niedziela, 29 stycznia 2017

Aryjska uroda?

Gdybym miał pisać o tym co mi chodzi po łbie, to musiałbym znów o tych obozach, w kontekście wydarzeń wokół rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Ale nie zrobię tego, przynajmniej nie na tym blogu, myślę że na obszerniejszy tekst pozwolę sobie na homopolitikusie, bo sprawa mnie niebywale bulwersuje...

I tak cofnę się do czasów II Wojny Światowej, ale w kontekście wspomnień Babci Alicji... I książki którą piszę na ich podstawie, gdzie nazywam Ją dawno nie używanym imieniem Lilka. Bo wtedy była Lilą, Lalą lub Lilką, wiecznie roześmianą dziewczyną a nie zgiętą prawie wiekiem życia Babcią Alą, "Prababcią Małasa", "Babcią Domową", lub w chwili totalnej upierdliwości "babiszczem". Mało jest już osób wśród żywych, które nazywały Ją Lilką... Może jedna?

Gdy siedzę i piszę, przybiega kota, częstuje się moją herbatą, pyszczek jej się nie mieści w szklance, więc... łapę do środka i oblizuje. Ach ty... Herbata ostygła, więc mogę ją bez wyrzutów sumienia wylać i zrobić sobie nową.

Babcia kaszle strasznie, poję ją syropem jak duże dziecko... Nachodzi mnie jakaś analogia do czasów dziecięcych, kiedy dostawałem w takich wypadkach od niej łychę stołową flegaminy. Jak tak dalej będzie wzywam we wtorek lekarza.

Jeden z Niemców - oficer – wspomina Lilka – czekał na mnie na dole przy wejściu zawsze gdy szłam do kościoła na nieszpory. Próbował coś zagadywać, oferując towarzystwo, żeby nic mi się nie stało. Nie życzyłam sobie jego towarzystwa, powiedziałam mu że się wstydzę, ale jakoś go to nie zniechęciło. Szedł kilka kroków za mną. Nie rozumiał po polsku. Któregoś razu spytałam się go wprost czego ode mnie chce. Zaczął coś opowiadać o mojej aryjskiej urodzie, ale wtedy nic z tego nie rozumiałam, co to jest aryjska uroda. Zrozumiałam tylko tyle, że mu się najwyraźniej podobam. 

Lilka - 14 czerwiec 1942 rok, przejazd kolejowy w Sochaczewie.
 W drodze z Żyrardowa.

Zwraca uwagę w tej opowieści szczegół o tej aryjskiej urodzie. Wpływ ideologii nazistowskiej był najwyraźniej tak silny, że Niemiec musiał sobie uzasadnić fakt, że podoba mu się dziewczyna nie będąca przedstawicielką jego rasy, przynajmniej podobieństwem do niej. Ale wyglądu blondwłosej walkirii Lilka nie miała przecież...

Co ciekawe, w żadnym ze znanych mi wspomnień z tego okresu, a mam ich kilka, nie ma chyba, albo trudno się doszukać słowa aryjczyk, bo ono funkcjonowało w terminologii nazistowskiej. Ale słowa "nazista", to już w ogóle ze świecą szukać... Niemcy, szkopy, rzadziej hitlerowcy. Nie mówię, że takich określeń nie ma, ale trudno mi się ich było doszukać. Teraz zrobiły się częstsze niż "Niemiec".

Mam jeszcze jedną opowieść z tamtego okresu, która mówi o pewnych cechach tego niemieckiego nazizmu i próbuje jakoś interpretować pewne zachowania które się nim dziś tłumaczy, czymś o wiele starszym niż ten cały nazizm. Ale jutro, bo to nie będzie przyjemna opowieść...

15 komentarzy:

  1. Ja swego czasu wiele na ten temat czytałem, nawet o wielu cechach aryjskiej urody długo pamiętałem. Tyle, że wszystkie te dywagacje można do dupy wsadzić (sorry za dosadność, ale inaczej nie mogę), jeśli się człowiek przyjrzy ławie oskarżonych w procesie norymberskim, w której zasiadali „czyści aryjczycy”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale na babkę zobacz, jaka aryjska :D

      Usuń
    2. Mam portret mojej babci, też piękna i kto wie, czy nie Aryjka ;) Ślązakom blisko było podobno...

      Usuń
    3. To ja już wiem dlaczego jestem taka piękna:)))))))))) A tak na serio - muszę poszperać w rodzinnych papierach,bo to interesujące.Tylko gdzie szukać?
      Anastazja

      Usuń
  2. Najlepszym antyprzykładem urody aryjskiej był sam Hitler...
    A babcia chyba na kolarzówce tak śmiało zasuwała?

    OdpowiedzUsuń
  3. A Tobie się coś w genach dostało?:D
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po babce? Nieszczególnie. Jestem typowym przedstawicielem drugiej strony rodziny.
      Aryjskiego wyglądu także nie mam w swoim mniemaniu, aczkolwiek niektórzy odnajdują we mnie cechy nazisty... :D

      Usuń
    2. Hahahahaha:))))) Ty to w ogóle zło wcielone jesteś :D ;)
      A.

      Usuń
  4. Nigdy nie przywiązywałam wagi do urody. Podobno w moich żyłach płynie krew tatarska, cygańska [tak orzekł jasnowidz] i Bóg wie jeszcze czyja.
    A na rowerze [zarówno z rurką jak i "damce"] to ja także od dziecka śmigałam po polnych dróżkach, po różnych ścieżkach a także po... rowach.
    A dziś mi się nie chce jeździć rowerem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po rowach? Uważaj na siebie, kto wie co może Cię spotkać w rowie....

      Dziś jest zimno, więc się nie dziwię.

      Usuń
  5. aaale sympatyczna Lilka :-) Niemiaszkowi nie ma się co dziwić, tym bardziej, że "ichnie" dziewczyny jeśli już grzeszyły, to najrzadziej urodą
    Ciekawe, jak ma na imię Twoja Lilka?
    U mnie w rodzinie jest jedna Lilka, na imię ma Ludmiła, teraz ma ponad 101 lat :)
    A co do określeń używanych w rodzinie to u mnie najczęściej padał "ciubaryk" tyle że to innej "nacji" oczywiście dotyczyła, tak mi się jakoś przypomniało

    OdpowiedzUsuń
  6. Też jeździłem takim rowerem zanim rodzice nie kupili mi roweru dziecinnego. Opuszczałem te uchwyty od kierownicy na dół, wchodziłem jedną połową ciała pod ramę (nad ramą jeszcze nogi nie sięgały do pedałów) i zaczynała się jazda, głównie na wprost, bo nie miałem ani dobrej widoczności (głowa poniżej kierownicy), ani możliwości wykonywania dużych skrętów.
    A Aryjczycy, no cóż, wystarczy obejrzeć fotki Adolfa i jego zastępców, zajrzeć im w życiorysy semickie, obejrzeć ślady po napletkach, itd., itp. ☺☺

    OdpowiedzUsuń