środa, 23 listopada 2016

Wymarsz ku wolności, czyli ostatnie honory dla Marszałka

Latem 1914, dokładnie 6 sierpnia o 3 w nocy, ruszyła ku wolności  Pierwsza Kompania Kadrowa,  granicę rosyjską przekroczyła pod Michałowicami o 9:45 rano, a wieczorem dotarła do Słomnik. Stan oddziału w momencie przekraczania granicy wynosił 165 żołnierzy. Po oddaniu honorów polskiej ziemi por. Tadeusz Kasprzycki wypowiedział wojnę Rosji.

W dwadzieścia pięć lat później zarządzeniem z dnia 14. 07. 1939 do obiegu wszedł znaczek, który przedstawiał w przemarsz wojsk przed posągiem Józefa Piłsudskiego. Kadrówka mija go i odchodzi, żołnierze idą czwórkami, - czwórka legionowa symbolizowała Królestwo Polskie, Małopolskę, Śląsk i Wielkopolskę. Z prawej strony nadchodzi także czwórkami współczesne polskie wojsko. Piszę posąg, bo postać marszałka jest większa, monumentalna, wzorowana według mnie na projekcie pomnika, który stał przed wojną na terenie koszar 3 p.a.l w Zamościu.  U dołu znaczka widnieje napis „XXV ROCZNICA WYMARSZU KU WOLNOŚCI” i data 6 sierpnia 1914, 1939. Znaczek wydano w nakładzie 10 mln sztuk, złotówka nadpłaty za bloczek szła na Fundusz Obrony Narodowej.
W bloczku znalazło się miejsce na wizerunek Edwarda Śmigłego-Rydza.

Po niecałym miesiącu znaczek przestał obowiązywać, wolność ponownie została utracona. Żołnierze polscy "czwórkami szli", ale "do nieba" w całej Polsce, nie tylko na wybrzeżu, gdzie sławiła ich później tymi słowami "Pieśń o żołnierzach z Westerplatte".
Projektant znaczka, Wacław Boratyński ginie pod Lwowem od odniesionych ran, zaś rytownik Jan Piwczyk zajmuje się tworzeniem znaczków z gapami, wąsatym osobnikiem i nurkującymi podczas nalotu sztukasami.
Dziadka zdjęto na kolejne dziesięciolecia z piedestału. Nawet Śmigły-Rydz umiera na atak serca 2 lata później w wieku 55 lat.





Pomnik Dziadka w Zamościu.
Z tej historii znaczka nasuwa się taka konkluzja, że jakieś dziwnie nieszczęśliwe bywają te nasze polskie koleje losu... Ale to tylko mój taki dzisiejszy ciąg refleksyjny.

7 komentarzy:

  1. Masz 100% racji,że dziwnie nieszczęśliwe bywają te polskie koleje losu.Taki nasz los?
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak, nikt nie zna dnia ani godziny, raz pod pomnikiem znicze palą, innym razem postać z pomnika spada, bo powiał inny wiatr historii. Nawet tęcza niektórym przeszkadza, bo ktoś dziwną symbolikę wymyślił...
    Ostatnio nazwy ulic zmieniają, choć to już też było, nawet w tym rozpędzie Puszkin kojarzył się z komuną...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy jadę do rodziców przejeżdżam przez Michałowice, mijam pomnik upamiętniający 'Pierwszą Kadrową', dalej przez Słomniki do...polskiej Jerozolimy. Pewnie już wiesz gdzie są moje rodzinne strony:) A refleksja podobna do Twojej nasuwa mi się bardzo często.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wszystkie znaczki z tej serii, ale dopiero teraz poznałem historię powstania tych obrazów.
    Co do refleksji, to moje są jeszcze bardziej pesymistyczne, za co już mnie zganiłeś wcześniej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Smutna to refleksja ale prawdziwa. Z czego ta prawda wynika? Przysłowie mówi; "mądry Polak po szkodzie" lecz "wnet Polak nowe przysłowie sobie kupi, że przed i po szkodzie - GŁUPI".
    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń