sobota, 26 listopada 2016

Idą Gacie, chowaj gacie!

Stanisław Gać "Kuba"
zdj, ze zbiorów MZSIPBnB
Na postać Stanisława Gacia ps. "Kuba", natknąłem się kilka lat temu, gdy w ręce wpadły mi dedykowane rodzinie niepublikowane pamiętniki Jana Wojdy. Obok Szymona Pietrzaka (szanowanego nawet przez lokalne AK) i Feliksa Matusiaka był jedynym chyba znanym przedstawicielem partyzantki socjalistycznej na terenie ziemi sochaczewskiej.
Ze zdziwieniem ostatnio przeczytałem nekrolog w GW, który informował, że Stanisław Gać zmarł na początku tego roku w Warszawie w wieku 100 lat. Rodzina przedstawiła go w nim jako żołnierza, patriotę, i historyka choć dziwi mnie, że po wojnie nic nie było o nim słychać ani go widać w Sochaczewie, gdzie ściągali masowo do Muzeum Bitwy nad Bzurą kombatanci i byli członkowie środowisk konspiracyjnych. Postanowiłem tą lukę jakoś wypełnić, ale tu pojawia się problem, w jakim ujęciu przedstawić "Kubę".
Jak wspomniałem,  Jan Wojda opisał wizytę oddziału Gwardii Ludowej pod dowództwem właśnie "Kuby". Skwitował ich krótko: pospolici rabusie, którzy z szaf pozabierali mu nawet bieliznę. Pamiętnik był spisany za PRLu i z pewnością nie nadawał się wtedy do druku, autor - były legionista, uczestnik walk o Wilno w 1920 roku, nie krył w nich fascynacji Piłsudskim i rozgoryczenia władzą ludową, która uznała go za tzw. kułaka. Jeszcze gorzej przedstawiają go dokumenty przytoczone przez Piotra Gontarczyka w książce "Polska Partia Robotnicza (PPR). Droga do władzy (1941-1944)". Nie oszukujmy się jednak, podobnie potrafiła czynić AK, ale oni nie tworzyli w okolicy trwałych partyzanckich struktur,  jej członkowie zbierali się tylko na wykonywanie akcji i rozchodzili po nich do domów ('Kubusie", jak ich nazywała ludność zresztą działali podbnie), najbliższe oddziały "leśnych" korzystające ze wsparcia ludności to oddalona o ok 30 km Puszcza Kampinoska.
O ile nawet ze źródeł PRLowskich, które chwałę AL i GL wynosiły pod niebiosa kosztem AK, można wyczytać, że Gać zajmował się w dużej mierze rekwirowaniem prosiaków z gospodarstw i folwarków zarządzanych przez niemieckich agronomów, to był to jedyny bodaj przedstawiciel lewicowej partyzantki, o dokonaniach którego można było napisać więcej niż jedną stronę*.
Po pierwsze, Gać w przeciwieństwie do zdecydowanej większości watażków z AL i GL  był prawdziwym żołnierzem, podoficerem WP  w stopniu plutonowego, weteranem wojny obronnej 1939 roku, podczas której został ranny. Wydaje mi się też,  że gdyby był tylko pospolitym rabusiem, nie uchowałby się zbyt długo w okolicy bez wsparcia lub choćby tolerowania go ze strony miejscowej ludności. Jego ludzie rekrutowali się z okolic i byli dobrze znani. Faktem jest więc starcie jego oddziału z Niemcami 10 kwietnia 1943 i zlikwidowanie kilku posterunków granatowej policji (w Rybnie, Kampinosie). Co do pierwszego faktu jego okoliczności są trochę niejasne, bo nie chce mi się wierzyć znów, że 35 osobowy odział zaatakował idące na front wschodni zwarte jednostki zmotoryzowane Wehrmachtu, "zadał im dotkliwe straty" i wycofał się ze stratą 5 ludzi do lasu Kozłowskiego, w którym ciężko było nawet w czasie okupacji zgubić choćby kurę (wersja z anonimowych wspomnień przekazanych do sochaczewskiego ZBOWIDU). Inny przypadek wysadzenia rzekomo przez jego grupę pociągu wojskowego zrealizowała grupa AKowców pod dowództwem ppor Malinowskiego. Tak się niestety tworzyło legendę ludową "Kuby". Kim był naprawdę?

* Piotr Gontarczyk

15 komentarzy:

  1. Wokół wielu wydarzeń, które nie zostały udokumentowane narosły legendy, i te negatywne i wręcz przeciwnie. A świadków z każdym rokiem ubywa, papiery giną w powodziach lub pożarach. Niektórych zagadek pewnie nie da sie rozwikłać.
    Ale wieku dożył imponującego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, Stanowczo za późno się zabrałem za badanie historii, zwłaszcza, że najbardziej interesuje mnie dwudziestolecie. Niby niedawno...

      Usuń
  2. "Kim był naprawdę?" To pytanie pozostanie bez odpowiedzi. Bowiem prawdą jest, że "Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
    Bo tego nie wiesz nawet sama Ty ..." [B.Mec]
    myślę, że po czasie należałoby wspominać już tylko dobre strony każdej postaci; złe czyny osądzi już Ktoś inny;
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Badanie historii niestety nie na tym polega.

      Usuń
    2. Ciągle słyszy się - historia "ich" [jego] osądzi. Czyżby? Jedni piszą historię, a inni potem prowadzą systematyczne, rzetelne odkłamywanie historii Polski i odbudowa wizerunku polskości w oparciu o nieznane, często celowo przemilczane fakty historyczne i wybitne osiągnięcia naszych rodaków. Fakty o moty- jak w gąszczu tych opinii odnaleźć prawdę o człowieku? Jeśli myślisz, że uda Ci się znaleźć odpowiedź na pytanie; "Kim był naprawdę?" to moim zdaniem jesteś "marzycielem". Co to jest PRAWDA?

      Usuń
    3. P.S powinno być; "fakty i mity". przepraszam za błąd.

      Usuń
    4. No więc w ogólnej świadomości nie zapisał się złotymi zgłoskami. Tak jak zresztą cała GL. Ja natomiast mam wrażenie że mimo wszystko był ciut porządniejszy od innych.

      Usuń
    5. Zresztą ja sobie postawiłem za zadanie aby zestawić fakty z rożnych źródeł, a nie dokonać moralnej oceny Gacia.

      Usuń
    6. Rademenesie - cel godny uznania, ale... czy to są fakty, czy opinie ludzi zaczerpnięte z różnych źródeł?

      Usuń
    7. A czy historia w ogóle to fakty, czy opinie zaczerpnięte z różnych źródeł?
      Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie posługując się innym przykładem: czy biskup Stanisław był świętym i męczennikiem, czy zdrajcą na usługach Czech? Historycy posługując się źródłami z epoki mają różne zdania na ten temat.
      A skoro jednak był zdrajcą, to zasadne jest uznawanie go bezkrytycznie za świętego?
      Z drugiej strony można pisać o Stalinie korzystając ze źródeł mu współczesnych i napisać że to był spoko gość i lubił dzieci.


      Usuń
    8. Taaak> mnie przychodzi na myśl św.Jan Paweł II. Postać nam współczesna,wyniesiona na ołtarze, a jednocześnie budząca wiele kontrowersji już teraz, gdy są jeszcze naoczni świadkowie, także "adwokaci diabła". Co będzie w następnym pokoleniu? A przykład gen W.Jaruzelskiego, już po śmierci zdegradowanego? Przykłady można mnożyć, lecz czy uda się dotrzeć do prawdy o człowieku??? Z czego wynika taka rozbieżność w odbieraniu drugiej osoby? Widzisz- gdybyś mnie zapytał o opinię o moim Ojcu wiele lat temu, byłaby inna niż gdybym miała o nim wypowiadać się dziś. Patrzę na przeszłość swoją i innych, z innej perspektywy. Bywa, że i stąd ta rozbieżność w opiniach.

      Usuń
  3. Na to pytanie nie znajdziesz odpowiedzi.Jak to bywa - dla jednych był bohaterem,dla innych mordercą...I tak to niestety jest.
    Może to zbyt daleko idące porównanie ale prosty przykład Fidel Castro.Dla jednych większy od samego Boga,dla innych zbrodniarz...
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak na dobrą sprawę to chyba nikt w tamtych czasach nie był czysty.
    Poruszasz bardzo trudne tematy.
    I pewnie nierozwiązywalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, nie da się wejść w błoto i nie ubrudzić. Ale jest różnica między tymi, którzy się taplali w nim z ochotą...

      Usuń
  5. Niestety, ale coraz częściej się przekonuję, że podając jakiekolwiek fakty trzeba podawać także i źródło, bo skoro "panta rhei", to dlaczego prawda by miała być wyjątkiem?
    Już wiemy przecież, że to inny Lechu skakał przez płot, ale go zabili w zamachu. Wiemy też, że Jarosław Polskęzbaw wespół z kotem obalił komunę, a teraz ma z nią dzieci, itd., itp., ...

    OdpowiedzUsuń