wtorek, 29 listopada 2016

W trepach po terpach :)

W sobotę byłem na kolejnym "Spotkaniu z Historią" organizowanym przez Stowarzyszenie nad Bzurą, pod tym właśnie tytułem. Zapewne każdy wie, co to są trepy. A terpy?
Cóż, słowo pochodzi ze słownika olenderskiego, czyli niegdysiejszych osadników, zamieszkujących trudne tereny zalewowe, które dzięki zdolnościom melioracyjnym udawało im się z powodzeniem ujarzmiać. Byli to z początku Fryzyjczycy, później Niemcy, a nawet zwano tak Polaków, którzy posiedli  umiejętność gospodarzenia wzdłuż brzegów rzek.  Na Mazowszu zamieszkiwali zwłaszcza okolice Wisły.

Gospodarz spotkania, dyrektor Muzeum Kolei Wąskotorowej Radosław Konieczny, organizator Marcin Prengowski i prelegentka Magdalena Lica-Kaczan.

Prowadząca Pani Magdalena uważa, że ostatnio daje się zauważyć renesans kultury olenderskiej i wracają do łask ich święta i potrawy, z których najsłynniejszą są bodaj buraczane powidła.

Zresztą, jeżeli temat Was interesuje zapraszam na portal sochaczewski, w którym ująłem go szerzej. No i tam wyjaśniłem co to są terpy. :)



10 komentarzy:

  1. Z chęcią przeczytałam Twój post i artykuł polecany, gdyż zwiedzając skanseny napotyka się na zagrody olenderskie, domyślałam się, ze ma to zwiazek z mieszkańcami Niderlandów, ale jakoś szerzej nie wgłębiałam sie w temat. Dzięki Tobie wiem więcej, a zagrody olenderskie wydają sie zasobne, gospodarze pracowici...

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha Chyba się jeszcze nie obudziłam,bo przeczytałam W trepach po trepach i jakoś tak politycznie mi się skojarzyło;)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ci Anastazjo, jesteś Wielka. Rozjaśnił mi się dzisiejszy ponury dzień. ☺☺

      Usuń
    2. To się cieszę:)Wszystkiego co najlepsze i jak najmniej ponurych dni życzę;)
      Anastazja

      Usuń
  3. Po raz pierwszy stykam się ze słowem;"po terpach". W trepach to ja sama chodziłam, a tu gdzie mieszkam mówi się "nie tyrpaj[mnie]" co znaczy nie szturchaj. O jakże bogata jest ta nasza mowa, zwłaszcza gwarowa, ale teraz przyszła na to moda. To się nazywa [chyba] sięganie do korzeni.

    OdpowiedzUsuń
  4. o terpach nie miałam większego pojęcia. przeczytałam jednak i tu i tam, i już wiem :)) teraz jestem bogatsza o wiedzę. fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kościółki protestanckie zachwycają mnie swoją prostotą. Gdy tam wchodzę, nie czuję napięcia, a raczej swobodę... Z określeniem "terpy" spotkałam się pierwszy raz, właśnie u Ciebie... Hmm...teraz już jestem mądrzejsza, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślałem, że chodzi o niegdysiejszych zawodowych żołnierzy, których służba zasadnicza nazywała "trepami"... Jednak zwykłe trepy i niezwykłe terpy są ciekawsze...

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm> a może to czeski błąd? trepy i wertepy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to fajnie dowiedzieć się czegoś nowego - w moim aktualnym stanie - z rana :)

    OdpowiedzUsuń