piątek, 17 lutego 2017

Przypadek Lucyfera Morningstar

W mojej biblioteczce całą niemal półkę zajmuje tematyka diabelska. Diabeł w kulturze, w wierzeniach ludowych, w sztuce... Nie żebym pałał jakąś fascynacją do tej postaci,  jest po prostu jednym z ciekawszych elementem wiary, zaadaptowanej dla popkultury, a co za tym idzie wykraczającym już poza kanony wierzeń, których dzieje mnie kiedyś bardzo interesowały. Diabeł o wiele bardziej jednak zdaje się dla współczesnych fascynujący, niż inne mitologiczne stwory. Tu może ktoś zaoponować, że diabeł jest przecież realnym antagonistą Boga, ale mnie chodzi o jego wyobrażenia, które zawsze będą pozostawać w sferze ludzkiej fantazji.
Nie będę roztaczał koncepcji świata nadnaturalnego, który tworzy w swoich komiksach Neil Gaiman, generalnie wszystko to, w co ludzie wierzyli na przestrzeni dziejów istnieje w nim równocześnie. Istotna jest w nim postać Lucyfera Morningstara władcy piekieł, cynika i zimnego intelektualisty. W serii "Sandman", Lucyfer jest postacią drugoplanową, ale wątek podjął Mike Carey, tworząc serię oddzielną, poświęconą tylko i wyłącznie jemu. Konstrukcja "Lucyfera" nie jest chronologiczna, autor cofa się w przeszłość, by uzasadnić jakieś fakty lub postacie pojawiające się w teraźniejszości, ale w końcu z tych retrospekcji wyłaniają się spójne dzieje naszego diabła...



Mamy zatem tą osławioną wojnę niebiańską. Lucyfer wznosi bunt, gdyż nie może się pogodzić z tym, że on sam i jego działanie są częścią planu. Lucyfer się buntuje, gdyż leży to w założeniach wolnej woli, cel buntu jest nieistotny, zbuntowany anioł liczy się ze swoim unicestwieniem. I już ma być pokonany przez Gabriela, gdy pojawia się Bóg, przerywając wojnę stwierdzeniem, że nie będzie w niej zwycięzców i pokonanych, gdyż wynika ona tak naprawdę z wewnętrznego rozdarcia każdej świadomej jednostki posiadającej wolną wolę. "Linia uskoku" dzieli nasze życie na dwie połowy - gdzieś po przeciwnych jej stronach znajduje się dobro i zło i nigdy nie wiemy, wybranie której strony oznacza nasz upadek. Konflikt jest koniecznością...
Mimo remisu cel Lucyfera - osiągnięcie własnego ja, niezależnego od Boga wydaje się być osiągnięty. Już nie jest Jego częścią i częścią planu, nie da się go przyłączyć z powrotem. I Bóg godzi się na to, oferując Lucyferowi miejsce bez swojej obecności, separację, o której ten marzył. Miejsce ma być depozytorium dla bezcielesnych dusz.
Tak naprawdę nie wiadomo ile czasu zajęło Lucyferowi zorientowanie się, że Bóg go oszukał, a on połknął haczyk stając się jego negatywem. Że został stworzony do buntu, jak każda istota obdarzona wolną wolą.
W takim wypadku można odczuć tylko zmęczenie, więc Lucek zamyka piekło i wyprowadza się do Los Angeles...

Na deser rozważań "diabelska piosenka"

Nick Cave - Loverman

7 komentarzy:

  1. W polskich legendach i podaniach diabłów także dostatek :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. OJ, jako dziecko, nasłuchałam się ja bajek o diabłach, utopcach i innych potworach czyhających na moją zgubę. Do dziś zapamiętałam wiersz A.Mickiewicza "Pani Twardowska". Pamiętam także, co powiedział ojciec Pio, że imię diabła brzmi: "ja". Na wojnach niebiańskich to ja się nie znam. W zasadzie, to nic nie wiem o sztuce wojennej. Staram się w życiu stosować zasadę; " nie wymawiaj imienia Pana Boga nadaremnie" oraz "nie igraj z ogniem czyli z diabłem". Mówi się wprawdzie; "nie taki diabeł straszny jak go malują", lecz on jest o wiele bardziej straszniejszy. Przekonałam się o tym na własnej skórze, więc wolę trzymać się od niego z daleka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli imię diabła brzmi "ja", zgadzam się, potrafi on być o wiele straszniejszy niż nam się wydaje...

      Usuń
  3. Mnie osobiście nie tyle fascynują same bezcielesne istoty ile fakt personifikacji zła i dobra. A tak się działo od zarania dziejów ludzkości. Na początku każde zło i dobro miało swoje osobne „ucieleśnienie” a dążenie do unifikacji sprawiło, że w końcu mamy de facto dwie główne postacie, choć wciąż towarzyszy im armia pomocników.

    Podoba mi się stwierdzenie, Bóg oszukał diabła. ;) Z dwóch powodów. Po pierwsze, można by sądzić, że Bóg jest oszustem (sic!), co przeczy Jego doskonałości. Po drugie, sądzę, że nie tyle oszukał diabła, co samych ludzi, ale to wymagałoby już obszernych wyjaśnień.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bóg u Gaimana, jest postacią specyficzną i zbudowaną z paradoksów i wewnętrznych sprzeczności. Generalnie, nawet niewykluczone jest pomimo jego mocy twórczej to, że sam był wynikiem działania jakichś sił zewnętrznych, o których niewiele wie. Ale to popkulturowy miszmasz wierzeń przetrawionych przez umysł. autora, więc generalnie, chylę czoła przed jego wyobraźnią.
    Natomiast cały wymyślony przez niego świat trafia do wyobraźni czytelnika złaknionego takich nadnaturalnych doświadczeń.

    OdpowiedzUsuń