poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Granica wzięta!

Czyli 44 km na rowerze z przyjaciółmi i naszymi pociechami (8 i 9 lat). Wszyscy dali radę, choć pod koniec było ciężko, jednak trasa okazała się zbyt forsowna dla najmłodszego uczestnika. Wyruszyliśmy najkrótszą trasą, - Orły Cesin, Szczytno, Skarbikowo, Zawady, Komorów, dwa razy zbaczając na nieasfaltowaną nawierzchnię.  Tą mniej więcej trasą już do Puszczy jechałem, więc zdawać by się mogło, że nic nie powinno mnie zaskoczyć. Nic bardziej mylnego! W Szczytnie pojawiła się figura Matki Boskiej, datowana na 1874 rok, której ostatnio widzieć nie mogłem, gdyż była poddana zabiegom konserwatorskim. Granicę osiągnęliśmy koło południa, po licznych przystankach w wiejskich sklepikach, a to na lody, a to na piciu. Jako pierwsze zaliczyliśmy muzeum Puszczy Kampinoskiej. Tu również jestem po raz drugi, ale dzieciaki i żony jeszcze nie były, więc w skrócie: umiejscowione w starej leśniczówce muzeum w trzech salach ekspozycyjnych zawiera okazy fauny i flory, która można spotkać w lesie, oraz pozostałości po przejściowej na ogół bytności człowieka - często kryjącego się w Puszczy przed wrogiem - podczas powstań w XIX wieku, oraz I i II Wojny Światowej. Powstańcy, żołnierze, partyzanci...  Każdy coś zostawił, lub sam został na zawsze.


Muzealna leśniczówka



Chata ze skansenu


Widok na bagna


Przed wejściem szczęka, a konkretnie lewa dolna żuchwa wieloryba bezzębnego, eksponat nader ciekawy, bo na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego z Puszczą. Poprzednio, gdy łaziłem po leśniczówce, zapędziłem się na podwórze z tyłu, raczej nie przeznaczone dla zwiedzających, ale znalazłem tam wtedy sfatygowaną i zatartą tabliczkę, z której wynikało, że dotyczy właśnie tej szczęki wieloryba. Otóż Muzeum Narodowe skryło w Puszczy swoje zbiory podczas II Wojny Światowej, a ten eksponat tak skutecznie, że znaleziono go dopiero w latach 50. Wtedy już stwierdzili w Warszawie, że mają takie szczęki i ta została w Muzeum Parku Kampinowskiego. Dziś dowiedziałem się jeszcze, od kustosza, że tabliczka z opisem nie jest zamieszczana celowo, bo żuchwa budzi spore zainteresowanie i skłania do pytań i jest o czym pogadać.


Potem ruszyliśmy na pomost widokowy, wiodący na bagna. Na wiosnę można z niego obserwować roślinność i pewnie ptactwo, dziś w zasadzie tylko połacie wyrudziałej roślinności, bagno natomiast wyschło. w obserwatorium panuje przyjemny chłodek, omal się tam nie pospaliśmy. Jeszcze rzut oka na cmentarz wojskowy i powrót do domu. Zanim to jednak nastąpiło, rozwaliliśmy się w leżakach z zimnymi napojami w łapie, doskonale zdając sobie sprawę, że im dłużej w nich siedzimy, tym bardziej nam zasysa w nie tyłki.
Gdy już wracaliśmy, w Zawadach dało się słyszeć coraz głośniejszą muzykę biesiadną. Tak jakby z kościoła, co dziwniejsze... Okazało się, że odbywają się tam dożynki, a ludzie bawią się przy muzyce obok świątyni. a jaki fest słomiany kombajn pobudowali!



Czas wycieczki do godziny 9:00 wyjazd, około 17 z minutami powrót. Super spędzona niedziela w doborowym towarzystwie.

4 komentarze:

  1. faktycznie świetnie spędzony czas :)
    "spotkanie" z taką żuchwą w takim miejscu także by mnie zainteresowało. schowanie tabliczki to niezły pomysł na rozkręcenie rozmowy, choć na pewno będą i tacy, którzy nie zapytają.
    życzę jak najwięcej równie udanych weekendów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba masz lepsze wybory niż moje. Lepiej do lasu póki jeszcze stoi niż oglądać z pałami kiboli.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam z rodzinką byłem w kwietniu 2016 w drugi dzień Wielkanocy i zaobserwowałem ogromne ilości zniszczonych drzew przez Kornika Drukarza. Ogromnym błędem było wypędzenie z puszczy ludzi. Wbrew temu co się sądzi człowiek był tam zawsze. W komentarzu autora również była wzmianka o epizodycznej bytności człowieka na tym terenie z czym się nie zgadzam. Ta puszcza umiera bo właśnie brakuje tu człowieka który, kosił podmokłe łąki i dzięki temu była bioróżnorodność flory i fauny. To samo dotyczy lasu ponieważ, systematycznie czyścił ten las z uschłych i chorych gałęzi, nie dopuszczał do rozwoju szkodników. Teraz to jest obraz nędzy i rozpaczy aż serce ściska do czego doprowadza IDEOLOGIA LEWICOWA gdzie człowieka marginalizuje się a w naukach przyrodniczych ulega się narracji o jego roli negatywnej wręcz uznaje się go za szkodnika. To jest tylko ideologia. To jest osadzone na kłamstwie i to doprowadzi do katastrofy bo to już widać na przykładzie tej Puszczy. Dokładnie to samo chciano zrobić z Białowieżą na szczęście udało się zahamować ten proces ale, naciski gląbów z Brukseli nadal są aby, zostawić tę puszczę samą sobie. Błąd jest zasadniczy w tym że tak naprawdę to nie ma nigdzie w europie pierwotnych biocenoz. Te puszcze były od wieków związane z człowiekiem i one nie poradzą sobie bez człowieka. Bytność człowieka ubogaca je i odnawia a, nie odwrotnie. Spróbujmy zrobić eksperyment, nie kośmy trawy na naszym trawniku przez dwa sezony. Zobaczymy wtedy że pewne gatunki roślin które tam były na przykład na wiosnę jak na przykład fiołki, zanikną na rzecz traw które, wyrosną tam jako najmocniejsze i ekspansywne na tym terenie. Wraz z zanikiem fiołków znikną owady i inne organizmy związane nie tylko z fiołkami ale, w ogóle z nasłonecznieniem tego terenu w tym czasie. Zamiast tego zaobserwujemy faunę lubiącą chaszcze i ograniczenie słońca. Mogą zniknąć np biedronki i pewne motyle i ćmy. Naprawdę warto korzystać z doświadczeń Polskich leśników i nie mieszać do nauki ideologii bo to jest igranie z Ojczystą Przyrodą. Ten pomysł z Puszczą Kampinowską który pojawił się w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku to swoisty eksperyment który już wiemy jak skutkuje i nie ma co powielać tego błędu przez uporczywe twierdzenie że to dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam z rodzinką byłem w kwietniu 2016 w drugi dzień Wielkanocy i zaobserwowałem ogromne ilości zniszczonych drzew przez Kornika Drukarza. Ogromnym błędem było wypędzenie z puszczy ludzi. Wbrew temu co się sądzi człowiek był tam zawsze. W komentarzu autora również była wzmianka o epizodycznej bytności człowieka na tym terenie z czym się nie zgadzam. Ta puszcza umiera bo właśnie brakuje tu człowieka który, kosił podmokłe łąki i dzięki temu była bioróżnorodność flory i fauny. To samo dotyczy lasu ponieważ, systematycznie czyścił ten las z uschłych i chorych gałęzi, nie dopuszczał do rozwoju szkodników. Teraz to jest obraz nędzy i rozpaczy aż serce ściska do czego doprowadza IDEOLOGIA LEWICOWA gdzie człowieka marginalizuje się a w naukach przyrodniczych ulega się narracji o jego roli negatywnej wręcz uznaje się go za szkodnika. To jest tylko ideologia. To jest osadzone na kłamstwie i to doprowadzi do katastrofy bo to już widać na przykładzie tej Puszczy. Dokładnie to samo chciano zrobić z Białowieżą na szczęście udało się zahamować ten proces ale, naciski gląbów z Brukseli nadal są aby, zostawić tę puszczę samą sobie. Błąd jest zasadniczy w tym że tak naprawdę to nie ma nigdzie w europie pierwotnych biocenoz. Te puszcze były od wieków związane z człowiekiem i one nie poradzą sobie bez człowieka. Bytność człowieka ubogaca je i odnawia a, nie odwrotnie. Spróbujmy zrobić eksperyment, nie kośmy trawy na naszym trawniku przez dwa sezony. Zobaczymy wtedy że pewne gatunki roślin które tam były na przykład na wiosnę jak na przykład fiołki, zanikną na rzecz traw które, wyrosną tam jako najmocniejsze i ekspansywne na tym terenie. Wraz z zanikiem fiołków znikną owady i inne organizmy związane nie tylko z fiołkami ale, w ogóle z nasłonecznieniem tego terenu w tym czasie. Zamiast tego zaobserwujemy faunę lubiącą chaszcze i ograniczenie słońca. Mogą zniknąć np biedronki i pewne motyle i ćmy. Naprawdę warto korzystać z doświadczeń Polskich leśników i nie mieszać do nauki ideologii bo to jest igranie z Ojczystą Przyrodą. Ten pomysł z Puszczą Kampinowską który pojawił się w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku to swoisty eksperyment który już wiemy jak skutkuje i nie ma co powielać tego błędu przez uporczywe twierdzenie że to dobry pomysł.

    OdpowiedzUsuń