poniedziałek, 13 czerwca 2016

Dni Sochaczewa... bleh.

Rozwodnione piwo, baloniki na patyku i disco polo w występie gwiazdy wieczoru. Szkoda słów. Nawet zjazd zabytkowej motoryzacji wypadł jakoś blado, inna sprawa że może za późno przyszliśmy. Małas przynajmniej miał uciechę, bo i watę cukrową opylił i poskakał na trampolinie i w dyskopiłkę pograł, skupiając wokół siebie gromadkę naprędce poznanych kolegów.
Zjadłem niedobrą zapiekankę i poprawiłem sobie humor małym "co nieco". Przy wejściu niemal rewidowali, ale ani o suchym pysku nie zamierzałem siedzieć, ani pić rozwodnionych siuśków, których smaku nawet sok malinowy nie poprawiał. Nawet występ znanego (w kręgach) zespołu diskopolowego stał się zjadliwy. A na początku zapowiadało się nieźle, zagrał zespół, który wygrał festowal w Mrągowie, "Teren C", po nich grał znośnie 'Golden Life", ale Bayer Full mnie przerastał wyrafinowaniem linii melodycznej...

Dla dzieci Bofzin, sochaczewski rysownik komiksów dla dzieci.
Autograf dla Małasa był swego rodzaju autoportretem.







1 komentarz:

  1. no cóż, takie imprezy są dla mas, trudno zadowolić każdego, disco polo znają wszyscy, to i przychodzą wtedy tłumy, przy tym nie są chyba bardzo drodzy, budżet imprezy nie jest przecież z gumy, fajnie, że nie była to jedyna atrakcja tych dni

    OdpowiedzUsuń