czwartek, 6 października 2016

Czy pisarz musi być autorytetetem?

Pokłosiem afery aborcyjnej są kolejne konflikty wśród Polaków. I tak pisarz fantasy, Jacek Piekara wypalił na twitterze pod adresem Wellman:

"Do aborcji potrzebne jest zapłodnienie...
Do zapłodnienia potrzebny jest seks...
Dobrze wiedzieć, że Dorocie Wellman nie grozi aborcja!"


Spadła na niego lawina krytyki, częściowo zasłużona, bo tekst wcale nie zabawny, a za to ciężki, co tu kryć, wprost chamski. Dlaczego jednak zasłużona częściowo? Kobiety, które mimo wszystko nie wzięły udziału w poniedziałkowych protestach mogą się poczuwać do tekstu Wellman o "głupich krowach", choć w nim aż takiej dosłowności nie było. O lapsusie nasz powszedni...
Na profilu facebookowym pisarza wybuchła zaś dyskusja, czy osoba publiczna nie powinna jednak uchodzić za autorytet i ważyć swoje słowa... Ba, może i powinna, bo są fani, którzy podchodzą czasem do swoich idoli całkowicie bezkrytycznie, choć nie mam pewności, czy można na artystę zrzucać odpowiedzialność za fanów. Ale prawdę niestety śpiewa Kazik Staszewski (no, może przesadził ze słowem wszyscy, ale pytany czy też uważa się za prostytutkę odrzekł, że w pewnym sensie tak):

"Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
To wszystko się tak cyklicznie powtarza
Czas nadziei, człowiek z żelaza
Wodzowi rewolucji do pasa się kłaniam
Mecenas daje złoto, mecenas wymaga"


Z tego prostytuowania się wyłazi na jaw charakter różnych znanych osobistości i niestety bywa, że prywatnie nawet największy talent i geniusz może być zwykłą gnidą. Znamy takie przypadki, a jakże. Charakter to jedna sprawa, drugą (choć często powiązaną z tą prostytucją) jest robienie za ideologicznego zagończyka, co też w wykonaniu różnej maści celebrytów nie jest smaczne ani zdrowe. W wykonaniu Piekary również.
Jaka tu się nasuwa konkluzja? Artysta (pisarz, muzyk, aktor itp.) powinien się zajmować swoim i być przezroczysty ideologicznie w przestrzeni publicznej, a poglądy zachować dla siebie i bliskich znajomych. Zaoszczędzi to rozterek wśród fanów i ryzyka zimnego prysznica, jak się okażę że kicaliśmy na scenie nie dla tej opcji politycznej. O wychodzeniu na idiotę w stylu Górniak już nie wspomnę.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ten tydzień źle się zaczął. Leje całe dnie, we wtorek poszło mi koło w rowerze, akurat jak zdążyłem wyjechać do pracy. Takie trochę szczęście w nieszczęściu, bo raz że padało, dwa że przy samym domu, a nie w połowie drogi. I tak się spóźniłem choć niewiele, przydały się natomiast w drodze powrotnej robocze buty, które dostałem nie wiadomo po co rok temu. Tak, dali mi kask, kamizelkę i buty do chodzenia po hali, choć bywam tam z raz na miesiąc. Dobre gumowane obuwie nie wpuściło wody, bo w swoich zamszakach bym pływał...

14 komentarzy:

  1. Chyba każdy z nas ma prawo do własnego zdania, czy jest si ę celebrytą czy nie. Zauważ, że bycie nim nie skutkuje inteligencją, gorzej, inteligencja nie jest wymagana. Czy celebryta, w tym pisarz musi być autorytetem? Niekoniecznie, to nie jest wymóg pisarstwa, sztuki w ogólnym jej rozumieniu. Pisząc, publikując takie treści jak Jacek Piekara, trzeba być tylko świadom tego, z jaką reakcją można się spotkać. Jeśli on nie był jej świadomy, znaczy, że tępy i na własne życzenie autorytetu się pozbywa. Cóż, ja go żałować nie będę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że nie o tępotę chodzi. Być może książka się gorzej sprzedała.

      Usuń
    2. Pobudki to raczej sprawa drugorzędna ;)

      Usuń
  2. Podobnie uważam, że jeśli "artysta" za takowego sie uważa, a zwłaszcza pisarz, człowiek pióra ogólnie mówiąc powinien bardzo zważać na słowa wypowiadane publicznie , bo jako czytelnicy wymagamy przynajmniej kultury osobistej itd. Dlatego też nie lubię plotek z prywatnego życia tzw. gwiazd, bo mnie przynajmniej takie doniesienia zniechęcają skutecznie do ich twórczości. Trudno, tak mam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się zniechęcić. Pół biedy jeżeli chodzi o jakiegoś śpiewaka, ale jeżeli tak się okazuje w przypadku kogoś, kogo uważa się za autorytet moralny?

      Usuń
  3. Klik dobry:)
    A ja bym te wszystkie społecznościowe "szajsbuki" wysadziła w powietrze, gdybym znała budowę jakiejś "wirtualnej bomby". O ile dawne magle nie miały wielkiej siły rażenia, bo maglowało się w małym środowisku, o tyle portale społecznościowe - te współczesne magle - wiele złego czynią na skalę globalną.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie... Nie wypromowałbym wtedy strony o historii miasta :)

      Usuń
    2. Taka promocja - to szczytny cel. Wobec tego częściowo odwołuję, co napisałm powyżej. :)

      Usuń
    3. o nie... ja bym nigdy nie spotkała pewnego przemiłego starszego Pana, rodem ze Złoczowa, nie dowiedziałabym się mnóstwa rzeczy o tymże Złoczowie no i nie dostałabym rodzinnego przepisu na najlepsze w świecie kremówki od Maćkówki, O CUKIERNI mAĆKÓWKI SŁYSZAŁAM OD DZIECIŃSTWA a tu pach - na fb spotykam Pana Maćkówkę ... gdyby nbie fb nigdy bym nie poznała Pana Antczaka, nigdy by nie trafił na mój blog i nie napisał miłych rzeczy. Zależy kto czego na fejsie szuka ...

      Usuń
  4. Artysta, aby być popularnym musi czymś szokować. Każdy "orze jak może". A jeśli do tego dorzuci się modę na coś, to zanim tą modę się rozpropaguje, to wiele nas szokuje. A gdy się już do tego przyzwyczaimy, to ktoś aby zaistnieć znowu coś szokującego wymyślić i tak... w koło Macieja. Ot, samo życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym szokowaniu ginie już prawdziwa sztuka. Istnieją ludzie znani z tego, że są znani.

      Usuń
  5. Zastanawiałam się nad tym też, jakie znaczenie ma udział znanych ludzi w proteście i czy powinni się angażować. Z jednej strony na pewno udział znanych osób całą akcję nagłaśnia. Plus jak ktoś jest aktorem nie znaczy że nie ma poglądów politycznych i nie może ich wyrazić jeśli ma ochotę. Inną sprawą jest w jakimś stopniu "lansowanie się" na proteście. Podejrzewam, że jakaś część gwiazd (a nawet i kobiet "zwyczajnych") nie za bardzo była zaangażowana w sprawę, a poszła za tłumem, bo wszyscy idą. Myślę jednak, że większość dokładnie wiedziała, po to tam idzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no mogą się angażować, czemu nie ich sprawa. Tylko dla mnie malarz, ani aktor nie jest autorytetem w dziedzinie polityki np. i fakt, że np. Karolak agitował dla Komorowskiego nie ma dla mnie znaczenia. Może mieć znaczenie dla fanów, ale to oznacza że są to ludzie niemyślący (chyba że zbieżność poglądów jest przypadkowa).

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako domowy twórca rzeczy mniej czy bardziej udanych staram się unikać mieszania polityki z moimi wytworami wyobraźni. Dlatego na drugim blogu nie umieszczam jakichś banerów jak na tym głównym, nie wlepiam wierszy nacechowanych politycznie itp.

    Bo Internet jest uzależniający, choć czasem i przydatny (tylko nie jestem pewny czy wiedza dotycząca tego dlaczego dajmy na to jakiś mem nas śmieszy a inny nie przydać się może w życiu).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń