piątek, 9 grudnia 2016

Instynkt prostaczy

Drażni mnie jak cholera, zachowanie niektórych ludzi. A dziś z rana już zetknąłem się wyjątkowo aż z dwoma przypałami, które w ogóle zmieniły mi na dzień dzisiejszy nastrój, skłaniając do przemyśleń, skąd się bierze tyle buractwa?
Przypadek 1. Przydomowy sklep - grupa osobników w strojach pochlapanych farbą, sugerującą jakichś speców od remontów, kupuje sobie śniadanko. Wyróżnia się zwykle jeden, głośniejszy, który ma zawsze dużo do powiedzenia, akcentując swoje zdanie przerywnikami, (pi, pi, pi...) na tyle głośno, by każdy klient sklepu mógł usłyszeć i docenić. Taki samiec alfa, albo dla bardziej kumatych - trzmiel z kobylej dupy - gówno widział i gówno wie. Rozmowa o zwykłym hot-dogu urosła do szczytów słowotwórstwa... "Pani mu da dużo sosu, bo on lubi jak mu z parówki po zębach cieknie."... zabawne jak cholera.
Przypadek 2. Karczek który wlazł do autobusu, rozwalił się w siedzeniu za mną. Łapsko zarzucił na moje oparcie, mając gdzieś, że opiera je też o moje plecy. Z dyskusji jaką prowadził ze swoim kolesiem wyłowiłem w większości słowa na "k", a nie rozmawiali wcale o kulturze...

Chamstwo istniało zawsze, problem w tym, że panuje jakieś społeczne przyzwolenie, by opuszczało ono swoje kloaki i rozlewało się gdzie tylko można. Żaden odźwierny nie wyrzuci już chama na zbity ryj z restauracji, (a chama często stać na lepszą knajpę niż mnie) w związku z tym, człowiek kulturalny musi się męczyć. Z ludźmi, którzy aż tak nie mają nic do zaprezentowania sobą, że muszą to robić głośniej niż inni.
A miałem dziś o czym innym.

Jest nostalgiczny piątek... Wieje i jest szaro. Muzyka więc będzie też nostalgiczna, na złagodzenie obyczajów. :) Pierwszy kawałek załadowałem osobiście na YT 3 lata temu. Lera Lynn pochodzi z Texasu. Nie mogę się pozbyć wrażenia, że blusik nawiedza jej muzykę jak duch co sprawia że jest taka przyciągająca. Bo bluesa się czuje.





14 komentarzy:

  1. Hahaha już kiedyś mi napisałeś,że muzyka łagodzi obyczaje:)Dobra "złagodziłam się"...No i Asmo też będzie zadowolony,bo lubi bluesa.Albo Ci napisze,że to nie blues...;)

    Moja córka zawsze jak słyszy,że ktoś przeklina mówi - proszę nie przeklinać przy dziecku.Mina,zazwyczaj jest osobnik płci męskiej - bezcenna.I to jak mówi - przepraszam... :D
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to nie jest blues :) Ale ma to coś z bluesa :)

      Nie wiem czy na tych by to zadziałało.

      Usuń
    2. Powiem Ci szczerze,że często mam problem z określeniem jaki dany kawałek to gatunek muzyczny.Teraz to często jest miszmasz.No ale ważniejszy od klasyfikacji jest klimat i duch...:)
      A.

      Usuń
  2. Takich obrazków, jakie przytaczasz, pełno niestety, od sklepu poprzez restaurację aż po kino. Ja już przestałam do kina chodzić, bo jeśli obsługa wpuszcza karki z żarciem full wypas 20 minut po rozpoczęciu seansu, to ja dziękuję, nie po to idę na seans, aby się denerwować.
    Muzyczkę zapodałeś extra, chętnie posłuchałam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic mnie tak nie wkurza jak uliczna łacina i wcale mnie nie dziwi Twoje oburzenie. Tyle, że te nasze oburzenie przypomina walkę z wiatrakami. Ale nie byłbym sobą, gdybym...
    Sam pisałeś kiedyś, że jednym z elementów spajających nasz naród jest... polszczyzna. Biorąc pod uwagę powszechność tego zjawiska wnioski wyciągnij sobie sam :)))

    Nasti: to nie jest blues, to rockowe ballady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czyli to język jest wszystkiemu winien... Ok, nie mam pytań.

      Usuń
    2. Nie można Ci pozwolić samemu wyciągać wniosków, bo wyciągasz błędne :)
      Pisałeś u mnie, że jednym ze spoiw łączących naród jest jego język. Skoro wulgaryzacja następuje w postępie geometrycznym, i skoro obaj nad tym ubolewamy (niestety, mało nas), można wysnuć wniosek, że to spoiwo... brzydko pachnie.

      Usuń
    3. Ale nadal nie widzę związku z językiem. Fakt, gdyby w sklepie posługiwali się innym językiem mógłbym nie zrozumieć, albo się cieszyć że to nie Polacy, bo oni są kulturalni. No bo co mam jeszcze z tego wysnuć, że poziom chamstwa zależy od narodowości?

      Usuń
    4. Muszę kawę na ławę. Mnie tylko chodzi o to, że ten język jako spoiwo narodu to zbyt wydumany abstrakt. Nie, wcale nie uważam aby poziom chamstwa zależał od narodowości, w dużej mierze zależy od środowiska.

      Usuń
    5. A tak, pamiętam. Abstrakt. Dla mnie jednak cecha wspólna polegająca na znajomości pewnego kodu, umożliwiającego porozumienie się, jest dość istotnym spoiwem dla grupy osób.

      Usuń
  4. Jeśli coś jest tak oczywiste,to wcale nie oznacza że tak jest:D ;)

    Ja też lubię przeklinać i czasami jest to najlepszy sposób na oczyszczenie emocji ale tu o kulturę chodzi .A Ty u siebie piszesz,że można używać przekleństw jako przecinków:)
    Panowie - uwielbiam Was:))))))
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... ja przeklinam, jak cholera :) wiem żaden powód do dumy. Raczej w sytuacjach nerwowych, w domu. W pracy do klienta - nigdy w życiu. Aczkolwiek nie raz i nie dwa można by było rzucić niezłą wiązankę. Przeklinanie zawsze było dla mnie taką odskocznią. Mojej koleżanki piły alkohol i paliły papierosy, a ja przeklinałam... ale wiesz nie każdy kto pracuje na budowie jest taki jak opisałeś... Mój mąż nawet jak jest ubrudzony farbą to potrafi grzecznie i miło kupić śniadanie... co do sytuacji w autobusie to rewelacyjnym wynalazkiem są słuchawki ;) I Krzysiem ma zapalenie ucha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja też przeklinam. Większość normalnych osób odreagowuje przeklinając. Tylko właśnie, przeklinasz sobie gdzieś z boku, albo tam, gdzie to nikomu nie przeszkadza.
      No pewnie że nie każdy pracownik fizyczny to urodzone chamisko. Ten opis posłużył mi tylko do zobrazowania jegomości. :)

      Usuń
  6. Mnie drażni przeklinanie. Sama unikam tego jak ognia, pewnie dlatego u innych też mnie to razi. Kiedyś zwracałam uwagę przeklinającym. Teraz nie reaguję. Unikam takich osób.

    OdpowiedzUsuń