piątek, 12 sierpnia 2016

Głupie człowieki robią bajki dla dzieci (cz 2)

Nie wiem kto dał wszelkiej maści idiotom możliwość przenoszenia swojej głupoty, a nawet dewiacji na najmłodszych. Natomiast mam wrażenie, że trwa wręcz jakiś nierozpisany konkurs na najbardziej chorą i spaczoną bajkę, którą można puścić w telewizji w kanale dla najmłodszych. Sprawą bliżej przyjrzałem się kilka lat temu, odkąd mój syn przestawił się z Mini Mini, świata pastelowych bajeczek, na Cartoon Network, Nickelodeon i Disney XD. Trwa tam jakiś makabryczny maraton chorych filmików, których  dzieci raczej nie powinny oglądać.
Już sama narracja jest denerwująca, chaotyczna, nie pozwalająca się skupić na fabule, której w zasadzie brak, bo zaciera ją bardzo szybkie tempo akcji, nieraz bez żadnego związku przyczynowo skutkowego. Nie są za to pozbawione agresji, dosłownej i nieraz bardzo przerysowanej. Postacie są nawet nie tyle co uproszczone, co zniekształcone i odpychające, kolory krzykliwe i mocno skontrastowane, to samo z irytującymi dźwiękami. Gdy mnie, dorosłemu działa to na nerwy i rozprasza, to co z dzieckiem? Pozwoliłem sobie poszukać odpowiedzi i znalazłem artykuł, którego fragment przytoczę. Dotyczy właśnie eksperymentu, który przeprowadzonona wydziale psychologii w jednym z amerykańskich uniwersytetów.

"Angeline Lillard i Jennifer Peterson z wydziału psychologii Uniwersytetu Wirginii postanowili sprawdzić, czy kreskówki, w których ma miejsce szybka zmiana animowanych scen (typu „Sponge Bob”), mają negatywny wpływ na takie cechy i umiejętności, jak: skupienie, pamięć robocza, rozwiązywanie problemów oraz kreatywność, co przekłada się na późniejsze sukcesy w szkole. Wnioski z eksperymentu opublikowano w najnowszym numerze magazynu „Pediatrics”. Psycholodzy udowodnili, że oglądanie kreskówek ma negatywny wpływ na rozwój dziecka w kontekście długoterminowym, nie wiadomo jednak, czy istnieją efekty bezpośrednie. 
Aby się o tym przekonać, Lillard i Peterson podzielili 60 4-latków na trzy grupy: w pierwszej dzieci obejrzały dziewięciominutową kreskówkę, w której następowała szybka zmiana scen („Sponge Bob”), w drugiej maluchom puszczono dziewięciominutową bajkę edukacyjną o normalnym tempie akcji, dzieci z trzeciej grupy natomiast dostały kredki i zostały poproszone o rysowanie przez kolejne 9 minut.  
Od razu po zakończeniu 9-minutowego zadania, wszystkie dzieci miały zrobić cztery proste testy. Okazało się, że grupa pierwsza, która oglądała kreskówkę “Sponge Bob”, wypadła najgorzej i nie poradziła sobie z zadaniem. 
- Wpływ bajek, w których następuje szybka zmiana scen na takie cechy, jak koncentracja, czy też kojarzenie faktów, jest ogromny. Zachowania poznawcze oraz rozwój społeczny zostają zaburzone – wywnioskował Dr. Dimitri A. Christakis, autorytet w dziedzinie psychologii dziecięcej." 
(źródło: www.dzieci.pl) 

Jaki  z tego wniosek? W głowy dzieci od najmłodszych lat sączy się truciznę. Nikt nie zabrania i nie kontroluje najwyraźniej tych treści, bo z roku na rok są coraz gorsze. Jeżeli udowodniono, że ich oglądanie wpływa negatywnie na koncentrację to jakie pokolenie na nich rośnie? Głąbów niezdolnych do samodzielnego i analitycznego myślenia?

W formie bonusu, kilka kadrów z "bajek dla dzieci", które znalazłem w necie, z krótkim komentarzem. Wszystkie wymienione obejrzałem osobiście. Żadnej z nich nie polecam do puszczania dziecku.

Nr 1. Spange Bob Kanciastoporty

Numer jeden to wspomniany w eksperymencie "Spange Bob Kanciastoporty" Jest gąbką, jakby ktoś chciał koniecznie wiedzieć. Nickelodeon, rok 1999 ma wielu ojców, nie chce mi się wszystkich wymieniać bo nie wiem u którego w łepetynie się zalęgło coś takiego.


Nr 2 Chojrak Tchórzliwy Pies
Numer dwa, czyli "Chojrak tchórzliwy pies". Jest to ni mniej, ni więcej tylko seria horrorów, bazująca fabularnie na nakręcanych produkcjach dla dorosłych, typu "Psychoza" czy "Egzorcysta". Dobre jako pastisz, ale na pewno nie dla maluchów. John Dilworth jest odpowiedzialny za tą serię i znów rok 1999 jest rokiem premiery.



Nr 3 Flapjack

Numer 3 to Flapjack. Kreskówka jest odrażająca, świat w którym tytułowy Flapjack - mały chłopiec w marynarskim mundurku przebywa, jest ponury, szary i pełen dewiantów i potworów. Postacie są adekwatnie obrzydliwe. Aautor: Thurop Van Orman, kanał Cartoon Network, od 2008 roku.



Nr 4 Cow & Chicken, Jam Łasica
 W zasadzie pionier chyba bajek, w których uwidacznia się jakaś fiksacja autora na punkcie pewnej części ciała. jest ona eksponowana nad wyraz soczyście na przemian z krowimi wymionami. David Fleiss jest odpowiedzialny za to coś, a raczył tym już od połowy lat 90 na kalale Cartoon Network.


nr. 5 Ren & Stimpy
Ren & Stimpy – Ci kolesie mają coś z oczami, zębami, stopami... nie wiem kolejny fetysz twórcy, uobrzydliwić każdą część ciała? Do atrakcji fabularnych należą trepanacje, obdzieranie ze skóry itp. Od 6 serii ktoś się pokapował że coś z tymi filmami jest mocno nie tak i zadedykował je w końcu dla widza dorosłego. W wersji dla dorosłych, pojawiła się golizna i masa niewybrednych podtekstów o podłożu seksualnym  i to jedyna różnica. Wyświetlano toto na MTV i Canal +, czyli teoretycznie nie w kanałach stricte dziecięcych. Film ma jednak klasyfikacje PG w większości krajów anglosaskich, co oznaczy tyle, że opiekun ma zdecydować, czy jego pociecha może go oglądać. W Kanadzie ma klasyfikacje G, czyli bez ograniczeń. W Niemczech dozwolony od lat 12.




Najnowszy upiek - Kornisz i Fistach... Disney XD,,, Ech, co tu pisać jeszcze, przecież widać?

I to by było na tyle. Na razie.


2 komentarze:

  1. Nie jestem już w temacie, dawno nie miałem kontaktu z kreskówkami. Ale ostatnie doświadczenia, sprzed 15 lat, mam przykre. Przyszywany syn i jego dzieciak, rozwydrzony bachor nie do opanowania i przy tym ryczący jak bawół. Coś mi tam ów przyszywany syn tłumaczył o nadpobudliwości i tym podobnych bzdetach. Kiedyś jednak miałem okazję pobyć trzy dni w jego rodzinnym gnieździe ryczących bawołów. Inaczej się nie dało, żeby ktoś kogoś usłyszał, trzeba było ryczeć. Więcej nie byłem w stanie zdzierżyć. Terror tego brzdąca dało się na kwadrans uspokoić, dając mu do ręki pilot telewizora i możliwość swobodnego oglądania kreskówek. Takich jak opisujesz. O ciszy zapomnij, bo zamiast krzyków terrorysty były wrzaski postaci z kreskówek. Na moją sugestię, że ta nadpobudliwość jest efektem tych kreskówek, zostałem okrzyknięty staroświeckim ramolem, który się nie zna.
    I dobrze. Od tego czasu nikt mnie nie zmusza do towarzystwa tego terrorysty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okropne i odrażające ja do tego bym dopisała Johnny Bravo jest to stara bajka oglądałam to z moimi dwoma malutkimi kuzynkami w filmie są teksty w stylu ,,BaraBara" mam tu link do tych okropnych i na pewno nie dla młodszych dzieci teksty https://www.youtube.com/watch?v=ShqjFNAUzC0&t=416s

    OdpowiedzUsuń