piątek, 11 listopada 2016

Zabawa z kwiatkami Maliny

Na blogu Maliny znalazłem przepis na "drogę przez krzaki" której celem było stworzenie fotomontażu - zdjęcia monochromatycznego z kolorową "wstawką. 

Maliny droga pod górkę w notce "Weź Kilo"

W zasadzie z początku nie zrozumiałem, dlaczego Malina chce się przeprawiać przez gąszcz do celu, dokumentując skrupulatnie swoje poczynania, mając do dyspozycji inne darmowe rozwiązania. Tym bardziej, że do finalnego efektu doszedłem w trzy minuty, używając GIMPA. Jak się okazuje ma to swoje uzasadnienie, a ja wyszedłem na "mądralę" :). Ale po co rezygnować z zabawy.


Pokrótce pokażę jak:


Narzędzie zaznacza podobne kolory.


Progowanie określa tolerancję na różne poziomy kontrastu. Im niżej tym mniejsza i zaznaczane są fragmenty o najbardziej zbliżonym nasyceniu. Używając narzędzia z klawiszem shift możemy jednak dodawać do zaznaczenia kolejne obszary. W ten sposób zaznaczyłem sobie całe kwiaty.

Odwracając zaznaczenie, można robić dowolne operacje na tle, nie ruszając samych kwiatków. Zamarzyły mi się kwiaty w poświacie księżycowej, może po lekkim przymrozku? Kolor niebieski uznałem za zbyt zimny mimo wszystko, dlatego wpada od troszkę w zieleń. Zdjąłem troszkę nasycenia z samych kwiatów, żeby kontrast zbyt nie walił po oczach. Liście rozjaśniłem narzędziem wypalania, żeby podkreślić padającą na nie poświatę. Generalnie zrobiłem to dość niechlujnie, przyznaję, że efekt byłby lepszy gdybym poświęcił więcej czasu. 


Używałem na przemian rozjaśniania i przyciemniania, jest to o tyle ciekawe narzędzie, że nie rozjaśnia lub nie przyciemnia krechą całego obszaru, tylko inteligentnie eksponuje najjaśniejsze jego części, kontrastując je z ciemnymi. Krycie reguluje dodatkowo natężenie rzucanego światła lub cienia. Rewelacyjnie nadaje się do retuszu źle naświetlonych zdjęć.


Oto efekt finalny. Przyciemniłem nieco tło i rozjaśniłem liście, Co trochę spotęgowało moim zdaniem efekt "księżycowej poświaty". Generalnie zdjęcie się prosi o minimalne skadrowanie

Skoro już jestem przy temacie, to pozwoliłem sobie kiedyś na fotomontażowy żart w grupie amatorów grzybobrania. Był odpowiedzią na niekończące się pytania "A co za grzyb?", wstawienie setnego zdjęcia tego samego gatunku grzyba z tym pytaniem doprowadzić mogło do szału. Wykorzystałem fakt istnienia jadalnych grzybów o nazwie regionalnej "kołpaki" (Płachetka zwyczajna Cortinarius caperatus), zdjęcia poczciwych borowików oraz kołpaków od hondy.



"Przepraszam, znalazłem dziś w lesie a nigdy nie zbierałem, czy to kołpaki?"





19 komentarzy:

  1. Dziedzina aż takiego przekształcania zdjęć to raczej nie dla mnie ;)
    Ale ogólnie rzecz biorąc efekty ciekawe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trzeba mieć jakiegoś bzika, by w takie coś się bawić. :)

      Usuń
  2. Cudne są te borowiki [a moim zdaniem prawdziwki :)]. Kołpaków nie zbieram. GIMPA nie używam, bo nie mam, więc takich cudów nie dokonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą. Komputera wszak używasz.

      Usuń
    2. Tak - komputera używam, lecz po krzakach jak Malina łazić nie lubię. Ma to swoje uzasadnienie w wieku, lenistwie, braku kondycji etc. Wolę gotowce :)

      Usuń
  3. Grzyby świetne, kwiaty zresztą też. Lubię czasami takie zabawy. Mnie zawsze inspiruje blog, na który od dawna zaglądam i polecam:
    http://narzedziaetwinning.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, aż tak bardzo to się nie wgłębiam. Szukam rozwiązań do potrzeb.

      Usuń
  4. nooo - Rademenesie !!!! chapeau bas ! diametralnie zmieniam zdanie o mężczyznach :-) dotąd uważałam, że rozmowa z facetem o kolorach to jak rozmowa o UFO, a tu - jesteś świetnym kolorystą. kwiaty + tło + tło blog - a aż głaszcze po sercu :-)
    --------------------
    fajne to narzędzie, u mnie jest coś podobnego, można zaznaczyć maskę, lub dopełnienie ale niestety tylko jednego koloru :-( próbowałam tak ale bardzo "szarpie" nie używam więc, a tu widzę jest bardzo fajny efekt . może się skuszę ...
    ------------
    uśmiechnęłam się, gdy napisałeś o niewielkim wykadrowaniu, jak będziesz u mnie zerknij na zdjęcie końcowe , jest wykadrowane :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zarumieniłem się :). Takie komplementy i to ze strony profesjonalisty to miodzik na serce :)

      Generalnie GIMPA wybrałem bo jest dość intuicyjny, a ze mnie żaden grafik, ani kolorysta. Po prostu czasem chcąc osiągnąć jakiś efekt, trzeba samemu wytyczyć sobie ścieżkę do celu, a nie liczyć na kogoś.

      Usuń
    2. wiesz, ja bardzo często robię projekty kolorystyk, kościołów, kościółków , kaplic czy kapliczek, po dobraniu koloru robimy z konserwatorem zabytków próbę na obiekcie, bo wiadomo, kolor z koloratora może różnie się zachować i na ścianie cud jakiś wyleźć może, po takiej próbie dopiero inwestor zamawia całą partię. Nie zawsze jadę sprawdzić jak wykonawca maluje, czasem dzwonię do 'jegomościa" i pytam
      - jak wyszło?
      - świetnie
      - a jaki kolor
      - bardzo ładny, taki zielonkowaty
      - coooo ??? mam prośbę, proszę jeszcze raz sprawdzić ten kolor

      Za godzinę telefon
      - no i jak ?
      - różowy
      - coooo ??? mam prośbę, proszę pójść z jakąś parafianką i zapytać o ten kolor

      Za godzinę telefon
      - no i jak ?
      - powiedziała, że beżowy
      - ufffff

      Usuń
  5. Świetna zabawa, a i efekt ciekawy...pozdrawiam z uśmiechem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, jest jeszcze robić coś "just for fun".

      Usuń
  6. grzybiara ze mnie ale "kołpaków " nie znam za czorta :-)
    fotomontaż poglądowy świetny, przede wszystkim pomysł. Wiesz, jak nastały komputery to ja byłam "cała najeżona" wydawało mi się, że zabiją całą duszę projektów ... ale kiedyś jeden z moich profesorów powiedział mi w takiej lużnewj rozmowie, że też się obawiał ale właściwie nie ma czego - komputer jest wspaniałym, szybkim, narzędziem, ale tylko narzędziem, zrobi tylko to, co będziesz chciała ... jak popatrzyłam na te kołpaki to ode razu mi się przypomniało :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, to przekonanie, że komputer robi tylko to co zaprogramuje człowiek padło już w minionym ćwierćwieczu, gdy pojawiły się pierwsze sieci neuronowe emulujące funkcjonowanie mózgu. Od tego czasu komputery zyskały np. tożsamość i świadomość, a połączone w sieci zaczęły się specjalizować. Wg informatyków nie ma już odwrotu, jeśli nie zabije nas broń jądrowa to zrobi to sztuczna inteligencja, to tylko kwestia czasu. Przecież mądrzejszy, czyli komputer (a na razie hacker - vide dzisiejsza nocna awaria FB), nie będzie słuchał nas głupoli. ;)

      Usuń
    2. oj tam Andrzejku, ale zanim mnie ten komputer zabije, zanim mi rozkaże, że dom ma być zielony to, to póki co, będzie musiał pomalować ten dom na czerwono, jak ja mu każę ... no chyba, że się zbiesi,wymówi posłuszeństwo i zawiesi :-) no to sobie bez komputera pomaluję

      Usuń
    3. Ja też miałem taką nadzieję. ;)

      Usuń
    4. Raz zbierałem kołpaki na Warmii, u mnie nie występują wcale, ale od czterech lat, ciężko w ogóle o grzyba. Jedyny wysyp w tym roku trwał 4 dni.
      No ja już jestem pokolenie skomputeryzowane.

      Usuń
    5. Andrzeju, my tu o kwiatkach, a Ty jakąś cyfrową apokalipsę wieszczysz. :)

      Usuń
    6. O kwiatkach? A ja myślałem, że o tym:
      "...
      jak nastały komputery to ja byłam "cała najeżona" wydawało mi się, że zabiją całą duszę projektów ... ale kiedyś jeden z moich profesorów powiedział mi w takiej lużnewj rozmowie, że też się obawiał ale właściwie nie ma czego - komputer jest wspaniałym, szybkim, narzędziem, ale tylko narzędziem, zrobi tylko to, co będziesz chciała ..."

      ;)

      Usuń