poniedziałek, 30 stycznia 2017

Prawo bestii

Niniejsza relacja znajduje się w wydanych drukiem wspomnieniach Eugeniusza Macewicza, członka Szarych Szeregów i łącznika AK na terenie powiatu Sochaczewskiego.
Pozwoliłem sobie na mały skrót, poniższa scena opisana jest bardzo drobiazgowo i miesza się z osobistymi doznaniami autora, które nie są w tej notce istotne. 






Pojawienie się na środku głównej ulicy w Sochaczewie dwójki żydowskich dzieci i to spory czas po likwidacji sochaczewskiego getta, wywołało nieme poruszenie. Tak naprawdę chyba nikt tej pary nie spodziewał się i nie chciał oglądać... Granatowy policjant schował się na ten widok w bramę, jakaś wieśniaczka nawoływała dzieci w swoim kierunku... a one szły, wymizerowane wprost na niemieckiego żandarma, który szedł kilkanaście kroków za policjantem... JUDE! - Dopadł z wrzaskiem do dzieci...

Pojawił się policjant... dzieci zaprowadzono do podnóża ruin sochaczewskiego zamku... zabrano przymusowego grabarza ze szpadlem...



"Kiedy grób był gotowy, żandarm ustawił przy nim dzieci i jak się domyśliliśmy, kazał polskiemu policjantowi je zastrzelić. Ten jednak odmówił. Jak nam potem powiedział mężczyzna kopiący grób, przebieg rozmowy był mniej więcej następujący: Gdy żandarm kazał policjantowi strzelać do dzieci, ten mu odpowiedział, że rozkaz był wyraźny: Żyda ma zabić ten, kto go złapał. Przez krótki czas trwały przetargi kto ma strzelać. Wreszcie żandarm podnosi karabin do oka. Dzieci stoją spokojnie, może tylko bardziej się do siebie przytuliły. Żandarm mierzy długo. Opuszcza karabin. Wiem że nie może strzelić. Znów macha rękami, nakazując policjantowi strzelać. Ten znów odmawia. Żandarm popycha dzieci, każąc im iść w kierunku mostu. Przy moście zatrzymują się i scena się powtarza. Przeszli na drugą stronę Bzury. Zeszli z mostu i zatrzymali się na skraju łanu zboża. Znów żandarm nie mógł nacisnąć spustu. Poszli dalej i skręcili na szosę do Poznania.Postacie robiły się coraz mniejsze. Widać było tylko, że się od czasu do czasu zatrzymują"


Macewicz nie dowiedział się jak się skończyła cała historia. Pozwolił sobie jednak na dość istotną konkluzję:
"Nikt nie chciał śmierci tych dzieci. Ani my, bierni obserwatorzy, ani polski policjant, ani nawet żandarm. Ich uśmiercenie nakazywało prawo niemieckie, wydane przez legalne władze. [...]Jeśli się weźmie pod uwagę mentalność przeciętnego Niemca w tamtym czasie, z zakodowaną praworządnością, a także wpływ propagandy hitlerowskiej w okresie sukcesów, która zohydzała Żydów jako największe zagrożenie dla "Wielkich Niemiec", mogłem sobie wyobrazić w jakim stresie działał żandarm. Z jednej strony ludzkie uczucia, z drugiej obowiązek nałożony przez prawo swojej ojczyzny" 
Hitler na czas wyborów odłożył swoje rasistowskie poglądy. Przecież obrazek na którym przedstawiciel władzy morduje dwoje niewinnych dzieci w majestacie prawa brzmi jak rojenie idioty. A doszło do tego i nie tylko ideologia nazistowska była temu winna, a proste umiłowanie prawa i porządku przez ten naród.   
Owa zaszczepiona konieczność podporządkowania się prawu owocuje jeszcze jednym ciekawym epizodem, na który zwrócę uwagę następnym razem.

8 komentarzy:

  1. Nie rozumiem tej nienawiści do Żydów,po prostu nie rozumiem.Ale ideologia nazistowska nie dotyczyła tylko Niemców.To zakiełkowało również w Polakach,szczególnie w dawnym województwie kieleckim.Pamiętam jak nas babcia zawsze straszyła,że jak będziemy niegrzeczni to nas zawiezie do Nowego Korczyna i zostawi na moście,a stara Żydówka będzie wiedziała co z nami zrobić...
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z drugiej strony wystarczyło poczytać żydowskie dzienniki z tamtych czasów, by się przekonać że święci to oni nie byli i też lubili sobie dośpiewywać różne historie.

      Usuń
    2. Wtedy to ja czytać nie umiałam;)Radku ale ja zdaję sobie sprawę z tego,że świeci to oni nie byli ale bez przesady żeby dzieci wychowywać w nienawiści do drugiego człowieka.
      A.

      Usuń
    3. Czysta socjologia. Dwie różne społeczności nie mogą razem funkcjonować na jednym terenie, bo kierują się różnym etosem.

      Usuń
  2. Końcówka jakże znajomo brzmi i współcześnie...
    Niechęć do Żydów nie skończyła się niestety z końcem wojny, ileż to razy słyszałam zdania typu: to wszystko żydowska mafia; dobry człowiek, ale Żyd...
    Tu pozwolę sobie przytoczyć dowcip:
    w przedziale wagonu trwa dyskusja polityczna i jeden z pasażerów głosi- wszystko panie przez Żydów. Milczący dotąd pasażer dodaje - i przez cyklistów.
    Dlaczego przez cyklistów, pyta tamten. A dlaczego przez Żydów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano niestety. Choć obecnie zaczyna się dla odmiany przeginać w drugą stronę.

      Usuń
  3. Osobiście wolna jestem od uprzedzeń, ale tak sobie myślę, że... te uprzedzenia z czegoś się biorą. Nie znam tamtych czasów, dlatego trudno jest mi znaleźć odpowiedź na to pytanie - z czego? Pewna starsza osoba na to pytanie odpowiedziała; " bo Żydzi zamordowali Jezusa..." a kiedy jej uświadomiłam, że zarówno Jezus jak i Maryja także byli Żydami i nie należy generalizować, to wówczas usłyszałam o przywar ludzkich tak bardzo charakteryzujących właśnie Żydów: skąpstwa, cwaniactwa, sprzedajności, ...Moja śp. Mama wspominała, że w Częstochowie kupując palto,które miało służyć na lata; Żyd [to oni opanowali wówczas Częstochowę] tak bardzo ją zbajerował, że wcisnął jej wadliwy towar. Nie tylko Mama miała przykre doświadczenie z Żydami, dlatego potem wzajemnie się ostrzegano i unikano kontaktu z nimi.Podobnie jak [z resztą i bez reszty] z....Cyganami.Jak się człowiek raz sparzy, to potem na zimne dmucha.

    OdpowiedzUsuń