wtorek, 24 stycznia 2017

Miszmasz wtorkowy (24 styczeń, cholera)

Porę mamy przeziębieniową, więc w domu słychać kaszle i smarkania. Za oknem poza tym składowana jest szarość w różnych odcieniach i nic ciekawego się nie dzieje. A ja już myślę, gdzie zacznę jeździć na rowerowe wyprawy. Znaleziony przez nas w listopadzie kot(a) urósł już i dostarcza wiele rozrywki. W nocy zwłaszcza... Otóż zwierzak tryni się nam do łóżka, mrucząc jak mały motorek. I kładzie się na nas mniej więcej na wysokości bioder. No nie, sio...Wyrzucana co chwilę "kota" przynosi w końcu swoją zabawkę - mysz dzierganą na szydełku by się wkupić w łaski i pozostać w łożu...
Gdyby kiedyś ktoś mi powiedział, że moim łóżku oprócz małżonki będę miał "kotę" - wyśmiałbym. A tu budzę się rano i "kota" śpi na mnie w najlepsze... 

***

Tymczasem w końcu udało się złapać zimowe widoki. Zdjęcia wyszły nieporównywalnie lepiej niż z komórki.



Mógłbym założyć bloga p.t. 1000 zdjęć z drogi do pracy. Przez 6 lat dreptania z autobusu zdjęć zrobiłem kilkaset. Z niektórych jestem naprawdę zadowolony. Nie uwierzycie jakie rzeczy można zobaczyć podczas 20 minutowego spaceru do leżącego na uboczu zakładu. W tym roku nie ma tylko sarenek, ale może jeszcze się pokażą. 

***

Dosyć wesołym i ostatnio komentowanym wydarzeniem jest bal Misiaczka z apteczki w jednym z białostockich klubów, podczas którego usiłował wszystkich przekonać, że PIS jest cool, a nawet mega cool, a praca w MONie to kwestia kilku głębszych z rzecznikiem. Żal mi się go trochę zrobiło, bo nawet na fuchę w ministerstwie nie udało mu się wyrwać żadnej laski. Może bały się Antoniego?


Minister Macierewicz, skoro o nim już mowa, tak się chyba stroskał o swojego protegowanego, że na rocznicowych obchodach pomylił Powstania - Styczniowe z Warszawskim. Rechot się podniósł wielki, a przecież internauci też powinni wykazać się empatią i zrozumieć, że starszy pan może się obawiać o los tego chłopca. Od tych orderów, salutów, zaszczytów w tak młodym wieku może się nieco poprzestawiać w główce i na miejscu pana Antoniego dawkował bym Bartusiowi emocje. W końcu całe życie przed nim...

***
Z powstaniem styczniowym związana jest postać Aleksandra Wielopolskiego, postaci rozpołowionej przez historyków na bohatera i zdrajcę. To ciekawe, że zawsze w kolejną rocznicę właśnie on przychodzi mi na myśl... Ja widzę w nim człowieka, który poniósł, mimo walorów umysłowych porażkę i ta porażka zadecydowała o jego miejscu w historii. Wielopolski, będąc naczelnikiem rządu cywilnego Królestwa Polskiego, realizował można powiedzieć założenia późniejszego w czasie polskiego pozytywizmu, poprawiając sytuację ekonomiczną i edukację Królestwa (wypisz wymaluj praca u podstaw...). Niestety, był przeciwnikiem konspiracji antyrosyjskiej i z tego powodu gdzieś te jego zasługi umknęły w oczach rodaków...
Wiedząc, że szykuje się kolejny zryw narodowy usiłował zatrzymać wybuch powstania branką w rekruty, ale stało się to co stać się musiało... Potem braku poparcia dla Powstania i uległości wobec Rosji, niektórzy mu nie wybaczyli, ale motywów jego postępowania nie sposób jednoznacznie przyrównać do innej hołoty, która przewinęła się w panteonie typowych polskich sprzedawczyków....

Przemysław Gintrowski uhonorował tą postać w utworze Margrabia Wielopolski.

11 komentarzy:

  1. Styczeń:)Mamy styczeń Radku:)
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli na tytule się wyłożyłem i dalej już dupa...

      Usuń
    2. Dalej jak zwykle dobry tekst i przepiękne zdjęcia,bynajmniej nie dupy;)Ale nie ukrywam że czegoś mi zabrakło w tym miszmaszu...
      A.

      Usuń
  2. ..zdjęcia są po prostu cudowne! ..blog z Twoimi zdjęciami? na pewno byłoby co ogladać i podziwiać ;)

    - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już komentarz dodałam i mi wcieło go w czeluściach internetu... A o kocie chciałam napisać. Wiesz, że koty potrafią leczyć? Oczywiście nie dosłownie... Ale gdy kot kładzie się na jakieś miejsce na ciele człowieka to przeważnie oznacza, że to miejsce jest chore. Nie bolą Cię albo żonę biodra? U reumatyków koty kładą się na chorych stawach. W rodzinie mojego męża kot leżał dziecku na piersiach. Okazało się, że chłopak ma początki astmy...

    Zdjęcia... Szadż jest niesamowita... Uwielbiam to zjawisko... U mnie poranki wyglądają podobnie. Tylko jest więcej śniegu :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cali jesteśmy chorzy, bo nas wręcz obłazi :)

      U mnie już wszystko opadło, można rzecz że zdjęcia są archiwalne.

      Usuń
  4. Ja kiedyś spałam z 5 psami, bo nasza suczka miała szczenięta i tak piszczały, że wzięłam je litościwie do łóżka. Nad Misiewiczem nie użalę sie, niestety.
    A już myślałam, że się przesłyszałam z tym Dmowskim w kontekście Powstania Warszawskiego...
    Drogę do pracy też mam ciekawą, tylko teraz ręce mi marzną, ale na wiosnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie pies bardziej zasługuje tu na litość :).
      No nie, pomylił się naprawdę, choć słyszałem gorsze wtopy. Wiadomo przecież że nie miał na myśli powstania Warszawskiego.

      Usuń
  5. Wyrzucić kotę z łoża?! Toż to woła o pomstę do nieba;) Moja kota też z nami sypiała, gramoliła się do łoża co noc o 2:10, była wielka (ponad metr długości z ogonem;)), 7 kg wagi i mruczałek głośny adekwatnie do gabarytów, rozwalała się i zajmowała mnóstwo miejsca ale to było cudowne i nie masz pojęcia ile bym dała żeby te chwile wróciły... Widzisz co narobiłeś;) poryczałam się...
    Moja droga do pracy jest nieciekawa i nie ma w niej nic wartego sfotkowania o żadnej porze roku:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, generalnie powody wywalania koty z łóżka są różne, bo samo spanie byśmy przeżyli :).

      Usuń