piątek, 12 września 2014

2014-09-12
Zima 1957... Wszyscy przygotowywują się do Świąt Bożego Narodzenia. No może jacyś gorliwi towarzysze uznają to za przesąd i relikt czasów, które nie wrócą i udają że nic się nie dzieje. W sklepach mimo wszystko gorączka przedświąteczna trwa, a moja przyszła rodzina także wybiera się do Warszawy zakupy. A tam na Bankowym ruch... W jakimś domu handlowym choinki, bombki, prezenty... Jest Mikołaj, albo może adekwatnie do tamtych czasów niemocy i wschodnich lodowatych wiatrów Dziad Mróz, ale rola ta sama - sprawianie dziatwie radośći. Mała Gosia interesowała się chyba niezmiernie tym błyszczącym, migotliwym światem.
Dziecięce oczy wypatrzyły coś w tej feeri barw i blasków, rączka podążyła za wzrokiem a pan fotograf właśnie ten moment zdziwienia i zaciekawienia utrwalił na kliszy. Chyba było w zdjęciu coś wyjątkowego, skoro zaproponowano umieszczenie go na okładce świątecznego wydania "Twojego Dziecka".




Święta dopiero za 3 miesiące, wpis idealny na grudniowy wieczór. I dużo i mało, ale jakoś nie chce mi się czekać z tą notką do zimy. Gdyby nie to zdjęcie, nidy bym nie zobaczył unikalnego, bo zaklętego w czasie minionym, dziecięcego zachwytu mojej Mamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz