czwartek, 23 lutego 2017

Belle Epoque odc 2. Bawię się w detektywa.

Generalnie drugi odcinek serialu jest równie ubogi, co pierwszy. Jedyny fajny moment zauważyłem w skansenie. Tak, sceny nakręcono w skansenie, który niezbyt przekonywająco udawał galicyjską wieś, ale ujęcia zza płota plus lekkie przymglenie wprowadziły na chwilę trochę tajemniczości.
Nie o serialu jednak będzie, a o sprawie którą tym razem rozwiązywał Korycki.
W podkrakowskiej wsi znaleziono trupa kobiety, w stadium rozkładu. W wyniku śledztwa udaje się ustalić, że denatce zadano kilka ciosów siekierą, poderżnięto gardło i wycięto narządy rodne. Podejrzenie pada na miejscowego Żyda Hirsza, który miał rzekomo spłodzić z ofiarą dziecko, gdyż według zwyczajów żydowskich nienarodzone dziecko nie powinno spoczywać z matką w jednym grobie. Tyle o serialu, ja natomiast chciałem dotrzeć do oryginalnej sprawy, która posłużyła za jego kanwę. Pierwszym tropem, była gazeta, którą czytał w swoim gabinecie Jelinek...


"Gazeta Powszechna" wychodziła w Krakowie w momencie akcji filmu, czyli w 1908 roku. Wychodziła niecałe 3 lata do końca 1910. "Kolejny mord rytualny w Galicji?", głosi nagłówek. W zbiorach Biblioteki Jagielońskiej online są trzy roczniki "Gazety Oowszechnej", ale nie przypomina ona szatą graficzną trzymanego przez Jelinka numeru. Nie przejrzałem wszystkich, choć faktycznie sporo w nich różnych kryminalnych ciekawostek. Chcąc ustalić czas wydania gazety przyjrzałem się innym nagłówkom i zidentyfikowałem nazwisko Jędrzeja Krukierka, radcy miejskiego i burmistrza Tarnowa, ale po roku 1918. Chyba nie ma więc co przyjmować wagi do rekwizytu filmowego.
Ale nagłówek "Mord rytualny" jednak się do czegoś przydał. 
W 2012 roku wychodzi książka Adama Węgłowskiego "Przypadek Ritterów". Sprawę rytualnego mordu.podobnego do serialowego rozwiązuje równie fikcyjny co Korycki, Kamil Kord. Według recenzji zachowano oryginalne nazwiska niefikcyjnych bohaterów książki i nazwę wsi, w której dokonano mordu - Lutcza. 
Była to w połowie prawda, bo sprawa Rittera miała swój początek we wsi Luszowice, nie Lutcza. Znalazłem ją w końcu w publikacji z 1905 roku pt. "Mord Rytualny wobec trybunału prawdy i sprawiedliwości". Opis dotyczył wydarzenia, które miało miejsce w 1881 roku. 

1881.
Luszowice (Galicja).
Dnia 4 grudnia 1881 roku czterdziestoletnia służąca, Franciszka Mnich, dziewczyna spokojna i uczciwa, wyszedłszy od ciotki swojej Stochlińskiej, w zamiarze udania się do rodziny Ritterow, znikła bez śladu. Żyd Ritter był posiadaczem niewielkiego gospodarstwa, a procz tego zajmował się także handlem i był dzierżawcą monopolu tabacznego tej miejscowości. Miał żonę Gitlę, sześcioro dzieci, a między niemi dwie dorosłe córki, Mnichowna żyła w przyjaźni z rodziną Ritterow.
Dnia 6 marca 1882 r. znaleziono w zaroślach w pobliżu mieszkania Rittera, ciało Mnichowny w słanie silnego rozkładu; podług protokołu obdukcyjnego okazało się prawdopodobnem, iż Mnichownie przecięto gardło, a zwłoki zaniesiono w zarośla. Lekarze z uwagi na stan trupa, przypuszczali, że zamordowanej rozcięto brzuch i usunięto z niego płod, jak to bywa u żydów zwyczajem. Już uprzednio krążyła wieść, że Mnichowna była w odmiennym stanie, o co posądzano Rittera. On jednakże stanowczo temu zaprzeczał.
Pierwsze podejrzenie skierowało się, z przyczyn niewiadomych,przeciw Stochlińskiemu, mężowi ciotki Stochlińskiej.
Marceli Stochliński był mocno zmieszany przy aresztowaniu go; podczas badania dawał odpowiedzi że sobą sprzeczne, i wyznał wreszcie, że wspólnie z Ritterein, żoną jego i corkami, zabił Mnichownę w piwnicy. Ritter zapłacił mu 50 guldenow za pomoc. Aresztowano wszystkich i oskarżono o podstępne morderstwo.
Stochliński usiłował osłabić przed sądem swój współudział w morderstwie. Oskarżenie podało za przyczynę zbrodni motywy religijne, powołując się przytem na opinję rabinatu wiedeńskiego. Opinja ta atoli sprzeciwiała się wręcz motywom oskarżenia. Stochliński objaśnił, iż żandarmi zmuszali go do zeznania, które obecnie cofa. Sąd przysięgłych w Rzeszowie, posiedzenia którego trwały od dnia 11 do 21 grudnia 1882 r., skazał jednakże Stochlińskiego i Rittera z żoną na śmierć przez powieszenie.
Rodzina Ritterow nie przyznawała się stanowczo do jakiegokolwiek udziału w zbrodni. Najwyższy trybunał kasacyjny w Wiedniu unieważnił wyrok, uznając, iż mniemany motyw religijny nie wytrzymuje bezstronnej, pozbawionej wszelkich uprzedzeń krytyki, i że niesłusznie odrzucono propozycję obrony co do powtórnej obdukcji ciała.
Podjęto raz jeszcze obdukcję, przywołano dwóch innych jeszcze lekarzy, i zwrócono się do fakultetu medycznego w Krakowie o udzielenie w tym przedmiocie swojej opinji. Motyw religijny, — co do wyjęcia płodu,— został odrzucony, natomiast położono główny nacisk na panujące wśród żydów surowe pojęcie o wiarołomstwie, które jakoby miało popchnąć Rittera do zabójstwa dziewczyny.
Rozprawy przed sądem przysięgłych w Krakowie trwały od d. 30 września, do d. 10 października 1884 r.,
Komplet sędziów przysięgłych złożony był z samych chrześcijan.
Oskarżeni utrzymywali, że nie wiedzą o niczem.
Jeden ze świadków, kobieta, zeznała jako wie od Mnichowny, że nie dostała ona rozgrzeszenia z powodu stosunku ze Stochlińskim. Proboszcz miejscowy zeznał, iż słyszał od żebraczki, niedawno zmarłej, źe Mnichowna miała stosunek z Ritterem, źe on, proboszcz, napominał dziewczynę, wskutek czego ona opuściła służbę u Ritterow. Małżeństwo Ritterowie, zwłaszcza żona, cieszyła się zawsze szacunkiem tego proboszcza, o Stochlińskim zaś niedobrze mowiono. Po morderstwie ten ostatni zaczął często bywać w kościele, czego dawniej nie zwykł był czynić. Inny świadek, kobieta, utrzymywała, źe piwnica Rittera, w owym czasie, tak pełna była kartofli, że niemożliwem było popełnić to morderstwo, bo zaledwie dwoch ludzi mogło się tam pomieścić. Z oskarżenia wypadało, źe morderstwo miało miejsce d. 4 grudnia 1881 r.; świadkowie odwodowi atoli ujawnili alibi Rittera, dowodząc, iź w tym właśnie czasie znajdował się w podroży.
Mimo to sąd przysięgłych wydał taki sam, jak i za pierwszym razem wyrok. Wyrok ten został przez najwyższy trybunał sądowy i kasacyjny po raz drugi unieważniony, z powodu niedostatecznego uwzględnienia materjału dowodowego.
Od d. 15 do 29 września 1885 r., sąd przysięgłych w Krakowie obradował po raz trzeci nad tą sprawą, i, nieusuwając niedokładności w udowodnieniu, po raz trzeci jednogłośnie zawyrokował: „Winni“ . Ale Najwyższy trybunał sądowy
i kasacyjny za nieodzowną, w wypadkach tego rodzaju, zgodą Jeneralnej prokuratorji, rownież jednogłośnie unieważnił wyrok przysięgłych.
Dnia 3 marca 1866 roku uwolniono Rittera z żoną z .więzienia, — zaś Stochliński, wcześniej umarł w więzieniu.

10 komentarzy:

  1. Skansen w Tokarnii:) rozpoznałam od razu. Byłam w nim parę razy. Widzę, że serial na swój sposób Cię 'wciągnął'. Pewnie inaczej niż się spodziewałeś. A mnie ten odcinek podobał się bardziej niż 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że był trochę lepszy fabularnie. Ale nadal nic porywającego.

      Usuń
    2. Ojjj nie marudź;) Przynajmniej możesz się pobawić w detektywa,a my poznamy "te prawdziwe wydarzenia":)
      Anastazja

      Usuń
  2. Filmu nie oglądałam, więc nie będę komentować. Natomiast zabawa w detektywa może być ciekawa i inspirująca, ale też niebezpieczna- tak mi się wydaje;
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe rzeczy działy sie ongi w temacie kryminalistyki. Czytałam też świetną książkę o początkach Scotland Yardu, lubię w ogóle takie klimaty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Serial jak to serial, pewne kwestie są zrobione lepiej, inne słabiej. Poza tym ciężko znaleźć lokacje przypominające te z tamtych lat. Poza tym może ktoś się zainteresuje kryminalistyką i zostanie jakimś specjalistą w tej dziedzinie? Kto wie.

    Tak jak Jotka kiedyś interesowały mnie początki tej nauki. Kiedyś widziałem nawet rosyjski dokument w odcinkach, ja widziałem akurat jeden o daktyloskopii. Super wiadomości, a o modelu jaki stosowano w Indiach na bazie angielskiego to można rozprawy pisać. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. nIE PRZECZYTAŁAM NOTKI DO KOŃCA, BO OGLĄDAM TEN FILM JAKO POWTÓRKĘ, W NIEDZIELĘ. DOCZYTAM DOPIERO PO OBEJRZENIU (caps).
    wtedy napiszę wrażenia i oczywiście poczytam tutaj, pokazujesz bardzo ciekawe materiały, ja to pies jestem na archiwalia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oryginalna sprawa miała miejsce w Lutczy, nie w Luszowicach. Na bg jest kilka ciekawych odnośników: https://www.google.com/search?tbm=bks&q=lutcza+ritter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, powołałem się na starsze źródło, ale być może był w nim błąd.

      Usuń
  7. Nic nie szkodzi. I tak wielkie gratulacje za wnikliwość! :) Powodzenia w dalszym tropieniu

    OdpowiedzUsuń