piątek, 25 marca 2016

Jerzy Dorywalski i kościół w Wieliszewie

Historia poniższa dotyczy brata babci, wujka Jurka. Zapamiętałem go jako niezwykle spokojnego człowieka, który lubił robić rozmaite sztuczki "magiczne", ze znikającymi z ręki monetami lub orzechami, a jego pasją była praca na działce i hodowla gołębi. Ale to drugi etap życia wujka - emerytowanego wojskowego w stopniu kapitana LWP.
Jerzy Dorywalski urodził się w 1923 roku, był młodszym bratem babci Alicji. Do wojska wstąpił bodajże w 1945 roku, gdzieś zapisane miałem, kiedy przeszedł do cywila, bo dzwoniłem w tej sprawie do CAW, ale kartka jak to kartka, zapodziała się gdzieś...
Jerzy stacjonował w Modlinie, skąd zachowało się wiele zdjęć, niestety prawie zupełnie nieopisanych. Ani dat, ani miejsc, nic...
25 km od Modlina znajduje się Wieliszew, gdzie mieszkali Koczarowie, Koczarowa była siostrą Feliksa Dorywalskiego, miała wiele córek m.in. Józię, Zózię, Stasię, Klaudię i jednego syna Jurka.  Tak się złożyło, że obydwie Zózia i Stasia chciały brać ślub jednego dnia. I tyle fakty, dalsza część poprzetykana będzie domysłami.
Gotycki kościół w Wieliszewie uległ zniszczeniu podczas II Wojny Światowej, odbudowano go "mimo przeciwności" w 1962 roku. Nie wiem, kiedy siostry Koczarównom zamarzyło się zamążpójście, ale ponoć wynikł problem z jednoczesnym terminem, bo nie było u jednej pary zapowiedzi. Kościół wtedy nie był ukończony. Wtedy zainterweniował Jurek, kusząc księdza udostępnieniem materiału na budowę świątyni z gruzowisk pochodzących z ruin budynków w modlińskiej twierdzy. 
Było to możliwe według mnie tylko w pierwszych 3 latach po wojnie, kiedy jeszcze wojsko chodziło w niedzielę na mszę, a władza ludowa nie występowała otwarcie przeciw kościołowi, chcąc wybadać stopień jego wpływów wśród ludności. Nawet major, przełożony Jurka i to Rosjanin, zgodził się na przekazanie cegieł na kościół. Nigdzie nie znalazłem jednak potwierdzenia takiej wersji wydarzeń. 

Ale zostało kilka ciekawych zdjęć.

Żołnierze w Modlinie. W tle zniszczone koszary.

Jerzy Dorywalski w płaszczu po prawej stronie, stoi wyżej.

Zdjęcia wykonano w Modlinie, w tle widać charakterystyczne budynki koszar w Modlinie i sterty cegieł na pierwszym planie. Było co wywozić, więc może w opowieści tkwi ziarno prawdy?

Kościół w Wieliszewie.


4 komentarze:

  1. Obaj mamy historię w naszych domowych archiwach, i obaj żałujemy, że nie jest dokładnie opisana. Ty chociaż dochodzisz do źródeł, ja poprzestałem na rodzinnych wspomnieniach i zdjęciach, które jakoś próbuję chronologicznie poskładać w całość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pracochłonne zajęcie. Ale jak się nie ma zacięcia, żeby wszystkie te historie zbadać, to za jakiś czas będą to wszystko zdjęcia jedynie anonimowych nieboszczyków.
      Historia mojego miasta i jego mieszkańców fascynuje mnie w ogóle, uwielbiam o tym pisać.

      Usuń
  2. Masz bardzo bogatą historię, Twoich przodków, miasta i bardzo dobrze, że z fascynacją ją odkrywasz.
    Ja mieszkam w małym miasteczku, w którym smaczków historii jest bardzo mało, ale te co są w większości znam. Moja rodzina w czasach wojennych nie udzielała się, jak wielu ludzi walczyli o przetrwanie i tyle, więc nie mam za bardzo co odkrywać.

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie tak poszukiwać własnych korzeni, ciekawe zdjęcia, brat ostatnio znalazł zdjęcia pradziadków z lat 30-tych i nie mógł się nadziwić jaka moda wtedy była

    OdpowiedzUsuń