czwartek, 1 października 2015

Przeszpiegłe oczy rozprutka

Takie rzeczy tylko w rodzinie. Czyli powiedzonka zarezerwowane.
Rys sytuacyjny:
Idziemy do sklepu. Nagle zauważamy że Małas ma dziurę w spodniach. Jakże to, niedziela a młody w dziurawych spodniach? Młody się tłumaczy że to wcale nie dziura...
- Nie dziura, to co?
- Taki tylko rozprutek...
Za chwilę kolejny tekścik, tym razem w wykonaniu Kotoja podczas tego samego wypadu. Zauważam (stary grzybiarz), że za płotem na jakiejś działce rosną pieczarki.
- Masz ty te oczy jednak "przeszpiegłe"... - moja żonka w ten sposób kwituje moje odkrycie.
Że jakie? A cóż to znaczy przeszpiegłe. Szczerze mówiąc skojarzyło mi się od razu z jakąś wszystkowidzącą sąsiadką, która wie o wszystkim, co się dzieje w okolicy. Okazuje się że powiedzonko moja małżonka odziedziczyła po swojej Babci i chyba faktycznie oznaczało w jej ustach wścibstwo.

Na zakończenie bonus w postaci zagadki Małasa:

- Tato, mam zagadkę. Jest łukiem ale nigdy nie strzelał.
Wysilam łysawą i siwą łepetynę, rzucając że może tęcza, a może jakiś łuk w arkadzie...
- Nie tato, to łuk nieużywany.

Czas upływa mi na spisywaniu wspomnień mojej 95 letniej Babci, które publikuję w lokalnej gazecie. Zaniedbałem przez to troszkę bloga. Ale złe nie ginie, więc jeszcze z pewnością coś nasmaruję niebawem.

2 komentarze:

  1. Mój syn także potrafi nas rozbawić jakoś hasłem :) tylko mi to się nie zawsze głowy trzyma.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. łuk rozłożył mnie na łopatki :)))

    OdpowiedzUsuń