poniedziałek, 17 października 2016

USA wesołe wybory

Mówi się że u nas jest cyrk.
Ale takiej wyborczej żenady jak w Stanach to chyba dawno nikt nie widział. Nigdy? Kampania prezydencka w zasadzie nie ma już nic wspólnego z merytorycznym przygotowaniem kandydatów do pełnienia tej funkcji, jest to wielki festiwal zaglądania sobie wzajemnie w rozporki, podczas którego wynika, że zarówno Clinton, jak i Trump to faktycznie: - tu zacytuję wielce dyplomatyczne stwierdzenie ministra Morawieckiego "wybór między dżumą a cholerą". 
Gdyby Trump był choć trochę normalniejszy, pokonałby nijaką i pozbawiona charyzmy Clinton w przedbiegach. Ale kandydat republikanów zdaje się być w ogóle pozbawiony instynktu politycznego i oderwany od rzeczywistości, waląc farmazonami m.in. o budowaniu muru antyimigracyjnego. Wiedza o sytuacji międzynarodowej - prawie zerowa. Populistyczne hasła trafiają jednak do jakiegoś elektoratu - ale ponieważ społeczeństwo amerykańskie jest przykładem kolejnego otępiałego nadmiarem uciech i zabawek społeczeństwa - jaki kraj, taki prezydent.
Clinton nie zostaje w tyle - czego przykładem wyciągnięta afera z wysyłaniem ściśle tajnych maili z prywatnej skrzynki pocztowej i w następstwie ich wycieku, dzięki czemu wszyscy mogli się dowiedzieć, że interwencja USA w Syrii była podyktowana chęcią ustabilizowania pozycji Izraela na Bliskim Wchodzie poprzez osłabienie rządu Syrii i otoczenie Iranu. A że jakaś wojna wybuchła i giną ludzie... co tam. Zresztą w kwestii nieodpowiedzialności niewiele odbiega od męża, który zostawił kody do teczki z guzikiem nuklearnym w garniturze, który oddał do do chińskiej pralni.
W ogóle mam wrażenie, że świat tkwi w jakimś kryzysie - brak zdecydowanych przywódców, brak autorytetów, wszystko się rozmydla w jakichś ideologicznych papkach i biadoleniach publicystów. Zapowiada się na to, że największe mocarstwo świata będzie reprezentowane przez polityczne zera, ale to jakby gwarantuje że rozmowy międzynarodowe będą się odbywać na zbliżonym poziomie. 

WWW.TOONHOLE.COM


16 komentarzy:

  1. Proszę, powiedz mi- na kogo mają zagłosować wyborcy w USA? Podobno z reguły wybiera się mniejsze zło, ale żeby wybrać zero??? Gdybym była na miejscu Amerykanów chyba wcale bym nie brała udziału w wyborach.
    Naszego Prezydenta złośliwi nazywają Maliniakiem, lecz on przynajmniej zna języki obce, jest młody i energiczny, jemu się chce chcieć, trochę liznął polityki przy śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim, a nawet jeśli ktoś ma pretensje, że działa i podejmuje decyzje pod "dyktando" prezesa, to moim zdaniem -dobrze, że ma kogoś zaufanego, osobę - która nie wsadzi mu nóż w plecy, lecz ukierunkuje, podpowie i skoryguje. Jednak najbardziej sobie cenię u obecnego Prezydenta szacunek dla każdego człowieka. A jeśli do tego dorzucić uroczą, inteligentną i wykształconą małżonkę - to ja im życzę jak najlepiej. Prezes wiecznie żył nie będzie, a zdąży wyszkolić i oswoić z dużą polityką młodych.
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też teoretycznie wybieraliśmy mniejsze zło, ale pomimo że się cudów po PIS nie spodziewałem i tak mnie rozczarowali w wielu kwestiach.
      Nie przyłącze się też do owacji na stojąco na cześć Dudy. Zgadza się, ma prezencję, trochę charyzmy, ale przydałoby mu się kawałek kręgosłupa mimo wszystko. Nawet trudno mi jest go umiejscowić na jakimś miejscu listy prezydentów od najlepszego do najgorszego, ale trudno tu pobić Kwaśniewskiego, który chyba był najlepszy, jeśli chodzi o funkcję reprezentacyjną, jeśli nie liczyć wpadek kielichowych.

      Usuń
  2. W moim odczuciu do takiej żenady doprowadził Trump swoimi ekscesami. Clinton, gdyby chciała być naprawdę sobą, przegrałaby z tym oszołomem w przedbiegach. Wiesz dlaczego? Bo Amerykanie lubią show. Tak naprawdę to publiczność kształtuje aktorów. Normalni nie mają szans. Ale tak jest nie tylko w USA, u nas masz dokładnie tak samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się zgadza z tym show, ale jak napisałem Clinton nie jest wiele lepsza od niego.

      Usuń
    2. Chciałbym poczytać, dlaczego Clinton nie jest lepsza? Czyżby to ona wywołała wojnę na bliskim wschodzie?

      Usuń
    3. A jakże, czytałem, tylko nie rozumiem właśnie, czy ona tę wojnę wywołała, czy tylko ujawniła maile, które wojnę wywołały? Bo to jest w notce dość niejasne.

      Usuń
    4. Popierała takie rozwiązanie. Sama raczej tego nie wymyśliła.

      Usuń
    5. Czy jako pierwsza dama miała inne wyjście? I tak ją podziwiam, że nie dała Clintonowi kopa, już niekoniecznie tylko za postawę polityczną.
      Ja tej odpowiedzialności za postępowanie najbliższych nigdy nie zrozumiem.

      Usuń
    6. Ale już nie o to chodzi, czy miała wyjście, tylko o okoliczności w jakich to wyciekło. Wysyłanie ściśle tajnych informacji prywatną pocztą to przykład skrajnej głupoty.

      Usuń
    7. Masz rację, przykład skrajnej głupoty, tylko kto jest od niej wolny? A swoją drogą, co właściwie się stało? Że kulisy brudnej polityki wyszły na światło dzienne? Nasz PiS też pierze brudy działań poprzedniej ekipy i zyskuje tym poklask.

      Usuń
  3. A ja zawsze w takich wypadkach zastanawiam się czy w USA tak samo obserwują nasze wybory....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się że najczęściej jednak mylą nas z Holandią. Kogo tam teraz może interesować jakiś podrzędny europejski kraik.

      Usuń
  4. Upadek autorytetów jest zauważalny od kilku dekad. Trump kojarzy mi się z Jelcynem, którego przed wyborami okrzyknięto - słusznie zresztą - pijakiem. Przeciwnikom Jelcyna wydawało się, że tak go załatwią, a tymczasem "ciemny lud" wybrał swojego ciemnego prezydenta. Jeżeli Trump będzie do końca grał w te same klocki, to może być powtórka z rozrywki. To zresztą i tak nie ma znaczenia USA rządzi wielki biznes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba faktycznie ten sam rodzaj. Ciekawe czy USA tak samo by się zdegradowała za jego prezydentury, co Rosja. Wydaje mi się że Stany tracą na znaczeniu ostatnio, a może mi się wydaje...

      Usuń
  5. Cóż akurat USA to kraj dziwny i chyba nie do ogarnięcia rozumem, zgadzam się ze stwierdzeniem, że oni kochają szopki, show różnego typu. Tylko co im przyjdzie po Trumpie, który ma wszelkie cechy człowieka skłócającego jednym zdaniem, albo po pani Clinton, która ma dość duże problemy ze zdrowiem. Wybór jak dla mnie masakryczny.

    Hmmm... jak szaro za oknem to jednak wybieram coś innego niż blues. Ale jak Słonko jest to czemu nie. :)

    Dzięki za polecenie nutek.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń