sobota, 27 sierpnia 2016

Bitwa nad Bzurą - Maciej i Jakub Wojewoda



Dostałem dziś do rąk, a nawet na własność pozycję, która być może powinna się pojawić już dawno. Jej autorami są ojciec i syn, chyba wymarzony duet, bo co bardziej może cieszyć człowieka, niż to, że potomek idzie w jego ślady i rozpoczyna następny rozdział pisanej przez niego opowieści? A opowieść to długa, bo składają się na nią opowieści ludzi, którzy nad Bzurą przelewali krew i zdobyli się na nadludzki wysiłek w obronie ojczyzny. Pracownicy Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą, zbierali je od lat, dzięki czemu książka nie jest kolejnym odtworzeniem przebiegu bitwy z innych publikacji - takich powstało już trochę i jaki byłby sens dodawać kolejną? Jako, że jestem już po wstępnej lekturze, podzielę się swoimi wrażeniami, bez cukru.
Co mogę napisać o samej książce? Merytorycznie nijak nie jestem w stanie jej ocenić, gdyż akurat dla mnie jej autorzy są autorytetami w swojej dziedzinie, więc niech znawcy im równi ją pod tym względem ocenią. Mogę po pierwsze napisać, że książka jest pięknie wydana, w formie albumowej, na dobrym papierze co kontrastuje z jej niską ceną. Wydanie albumowe zobowiązuje wręcz do zamieszczenia wielu ilustracji i ich faktycznie jest ogółem sporo. Natomiast mało jest, a jeśli są, to wątpliwej autentyczności, zdjęć z Kampanii Wrześniowej od naszej strony - kto myślał w takich warunkach o robieniu zdjęć? Niemcy robili je masowo, ale ich zdjęcia to jeńcy i pobojowiska. Lukę tą wypełniono częściowo zdjęciami przedwojennymi, częściowo współczesnymi fotografiami z rekonstrukcji historycznych. Trudno mi się ustosunkować jednoznacznie do tego zabiegu - czy te nowe zdjęcia pasują do treści, nie mniej jednak niewątpliwie ożywiają one książkę i dają pojęcie o uzbrojeniu polskiego żołnierza. Mapki, jak dla mnie mają natomiast zbyt ubogą legendę, myślę że osoby nie znające choćby pobieżnie tematu, będą miały problem z ich odczytaniem. 
Treść od momentu relacjonowania kolejnych etapów bitwy jest podana w formie bardzo zgrabnej i ciekawej -  mianowicie opowiadają o niej w dużej części uczestnicy bitwy - ich słowami i mową charakterystyczną dla tamtej epoki jest przetkany tekst przewodni. Dodać należy, że są to często relacje niepublikowane. Całość czyta się lekko, zatem książka bardzo dobrze spełnia rolę popularyzatorską, gdyż mogą po nią śmiało sięgnąć osoby na co dzień nie interesujące się tematami wojennymi.
Na zakończenie można poczytać o współczesności, czyli o trakcie pamięci bohaterów Bitwy nad Bzurą 1939 r., o działalności sochaczewskiego muzeum, o muzealnej grupie rekonstrukcyjnej i w końcu notka biograficzna o autorach.  Ta część jest trochę nierówna, po pierwsze część dotycząca traktu mogła by być trochę dłuższa i choć trochę przybliżyć co się kryje za numerami zamieszczonymi na mapce. Opis muzeum jest zbyt chaotyczny, ale trudno po prostu zmieścić wszystkie walory tej instytucji na kilku stronach. Natomiast dobrze się czyta tekst o grupie rekonstrukcyjnej, zawiera on dokładnie tyle informacji i w takich proporcjach ile moim zdaniem powinien. Krótkie notki biograficzne ociepla fotografia trzech pokoleń Wojewodów, Kubie życzę równie wytrwałego kontynuatora dzieła.

5 komentarzy:

  1. Powinieneś pisać recenzje książek, chyba, że już piszesz.
    Tak na marginesie, byłbyś chętny pisać takie recenzje (i nie tylko) na pewnym portalu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jakichś konkretnych, czy po prostu recenzji?

      Usuń
    2. Właściwie konkretnych z listy do wyboru. Nowości. Niemniej, każda inna też jest dozwolona i mile widziana. Rzecz ma się tak, że zrecenzowana książka (nowość, którą dostajesz pocztą za darmo) staje się Twoją własnością. Żadnych innych profitów

      Usuń
  2. W stronę książek wojenno-bitewnych jakoś mnie nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, ja też wolę inne. Bardziej interesuje mnie ona w kontekście historii okolic, niż samej wojny. No i znam osobiście autorów :)

      Usuń