wtorek, 13 września 2016

Miłe złego początki

W niedzielę nastawiałem się na rower. I wyruszyliśmy Rafałem przed 7, uzyskując dyspensy na kilka sutych godzin jeżdżenia, a poranek był niezwykle rześki i dzień zapowiadał się pięknie. Ani listek nie drgnął na krzaczku, w dolinie Pisi zaś mieliśmy piękne widoki na zamglone łąki skąpane w ciepłym świetle wschodzącego słońca. Cudnie. I na tym zakończę póki co relację z podróży, zamieszczając dwa zdjęcia, które wtedy zrobiłem.



Dalej coraz fajniej, bo i cieplej i nadal szosa sama niosła. Nagle telefon, - sąsiada zalewa woda! Dzwonię do Kotojki, która pędzi na złamanie karku do naszego nowego mieszkanka. W łazience mała powódź, bo z zaworów przy umywalce, odkręconej na czas remontu pociekła woda. Bidula po kostki w wodzie walczyła z żywiołem i finał tego taki, że teraz mi kaszle.
Co zrobić, trzeba było wracać. Drzemy szosą na Sochaczew, dojechaliśmy w zasadzie w try miga. Pod samą piwnicą, gdzie chowam rower widzę, że dojeżdżam niemal na flaku, psiakrew, znów koło z tyłu! Pech to pech, ale dobrze, że nie wcześniej w trasie. W mieszkaniu sytuacja opanowana, sąsiad okazał się wyrozumiały, na szczęście bardzo nie przeciekło, a i mieszkanie jeszcze przed remontem, ale postanawiamy dać mu w ramach przeprosin flaszkę czegoś lepszego. Kolega mój, zamiast rozkoszować się przejażdżką śmigał na rowerze do sklepu po nakrętki na zawory, bo przecież mój rower był bezużyteczny.
No, to dopiero była Sparta.

Oto nowa na dziś śpiewka:
Ta niedziela nic nie warta
Woda cieknie, drze się dętka
This is Sparta!






7 komentarzy:

  1. Rzadko kiedy widzę tak udane zdjęcia porannej mgły. Masz bardzo dobry aparat, duży talent, i dużo szczęścia, a prawdopodobnie wszystko na raz. I nawet awaria wodociągowa nie powinna popsuć tego wrażenia. To pierwsze zdjęcie jest idealne (po lekkim skadrowaniu), natomiast drugie wymaga komentarza, bo chyba wyszło nieco za duże zbliżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aparat jest bardzo średni, nawet nie ma pełnego trybu manualnego takiego jakbym chciał. Drugie zdjęcie jest takie jakie jest, bo zoom tylko 4 krotny i w ogóle się do zbliżeń nie nadaje. Myślę że to kwestia szczęścia tylko :) Niestety nie mogę się doprosić, żeby znajomy naprawił mi mojego Canona, tamtym udawało mi się ładne zdjęcia cykać.

      Usuń
  2. Czytając tą notkę pomyślałam- szkoda, że nie mieszkasz bliżej, bo małżonek miałby towarzysza rowerowych wycieczek. Biedaczysko - musiał sobie kupić rower stacjonarny, bo na plenerowe wypady brak mu kolegi. Mieli ze szwagrem takie plany, że jak tylko mąż przejdzie na wymarzona emeryturę [szwagier był od dawna na emeryturze] to razem rowerem zwiedzą nie tylko kraj. Niestety, nie było im to dane. Teraz nie ma kto męża mobilizować do podróżowania i tego bakcyla rozwijać.
    Może dobrze, że ten niewielki wyciek wody nastąpił z dwu powodów;
    1) w upale nie jest dobrze przebywać na słońcu - udar słoneczny groźny
    2) dobrze, że teraz zawór strzelił a nie po remoncie;
    3) "pana" w kole roweru na finiszu, to więcej szczęścia niż....byłoby o wiele gorzej gdybyś musiał dźwigać na grzbiecie rower przez całą powrotną drogę :) chyba jesteś w czepku urodzony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano ja mam kilku towarzyszy takich podróży. Czasu tylko brak.

      Oj aż takiego upału nie było, po remoncie już by była podłączona umywalka, a z gumą się zgadzam. :)

      Usuń
  3. ..tak to czasami bywa, że planowanie nie zawsze wychodzi tak jak by się tego chciało ;)

    ..zdjęcia fantastyczne! ..pierwsza fotka jest po prostu cudowna, znakomite ujęcie!

    - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za uznanie :). Lubię robić zdjęcia.

      Usuń
  4. Powiadają, że nieszczęścia chodzą parami :) W jednym dniu dwa żywioły, woda i powietrze, żal tylko Kotojki.

    OdpowiedzUsuń