niedziela, 28 czerwca 2015

Zakończenie roku

2015-06-28
Małas nie cieszy się z wakacji. Nie cieszy tym bardziej, że od przyszłego roku zmienia środowisko - idzie do 1 klasy, do innej szkoły, do innych dzieci. W sumie nie ma mu się co dziwić, nauki jest niewiele, większość dnia dzieciaki spędzają na zabawie. Tymczasem rok szkolny nieubłaganie upłynął. W piątek o 14:30 odbyło się jego zakończenie oficjalne.
Na koniec roku Małas się dodatkowo zakochał. Do tego stopnia, że zaplanowane jest częściowo ślub i przyszłe pożycie małżeńskie. Mamy mieć sześcioro wnuków. Na razie Małas daje swojej ukochanej sporadycznie buziaki... Na dalsze plany zakochanej pary spuszczam tymczasem zasłonę, a wrócę do uroczystości.

Uroczystość zakończenia roku odbyła się na sali gimnastycznej. Rodzice, głownie mamy przybyły tłumnie z aparatami fotograficznymi, żeby uwiecznić tą chwilę. Ja wziąłem aż dwa :). Ze względów technicznych (porysowany przez Małasa obiektyw) z jednego aparatu nie zawsze mogę zrobić fotkę bez jasnych refleksów, które widać na zdjęciu gdy źródło światła pada z określonej strony na obiektyw.
Dzieci wkroczyły o wyznaczonej porze na salę, a większość rodziców, łącznie ze mną rzuciła z aparatmi i kamerami.
Rozpoczęło się od przemów, których nie było wcale słychać, bo sala pochłaniała słowa topiąc je w ich własnym pogłosie, więc można się domyśleć co Pani Dyrektor mówi.
Występy dzieci rozpoczęły się od tańczenia poloneza. Nasze pociechy przepłynęły majestatycznie przez salę, żeby przejść do deklamacji wierszyków, których tematyka krążyła wokół pożegnania i rozpoczęcia nowych dróg w życiu. Te deklamacje przerywane były tańcami i tak z godzinę, przez którą rzucało się w oczy coraz częstsze ziewanie dzieciaków. Na koniec wierszowane podziękowania dla nauczycieli, dyrektorki i w końcu rodziców "bez których nie byłoby przedszkola". Nie byłoby go również bez dzieci... W ogóle ta samowręczająca się laurka przypomniała mi tekst z "Alternatyw", - ... niech żyje nam gospodarz domu, nie da on krzywdy zrobić nikomu..."
Kiedy już grono sobie podziękowało, grupy przeszły do klas, gdzie dzieciaki dostały drobne upominki na zakończenie. Jadna z opiekunek - p. Justynka uroniła nawet kilka łez na tą okazję, podobno jednak jest tak co roku...
A życie toczy się dalej...




Główni bohaterowie minionego piątku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz