
Podał nam małą karteczkę:


"Obrzydła kreaturo!

Nie ujdziesz z życiem. Już wkrótce przyjdę po ciebie.
H."

- Prześladuje mnieee - Nasz klient się rozszlochał. - Dostałem to wczoraj. Nawet nie mam jak się bronić przez tą cholerną śpiączkę.
- Spokojnie. Damy panu ochronę. Zobaczymy ki czort pana nawiedza. Przyjdziemy rano, przed wschodem słońca.
Sprawa była dziwna, cokolwiek dręczyło naszego klienta zachowywało się inaczej niż zwyczajne stwory mroku. Zamiast w nocy, nawiedzało w dzień. Dokładnie kwadrans po piątej zjawiliśmy się pod wskazanym adresem, od wschodu słońca dzieliło nas jeszcze kilka minut. Nasz gospodarz nie spał jeszcze, ale nie minęło kilka chwil, a faktycznie zwalił się jak kłoda do łóżka i zaczął chrapać.
Skryliśmy się w pokoju - ja za firanką, kolega w szafie. Nie trzeba było długo czekać, gdy do pokoju cichcem wsunęła się jakaś sylwetka w długiej szacie, czy też płaszczu. W panującym jeszcze półmroku dostrzegłem przez firankę wydłużony, niemal czworokątny łeb. Trzeba było działać szybko. Mój wspólnik wyskoczył z szafy i władował w intruza dwie kule - jedną srebrną, drugą dla pewności z rtęciowym rdzeniem, ja - również dla pewności - gdy ciało zwaliło się na podłogę odciąłem mu czerep poświęconym mieczem Merlina. Szybko poszło, ale o dziwo ciało nie wyparowało, nie rozpłynęło się w cuchnącą maź, tylko leżało i krwawiło. Głowa potoczyła się pod łóżko niedoszłej ofiary, a my zapaliliśmy latarkę i zaczęliśmy się przyglądać kadłubowi. Ciało jak ciało, rzekłbym... ludzkie. Partner mój schylił się przytomnie i zaczął je obszukiwać. Wyjął coś z wewnętrznej kieszeni płaszcza.
- Ty zobacz...
Wziąłem do ręki... dokumenty?
- Abraham van H... O ja pitolę, chyba spieprzyliśmy temat...
Rywalizowaliśmy z Bramkiem, ale nasz wyczyn podpadał pod nieetyczną bardzo metodę walki z konkurencją. I wcale nie był to jedyny ani najpoważniejszy zarzut.
- A ten kwadratowy łeb?
- Ten tuman chodził w cylindrze... O, tutaj leży. I kołek wzór AD 1897. Osika, dobry na...
- Stul dziób, wiem na co to jest. Co z nim robimy? - Wskazałem na chrapiącego w najlepsze wampira, gdyż nie ulegało wątpliwości kim był nasz zleceniodawca. Nosferatu, wąpierz, krwiopijca, szatański pomiot i... cholerny cwaniak.
- Innym razem. On sobie wyparuje, ten zostanie i trzeba się będzie tłumaczyć. A tak jak się ocknie, to on go będzie miał na głowie, jestem pewien, że wie co robić. Spadamy.

środa, 15 listopada 2017

W radiu mnie nie było...

Miałem okazję "obywać" się w lokalnym radiu. :)

Tak, ten łysiejący typ to ja...



Zainteresowanych do opowieści o przeszłości mojego miasta zapraszam do posłuchania.



poniedziałek, 13 listopada 2017

Zasady nienawiści

Nie milknie fala oburzenia po sobotnim marszu, Premier Szwecji chciałby go zakazać, choć nie odbywa się on w jego kraju. Izrael również oburzony, a wiadomo - to państwo słynie z propagowania tolerancji na całym świecie, choć niestety do jedynej słusznej nacji. 

Nikt nie zastanawia się, dlaczego radykalizm coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej. 

Znajomy z Niemiec, notabene lekarz, który ma swoją klinikę, nie jakiś tuman ze zmywaka, dokładnie odmalował podczas naszego ostatniego spotkania sytuacje i trzeźwienie Niemców z pozytywnego nastawienia do emigrantów. Skala przestępczości wśród tej grupy nie jest do końca znana, policjant, który przyszedł do niego na wizytę, oświadczył że ma zakaz rozmawiania o czynnościach operacyjnych związanych z uchodźcami (emigrantami).  Zasiłek emigranta nominalnie przekracza dochody średnio zarabiającego Niemca - gdyż oprócz niego zwolniony jest on z opłat, które musi płacić normalnie pracujący obywatel. Niemcy mają dość, o wiele bardziej niż się wydaje.
Czy należy się więc dziwić, że w najbliższym czasie będzie nas czekać eskalacja przemocy i nasilanie się nastrojów rasistowskich?

Z niższego pułapu startują doniesienia o tym, jak emigranci z Maroka świętowali zwycięstwo swojej drużyny piłkarskiej, demolując Brukselę i tocząc niemal regularną wojnę z policją. Skoro tak okazują radość, jak będą okazywać wściekłość?


Analogiczne zajścia miały miejsce w Paryżu, ale tam policja jak do tej pory nawet nie pochwaliła się statystykami.

Strach nie jest wyimaginowany, a tam gdzie panuje strach budzą się upiory. I agresja. 
U nas nie ma emigrantów, wydawać by się mogło, że sytuacja jest spokojna. Jeżeli jednak w świetle wydarzeń za granicą trwa debata, czy emigrantów przyjąć, a co poniektóre państwa UNII próbują wywierać nacisk, aby Et Verbum caro factum est, czemu przyklaskują rodzime środowiska lewicowe, mamy to co mamy czyli kipisz. 

Idea ruchu narodowego była mi jako fascynatowi historii bliska, choć niekoniecznie w takim wydaniu, jakim oferowana jest ona współcześnie - brak jest skonkretyzowanej ideologii tego ruchu, choć szansa ogarnięcia tematu pojawiła się się w 2014 wraz z powstaniem RN (Ruchu Narodowego) w jego obrębie pojawiło się kilka osób rozumnych np. Leszek Żebrowski, Stanisław Michalkiewicz, lub choćby Krzysztof Bosak. Kierunek nadany przez Romana Dmowskiego, jako patrona tego ugrupowania, byłby kierunkiem dobrym, ale dla niektórych Roman jest za miękki. 
Niestety, RN nie utrzymał całej radykalnej prawicy, gdyż poza nim rok później znalazł się ONR.
Zresztą ONR przed wojną nie był również organizacją jednorodną,  z tzw. "Falangi" rekrutowali się najwięksi "żydożercy", którzy działając w szeregach okupacyjnych struktur konspiracyjnych, nagle otrzymali carte blanche na odstrzał Żyda. Tak, były takie przypadki! 
ONR ABC był organizacją złożoną z ludzi, którzy mieli jednak trochę lepiej poukładane w głowie, plus byli członkowie, którzy nie weszli do żadnej frakcji po rozłamie, jak Mosdorf, czy Piasecki. 

Dzisiejszy Ruch Narodowy ma jednak poważny problem z tożsamością. Jeżeli rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej pan Pławski oświadcza, że jego ruch to narodowi szowiniści, a w Polsce powinna funkcjonować dwustronna identyfikacja etniczna, dlatego ”osoba czarnoskóra nie jest Polakiem”, to potwierdza hasła z transparentów, wycina poparcie dla ruchu czarnoskórego uczestnika marszu Bawera Aondo-Akaa i nie jest w stanie uratować sytuacji fakt, że pan Pławski po tej wypowiedzi przestał być rzecznikiem MW. Mleko się rozlało.

Winnicki i Bosak, odcięli się wprawdzie od tych słów, ale wychodzi na to, że nikt nie kontroluje tego co myślą i czynią członkowie ruchu. Sytuacja jest skomplikowana, gdyż brak kontroli może spowodować rozłam na jeszcze bardziej radykalne ugrupowania i faszystowskie bojówki demolujące budki z kebabami i tłukące ich klientów zaczną być faktem.







niedziela, 12 listopada 2017

Marsz

Z Marszu przyjechał właśnie mój ojciec, który regularnie odbywa na niego pielgrzymkę z Olsztyna i zawsze relacjonuje mi różnice między tym co widział, a tym co pokazano w TV.  Na podstawie relacji telewizyjnych niektórzy wyrobili sobie bardzo negatywną opinię na jego temat i nie jest ona zupełnie nieuzasadniona, choć swoją drogą trwa tendencja i to od kilku lat, odstraszania ludzi od obchodów tego Święta. Ten rok i poprzedni obył się na szczęście  bez większych ekscesów. Znaczy mam na myśli rękoczyny, bo na znajomym blogu pokazały się zdjęcia transparentów, których tam nie powinno być. 

Odniosę się do zdjęcia i wpisu zapożyczonych z bloga Grety Baggins, której zaniepokojenie i zniesmaczenie jest całkiem zasadne.


 "Biała Europa braterskich narodów"... cóż to u jasnej cholery znaczy? Dlaczego Europa ma być biała? Pierze się ją w proszku tylko do białych tkanin?
Budzi moje kolejne zastrzeżenie "celtyk" po środku - używany przez neo-nazistów, oraz neo-banderowców. Jest to znak kontrowersyjny i moim zdaniem powinno się z niego zrezygnować, choć nacjonaliści tłumaczą, że jest to znak o wiele starszy niż ruchy faszystowskie i nazistowskie, które obrały go sobie za jakiś fetysz i jest symbolem niepodległości. Mogę zapytać - co z tego? Swastyka również jest starsza niż III Rzesza, a mimo tego nikt tego analogicznie nie tłumaczy. Poza tym Celtowie nie są nijak związani z walką narodowowyzwoleńczą Polaków, dlatego też ci powinni zostawić go w spokoju, tym bardziej że mamy swoje symbole i nie musimy krzyża celtyckiego małpować.  Nie był on także używany przez ONR przed wojną, a do ich  tradycji odwołują się przecież dzisiejsi narodowcy.

Tu odwołam się do fragmentu artykułu z Onet.pl autorstwa Marcina Makowieckiego:

Idiotów wyprowadzić!

Czy na Marszu Niepodległości byli faszyści i rasiści? Byli. Mój redakcyjny kolega z ”Do Rzeczy” Karol Gac donosił o grupie niezaproszonej przez organizatorów, która po włączeniu się do pochodu skandowała hasła w stylu ”Ku Klux Klan”, albo ”Sieg heil”. Pojawił się transparent z napisem ”Biała Europa braterskich narodów”, były również pojedyncze flagi z krzyżem celtyckim. Nie mam wątpliwości, że każdy z tych idiotów powinien być przez organizatorów Marszu wyproszony. To oni dają bowiem pożywkę i wątłą – ale jednak – podstawę do wrzucania dziesiątek tysięcy ludzi do jednego worka podpisanego ”faszyzm”.

No właśnie, organizatorzy wykazali się indolencją, pozwalając, by takie pustogłowia tułały się na obchodach narodowego święta. Poza tym po prawej stronie baneru widzę znak ONR-u, czyżby nie byli zaproszeni? Jest to przykład braku edukacji i niejednorodności ruchu narodowego, więc nie jest to pożywka wcale taka "wątła". 

Ale nie oni jedni byli na marszu.

"Równoczesne protestujący przeciw nim ludzie z Antify nie stanowią głosu zaniepokojonych tendencjami skrajnie nacjonalistycznymi Polaków. Tak jak niektórzy twierdzą, że mamy w kraju ”antysemityzm bez Żydów”, tak sami ci, często z twarzami zakrytymi kominiarkami młodzi ludzie, to rodzaj ”antyfaszystów bez faszyzmu”. Nieskładna grupa, w której zamiast biało-czerwonych flag, przyniesiono czarne, czerwone i tęczowe. I hasła po arabsku oraz transparenty w stylu ”lepiej być uchodźcą, niż katolikiem Błaszczakiem”. Co to, do cholery, jakaś licytacja? Święto niepodległości to kolejny ideologiczny front internacjonalizmu?"

Tych się nie pokazuje w telewizji zbyt często. Nie ma też na nich takiej nagonki. Marsz "Antify", miał motto "Za wolność naszą i waszą" - choć jest to skrócona wersja tego hasła - pierwotnie było to "W imię Boga za wolność naszą i waszą...".




czwartek, 9 listopada 2017

Księga

Ostatnio mój znajomy objawiał niesamowitą wręcz ekscytację. Mimo licznych prób, namów i podstępów, nie byłem w stanie dowiedzieć się jednak od niego ani słowa na temat przyczyn owej ekscytacji. Zorientowałem się jedynie, że czeka na jakąś przesyłkę.
Faktycznie, kurier dostarczył w końcu niewielką paczkę, na widok której mój kolega doznał niemal ekstazy.
- Wiesz co to jest?
- No?
- Rzecz niezwykle rzadka. Kilka miesięcy wiodłem negocjacje z pewnym niemieckim księgarzem. Jest to... - łobuz nie odmówił sobie dłuższej przerwy dla zachowania dramaturgii i podsycenia mojej ciekawości.
- Jest to jeden z nielicznych egzemplarzy księgi napisanej przez Szalonego Araba*. - wyrzucił z siebie jednym tchem.
- Tego Araba?
- Dokładnie tak. Znasz dobrze jej dzieje. Wiesz jak trudno znaleźć kopię. Arabski oryginał zaginął bezpowrotnie. Zresztą i tak nic bym z niego nie zrozumiał. Rozesłałem jednak do wąskiego grona znajomych okultystów pytanie, kto mógłby mieć na sprzedaż jakieś wydanie księgi Szalonego Araba i pół roku temu skontaktowano mnie z Hansem Klossenkopfem, którego nakłoniłem w końcu do sprzedaży.
- Otwieramy?
- Jasne. Może być niebezpieczna, wpierw zabezpieczę stół egzorcyzmami i zaklęciami.
Narysował szereg symboli i znaków, kredą i kurzą krwią. Przystąpiliśmy do otwierania paczki. Naszym oczom ukazała się księga...
- Przecież to "Kor...
- Milcz!


*Autorem Necronomiconu miał być "Szalony Arab" El Hazzared. Jest to fikcyjna postać wymyślona przez pisarza Howarda. P. Lovecrafta, tak samo zresztą jak i Necronomicon. Howard napisał historię Necronomiconu w formie eseju, co utwierdza do dziś wielu naiwnych, że taka książka istnieje naprawdę. Nie na wiele się tu zdało nawet tłumaczenie samego pisarza, że ją wymyślił, a konkretnie - przyśniła mu się. Są tacy którzy twierdzą, że Lovecraft zdradził zbyt wiele i się wycofał, albo że została mu objawiona we śnie, ale potwierdza to jej prawdziwość.



poniedziałek, 6 listopada 2017

Sezon

... na grzyby ma się ku końcowi. Ale dawno nie trwał tak długo.

Tymczasem pogoda w weekend była tak ładna, że te grzyby (które lubię zbierać, ale nie bardzo jeść) mają drugorzędne znaczenie.





sobota, 4 listopada 2017

Kontr - wywiad

Z zaprzyjaźnionego bloga pochodzi ten oto wywiad. A w zasadzie kontr-wywiad, bo wymieniliśmy się z Asmodeuszem pytaniami. W sumie prawie na dwulecie chyba naszej blogowej znajomości (no może 1,5 roku).

- Mam Cię za umiarkowanego konserwatystę. Bardziej zaangażowanego w lokalną społeczność niż zainteresowanego polityką sensu stricte. Ciekaw jestem na ile się pomyliłem i jak byś sam określił swoją postawę polityczną. Jak się kształtowała. Skoro jesteśmy przy polityce i stać Cię na szczerość: jak oceniałeś ostatnie zwycięstwo PiS, jak oceniasz dziś, a jeśli Cię coś rozczarowało (nawet pozytywnie) – to co?

Generalnie przez większość życia miałem poglądy liberalne. Około roku 2008 zaczęło się coś psuć w tej ładnej i kolorowej układance. Wtedy wpadło mi w ręce kilka pozycji odbrązawiających ideę, które leżą u podstawy współczesnego liberalizmu. (Łysiak, Ziemkiewicz i kilka innych, których nie pomnę) Nie bez znaczenia były tu pewne wydarzenia - przerobienie mojego miejsca pracy w gruzowisko i nasze prywatne śledztwo, które przeprowadziliśmy z kolegami. Następnie w kolejnej pracy znajomość z pewnym Serbem, inna ocena wojny w Jugosławii i książka "Nato na Bałkanach" (manifest W. Łysiaka, który nazwał tą interwencją zbrodniczą napaścią poznałem później, wraz z jego interpretacją przyczyn tej wojny).  Gdy Kaczyński mówił o panującym w Polsce układzie, pokryło się to z moimi wnioskami i wiedzą, stąd może zwrot w prawo w dziedzinie nie tylko idei, ale także polityki.

Trudno mi jednoznacznie ocenić to zwycięstwo. Wynika ono z trendu, który widoczny jest w całej Europie, nie można nie zauważyć, że wziął się on stąd, iż liberalizm przestał być wydolny wobec niektórych wydarzeń, które dotknęły stary kontynent. W Polsce nie dało się ukryć już postępującej korupcji władzy, choć zawsze byłem zdania że za nią nie stoi konkretny pogląd, czy to lewica, czy prawica czy co innego, ale sam fakt posiadania władzy. Ci ludzie byli według mnie do politycznego odstrzału. Czy zachwycała mnie perspektywa PISu u władzy? Średnio. Obawiałem się eskalacji pewnych "samograjów", jak katastrofa smoleńska (ale o dziwo nie rozwinęła się w takim stopniu jak się tego obawiałem), nie podobała mi się wizja nadrzędnej roli Kaczyńskiego - raz z powodu już wieku, dwa traumatycznej skazy w postaci śmierci brata, która ma wyraźny wpływ na funkcjonowanie państwa. Byłem też zdania, że środowisko PISu okaże się równie patogenne jak PO. 
Co mnie rozczarowało. - Brak dyplomatycznego wyczucia, zawłaszczanie i manipulacje historią, w końcu nachalna i zupełnie moim zdaniem bezcelowa centralizacja władzy nominalnej.
Pozytywnie oceniam na ten moment działania ministra Morawieckiego i próbę naruszenia układu, choć obawiam się, że w jego miejsce powstaje inny. Nawet to kontrowersyjne 500+ uznałbym w naszej sytuacji jako pewien krok w dobrym kierunku - przecież takie zapomogi funkcjonują na zachodzie.
Na inne rzeczy patrzę z perspektywy kogoś, kto dobrze zdaje sobie sprawę, że władza nominalna i realna to dwie różne rzeczy.    

- Już wiemy (Twoi czytelnicy) jaki jest Twój stosunek do tradycji i narodowości. Rodzi się jednak pytanie, jak sobie radzisz z tymi elementami tradycji, które trudno uznać za pozytywne. Doprecyzuję: bohaterzy narodowi i rzesze ofiar ich bohaterstwa, oraz tradycje narodowe jako źródło dzisiejszej ksenofobii.

Wszystko zależy od tego jak się te wartości odbiera. Jeżeli jako pretekst do wywyższania się - nie jest dobrze. Z tradycji i historii należy wyciągać wnioski, tymczasem wielu ludzi, organizacji, które się utożsamiają z wartościami narodowościowymi tkwi w jakimś skostniałym schemacie. Trzeba jednak odróżnić szowinizm od patriotyzmu i nacjonalizmu, podczas gdy większość ludzi się nad tym nie zastanawia i atakuje ich przejawy jako nierozerwalną całość. Problem zarówno z jednej jak i drugiej stronie tkwi w niedouczeniu i dezinformacji.  


- Kiedyś pisałeś, że najbliżej Ci do agnostycyzmu. Odnieść się do tego cytatu: „Innym możliwym rozwiązaniem byłoby w ogóle nie dokonywać wysiłku myślenia. Byłby to dla mnie zgniły, leniwy agnostycyzm: po prostu nie obchodzi mnie pytanie o Boga”. (Anselm Grün, doktor teolog, duszpasterz katolicki), „Bóg zagubiony” (ja tego zdania nie podzielam) Spróbuj uzasadnić swój agnostycyzm, szczególnie w kontekście sprawczości, życia po życiu oraz, co rozumiesz przez „świadomość”, jak rozumiem, istniejącą poza świadomością ludzi.

Oczywiście można tak postrzegać agnostycyzm. Niektórzy stosują w praktyce słowa Anselma Grüna, mieniąc się nawet na zewnątrz wyznawcami jakiejś religii. Dla mnie niemożliwym jest poznanie Boga i jego istoty jako takiego, dysponując naszymi ziemskimi możliwościami. Wizja Boga jest ludzkim wyobrażeniem, pytanie jednak skąd się te wyobrażenia mimo wszystko biorą. Co skłania ludzi do myślenia o Bogu i dlaczego go potrzebują. Dlaczego, gdy go odrzucają, tworzą często struktury lub ideę przypominającą religię. Dlaczego w końcu pomimo odrzucenia istnienia bytu nadnaturalnego nie odrzucając wartości, które powstały dzięki religiom jako nakazy bóstw. Są różne teorie na ten temat, które jednak nie wyczerpują tematu. Oczywiście można założyć, że religie tworzono po to, by nakazy i zakazy usankcjonować jakąś wyższą, ponadludzką siłą, ale wtedy nie widać sensu w tworzeniu złożonych i skomplikowanych systemów religijnych. Te zaś mnie fascynują, choć ich interpretacji dokonuję na własny rachunek, stawiając pytania a nie próbując narzucać nikomu swoich wniosków. Najbliżej mi rzecz jasna do Katolicyzmu, bo w nim dorastałem. Ale nie przeszkadza mi żaden inny system religijny. Mam tylko wątpliwości co do jednego - Islamu, gdyż nie jestem pewien, czy za jego powstaniem stała chęć utworzenia systemu religijnego. Mam taką książkę "Rozwój umysłowy Europy" wydaną w Polsce w roku 1875, prywatnym sumptem, gdyż znalazła się na indeksie książek zakazanych przez KK i tam ocena islamu jako religii, a koranu jako dzieła literackiego jest druzgocąca. Ale to tytułem dygresji.

- Napisałeś u siebie, że postawą idealną powinien być stoicyzm i przytaczasz fragment jej definicji. Ale w tej samej Wikipedii jest uściślenie: „Człowiek powinien płynąć z "prądem" przemian natury i robić to, co dyktuje mu cnotliwy rozum. Oznacza to więc w praktyce wypełnianie obowiązków wynikających z naturalnej kolei rzeczy (takich jak obowiązki rodzinne, zawodowe itp.), ale nie szukanie dodatkowych zajęć i podniet”. Jesteś pewien, że to jest to, o czym każdy człowiek chce i powinien marzyć? Gdzie tu miejsce na marzenia i ich realizację, gdzie miejsce na szaleńcze uczucia, bez których życie mogłoby się okazać nudne, szare i do d...?

Ależ cnotliwy rozum nie zawsze narzuca życie szare i do d... Zależy co rozumiemy przez dodatkowe podniety - bo równie dobrze może to być polowanie z nożem na ludzi po zmroku, albo skok z samolotu bez spadochronu. Ten ostatni staje się racjonalnym źródłem zadowolenia (dla poszukiwaczy ekstremalnych wrażeń) jednak z niezbędnym zabezpieczeniem. Poza tym ta definicja nie jest do końca logiczna, bo gdyby wszyscy płynęli z prądem przemian natury, skąd by się te zmiany brały? 

- W formie odbicia piłeczki. Miałem pytać o zamiary literackie, ale już odpowiedziałeś notką. Ograniczę się wiec do pytania, jakie postawiła mi Ninel: „Moje czytelnictwo - wpływ na rozwój, decyzyjność i codzienną egzystencją”.

Eee... Może jaśniej, jaśnie Panie? :D Czytelnictwo wpływa na rozwój, bo coś tam nam w głowie zostaje na ogół. Czy wpływa na decyzyjność i codzienną egzystencję? Może, ale jest to u mnie wpływ mocno ograniczony, bo ostatnio czytam głównie opowiadania grozy. I stare pamiętniki. Za miesiąc może będzie to zupełnie co innego, mam nadzieję że nie kilkuletnia zapaść, bo były takie lata, że nie skończyłem czytać żadnej książki w roku.

- Również w formie odbijania. Jak Ty zapatrujesz się na przemiany kulturowe i społeczne ludzkości i czego się po niech spodziewasz?

Jestem pesymistą. Uważam że ludzie nie wyciągają wniosków już nawet nie z jakieś odległej historii, ale nawet z wydarzeń niedawnych. Kierują się impulsami jako zbiorowość, które wyzwalają skrajne zachowania. Myślę, że naturalnym procesem będzie osiągnięcie pewnego apogeum cywilizacyjnego i nagły regres - mieliśmy już w dziejach do czynienia z takimi sytuacjami.