środa, 25 stycznia 2017

Polskie Obozy Śmierci ciąg dalszy

Jakoś dziwnym trafem, pojęcie "polski obóz śmierci" pojawiło się w nowym zupełnie kontekście akurat teraz, gdy trwa akacja #GermanDeathCamps. Mowa o założonych lub adoptowanych po Niemcach obozach, które powstały na terenie Polski już po wyzwoleniu.  Szacuje się, że około 60 tys osób straciło w nich życie wskutek mordów, zagłodzenia, chorób i wycieńczenia. Byli to głównie Niemcy, Ślązacy, byli AKowcy, oraz przeciwnicy nowej władzy. Temat został właśnie poruszony w reportażu Marka Łuszczyny p.t. "Mała Zbrodnia. Polskie Obozy koncentracyjne". Powiem od razu - jest to książka potrzebna, tym bardziej, że autor zamieścił w niej relacje jeszcze żyjących osób, które przeszły to obozowe piekło. Z kilku recenzji, nawet publicystów krytykujących ten tytuł, wynika także, że napisana sumiennie. Temat obozów założonych przez komunistyczny aparat terroru w Polsce jest tematem nadal mało znanym, choć opisano już niektóre jego zagadnienia jak np. funkcjonowanie obozu w Świętochłowicach.

Jednak właśnie tytuł książki i artykuł, który wykluł się w efekcie jej publikacji rzuca się cieniem sugestią, że przecież my, jako Polacy też mamy swoje grzeszki. Autor nie widzi w tym stwierdzeniu pewnego dysonansu, wykazując że przecież zarówno obozy były już na terenach Polski, obsada była polska i założone zostały dekretem polskiego organu władzy wykonawczej, czyli PKWN. Z tą polskością tych czynników mam tu jednak problem...

Zacznijmy od PKWN, który był efektem umacniania w Polsce nowego systemu władzy, ale przecież nie suwerennej i niezawisłej tylko kontrolowanej przez Moskwę. Udało się ją wprowadzić i umocnić fałszerstwem, a sam PKWN był marionetką w rękach Stalina. 
Tymczasem czytamy wypowiedź Łuszczyny dla Newsweeka: "...wszystkie funkcjonujące wówczas obozy były elementami tego samego systemu na polecenie nowych polskich władz..." Nowych polskich władz...  "Nowa polska władza",zajęła się prześladowaniem narodu polskiego...
Wśród obsady tych obozów znajdowali się niewątpliwie Polacy, jak też spora liczba Żydów i Rosjan. Byli to ludzie dobrani przez NKWD i szkoleni przez NKWD. Ci ludzie byli kanaliami i nie ma co się spierać że byli też Polakami, bo od takich cech nie jesteśmy jako naród wcale zwolnieni. Łamanie społeczeństwa wymęczonego wojną nie było wcale trudne, jak też nie było trudne narzucenie mentalności odwetowej. I to zostało trafnie ujęte...
"Nie ma mowy o spontanicznej zemście ludności polskiej. Można powiedzieć, że zemsta została zinstytucjonalizowana przez aparat państwowy i wykorzystana do tego, by wskazać nowego (po hitlerowcach) wroga."
Znów dobrze znane metody ze wschodu. Ale czy można niefrasobliwie dość stwierdzić, że obozy zakładane z polecenia i przy dozorze sowietów były polskie?

http://www.newsweek.pl/historia/-mala-zbrodnia-polskie-obozy-koncentracyjne-ksiazka-marka-luszczyny,artykuly,403834,1.html


 

 

11 komentarzy:

  1. Piszesz o: "... założonych lub adoptowanych po Niemcach obozach, które powstały na terenie Polski już po wyzwoleniu ...", ale przecież nie były to pierwsze obozy koncentracyjne zakładane w Polsce przez Polaków.
    Po Bitwie Warszawskiej z 1920 r. w Polsce utworzono kilka takich obozów, wśród nich, cyt.: "szczególnie ciężkimi warunkami wyróżniały się polskie obozy koncentracyjne w Strzałkowe i w Tucholi ..."
    Bereza Kartuska też nie była sanatorium ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku nie mam wątpliwości w nazewnictwie tych obozów polskimi obozami koncentracyjnymi. Nie były natomiast obozami śmierci, założonymi w celu eksterminacji.

      Usuń
    2. Nie były obozami śmierci, to fakt. Ale czasami nie wiadomo co jest gorsze, czy śmierć od gazu, lub rozstrzelania Oświęcim), długotrwałe skazanie na śmierć z powodu głodu, choroby i wycieńczenia (Strzałków i Tuchola), czy fizyczne i psychiczne poniżanie za lewicowość (Bereza K.)?
      W miarę "honorowo" kończył się pobyt w Katyniu, bo ci co podpisali "lojalkę" z władzami ZSRR (np. gen. Berling w Starobielsku) przyjmowali obywatelstwo rosyjskie, tych co się nie poddawali rozstrzeliwano. Zabrakło natomiast honoru w postępowaniu z osadzonymi w Berezie Kartuskiej.
      We wszystkich tych obozach od kilkunastu osób do kilkudziesięciu tysięcy straciło życie. Dlatego upatrując genezy powstawania obozów koncentracyjnych (które stawały się fabrykami śmierci) sięgał bym znacznie dalej niż lata po II WŚ. Ostatecznie, czemu nikt świadomy nie zaprzecza, Katyń był "tylko" rewanżem za 1920 r...

      Usuń
    3. Geneza obozów koncentracyjnych? Amerykanie zakładali je na Filipinach na samiutkim początku XX w.

      Usuń
    4. ... miałem na myśli (tak jak w tytule notki) polskie obozy.

      Usuń
    5. No wcześniej Polacy nie mogli zakładać obozów bo Polski nie było na mapie. Mieli natomiast dobre doświadczenia z sybirów. Także jakby rozpatrywać sprawę kategorią rewanży to jesteśmy daleko w tyle, nawet biorąc pod uwagę 1920.

      Usuń
    6. Z historycznego p. widzenia obozy koncentracyjne istnieją już od 7-8 tysięcy lat. Zawsze powstawały w wyniku wojen, gdzie zwycięzca brał w jasyr jeńców, i do czasu ich sprzedaży w niewolę, albo pobrania okupu, koncentrował ich w jednym miejscu. W Polsce ten zwyczaj też liczy kilka tysięcy lat. To jednak zaczęło się zmieniać i już w czasie I WŚ starano się regulować status prawny międzynarodowymi konwencjami, Do tej pory jeńców nie brano (dobijano ich na polu walki), bo stanowili obciążenie i zagrożenie.
      Masz chyba rację, że prekursorami tego procederu byli Amerykanie, którzy wyłącznie w celu zdobycia niewolników napadali sąsiadów, a także wybrzeża Afryki.
      Jednak polskie obozy koncentracyjne powstały w II RP, w PRL były to już tylko namiastki.

      Usuń
    7. Ja bym się nie spieszył z określeniem namiastki. Oni bardzo się starali zatrzeć ślady po tych obozach, myślę że mogą jeszcze nastąpić przykre niespodzianki.

      Usuń
  2. To nie były nawet z założenia obozy śmierci, to były polskie obozy pracy, tyle , że śmierć i metody jej zadawania były tam takie same (z wyjątkiem masowej zagłady) jak w niemieckich (nazistowskich). Ja już na swoim blogu tłumaczyłem, że usprawiedliwianie ich istnieniem tworu PKWN, niczego nie zmienia. Określaniem ich mianem „mała zbrodnia” też jest czystą hipokryzją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest hipokryzja, tytuł jest prowokacją.

      Usuń
  3. Polacy robili i robią różne paskudne rzeczy, gdyby tak niektórym dać środki i możliwości, to dopiero mielibyśmy pokaz siły i determinacji w przekonywaniu do jedynej słuszności myślenia...

    OdpowiedzUsuń