czwartek, 28 lipca 2016

Aura wysoce niekorzystna

Od poniedziałku pogoda jest schematyczna, rano wilgoć po jakimś nocnym, albo porannym deszczyku, potem się rozjaśnia, po południu znów deszcz i do końca dnia parówa. Dziś może będzie inaczej, zauważyłem że zmienił się wiatr i zaczął wiać z zachodu. 
No właśnie, aura jest dziwna, niby słońce nie piecze, niby temperatura nie jest wysoka, a człowiek czuje się jakby dostał czymś po głowie. Do tego dochodzi uczucie lepkości od potu. Temat nudny jak cholera, który można skwitować w kilku słowach: "W ch... gorąco..." Jak by się tu jednak w sposób nietuzinkowy użalić nad mechanizmem działania porów w skórze i meteorologicznymi niedogodnościami? (O rzeczach istotnych będzie w innym wpisie)
Otóż przypomniała mi się pewna piosenka "Zorro's Ascent" (Wzlot Zorra?). W tym bądź co bądź zabawnym utworze spotykamy Zorra, w momencie jak dogorywa pod hiszpańskim słońcem. Wszystkie kobiety płaczą, a najbardziej te piękne... Wymowa słów piosenki jest bardziej pragmatyczna niż wszystkie filmy gdzie pojawił się Zorro: Nie idzie się ze szpadą na strzelaninę. Ale to nie tyle Zorro mnie zainspirował, tylko dogorywanie pod słońcem... to hiszpańskie musi być diablo gorące...Sprawdzam prognozy Hiszpanii i co widzę; upały w Andaluzji w tym tygodniu miały dobić do 40 stopni Celsjusza. Nie jest to sytuacja normalna, ale zdarza im gdzieś tak z raz na 10 lat. 
Ale zaraz, przecież Zorro nie działał w Andaluzji, tylko w Kalifornii. Niestety, wcale nie poprawia to jego sytuacji. Gwoli ścisłości, w tekście piosenki nie ma byka, kalifornijskie słońce w czasach Zorra należało do Hiszpanii, a miejsce pod nim do dziś jest jednym z najgorętszych miejsc na ziemi. Gdyby Zorro dodatkowo rozstawał się z życiem w, nomen omen, Dolinie Śmierci, mógłby nawet załapać się na 56,7 °C, czyli światowy rekord temperatury powietrza. Piosenka mogłby się wtedy nazywać "Zorro's Evaporating" (Wyparowanie Zorra), czy jakoś tak.
Od tych przemyśleń zrobiło mi się jakby chłodniej. Piosenka natomiast pod linkiem:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz