wtorek, 18 sierpnia 2015

Niech się stanie jasność....

Szwankująca interia w końcu skłoniła mnie do spakowania węzełka i wyniesienie się stamtąd w diabły. Może i dobrze. Spakowany węzełek trudno będzie rozpakować w nowym miejscu, w całości ale też część niepotrzebnych zupełnie gratów zostawię na starym tonącym blogu. 

No i wracam do genezy Kota Morskiego, bloga ściśle wspomnieniowego i kronikarskiego. 
Kot Morski to taki wymysł naszego Małasa, który bawiąc się figurką kota u Ciotki Maryli, stwierdził iż to jest kot morski. Chrzestna Ania zaoponowała, że przecież nie ma czegoś takiego, na co Małas stwierdził:

- Jak to nie? Kiedyś idę sobie plażą, a tu mnie coś ugryza w nogę. No to się pytam, a kto ty jesteś przyjacielu? - Kot Morski...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz