niedziela, 5 lutego 2017

Sieroty z Aleppo przyjmę...

Media ostatnio obiegła informacja, że prezydent Sopotu chciał sprowadzić sieroty z ogarniętego wojną Aleppo, ale wredny pisowski rząd odmówił mu pomocy w tym zbożnym dziele. Prawdę mówiąc trochę mnie to zszokowało, co komu przeszkadzają jakieś dzieci w liczbie 10? Ponieważ generalnie pomysł wydał mi się z z gatunku tych wymyślonych nagle podczas golenia, usiłowałem się czegoś dowiedzieć, co nie jest takie łatwe bo media grzmią tylko że "Rząd nie chce przyjąć 10 sierot z Aleppo".

W praktyce wygląda to tak, że pan Karnowski wypisał jeszcze w grudniu do rządu list, w którym stwierdził, że jak mu rząd wynajdzie w Aleppo jakieś sierotki, to on je chętnie przygarnie. :) Nie było ani słowa o tym ile ma być tych dzieci, ani kto ma się nimi na miejscu zająć, natomiast jest jeszcze mowa rodzinach tych dzieci. Ot, "jeśli nie chcesz mojej zguby kilka sierot daj mi luby"... Ponieważ Aleppo zostało odzyskane przez siły rządowe i trwa ewakuacja miasta, mowa może być tylko o uchodźcach wewnętrznych, których transport do Polski należałoby procedować z rządem syryjskim, wystąpić o zgodę i zapewnić ewakuację - taki mały szczegół który chyba wszystkim oburzonym umknął, ale najważniejsze przecież, żeby prezydent Sopotu miał swoje sieroty i mógł się wykazać...
I tak też Rząd p. Karnowskiemu odpisał, wyłuszczając na czym polega pomoc prowadzona przez stronę polską i jakie są formalne przeszkody w sprowadzeniu owych sierot i wskazanie celu pomocy wśród 40 obywateli syryjskich znajdujących się JUŻ na terenie Polski. 
Janina Ochojska (www.wprost.pl) zauważa jeszcze jedną rzecz - tam nie ma żadnych sierot, dzieci muzułmańskie są przygarniane przez bliższą lub dalszą rodzinę i że podstawą realnej pomocy jest pomoc udzielana na miejscu, a pomysł sprowadzania ich do Polski jest chybiony.

Korespondencję prezydenta Sopotu z prezes rady ministrów Beatą Szydło można odczytać tutaj.

Tak bije się pianę z gówna.



11 komentarzy:

  1. Rademenesie- to jest przykład robienia z igły widły. Byle dowalić rządowi, a jak się chce dowalić to kij zawsze znajdzie się pod ręką.
    Prezydent Sopotu, pan Karnowski, mógł sobie sam poszukać w Aleppo sierot a nie spuszczać się na rząd. Popatrz - taki był wrażliwy i czuły, ale cudzymi rekami chciał zrobić dobry uczynek, dlatego mu nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Basiu, ja mam już dość dopatrywania się wszędzie chęci dowaleniu rządowi, ale jedno jest pewne - jak się ma ochotę komuś pomóc to nie ma przeszkód nie do pokonania.

      Usuń
    2. Ależ oczywiście- "dla chcącego nie ma nic trudnego". Już to nieraz w życiu przerabiałam.

      Usuń
  2. We łbie się gotuje od tych wszystkich informacji...Komu wierzyć,komu nie?Ile portali informacyjnych sprawdzić co jest prawdą,a co nie?Przecież tak nie powinno być!Człowiek czyta te wszystkie informacje,ogląda zdjęcia uciekających(?) przed ostrzałem,nieżyjących(?)i rannych(?)dzieci i serce mu pęka.A potem pojawia się informacja,że to ściema...Pojawia się złość,frustracja i...obojętność.
    Mam nadzieję,że to o czym mówi pani Ochojska jest prawdą i takiej pomocy mówię - tak.Nie podoba mi się,że kosztem ofiar wojny,któraś ze stron politycznych chce coś ugrać dla siebie.To czyste skurwysyństwo.
    Anastazja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najprościej grać na ludzkich uczuciach, hasłach o dzieciach, sierotach itp. Tymczasem nigdy nie przeczytałem w żadnej gazecie, żeby politycy i pomysłodawcy tych akcji, ludzie na ogół majętni sami przygarnęli jakąś sierotkę z Aleppo.

      Usuń
  3. to jest przykład manipulacji, zresztą nie pierwszej i pewnie nie ostatniej. przykre jest to, że większość to "kupi" i przekaz odczyta jednoznacznie tak, jak sobie to zaplanowały niektóre media

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie strony są siebie warte, a media mają używanie, byle się coś działo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobliwie nie mam argumentu, by z tym twierdzeniem dyskutować...

      Usuń
  5. W mojej opinii faktycznie sprawa stała się polityczna, a „larum” jest zdecydowanie za głośne. Niemniej rząd na dobrą sprawę sam jest sobie winien, gdyż mnie wspomniane w odpowiedzi słowa: „a pismo które zostało wystosowane (...) było pismem, które wskazywało na obiektywne trudności związane z przeprowadzeniem tego typu działań” nieco bulwersują. Dodajmy do tego słowa o „zagrożeniu bezpieczeństwa państwa”, a to już kuriozum. Problem nie leży w przyjęciu sierot tylko dlatego, że są sierotami, ale w tym, że tam nie ma warunków, aby niektóre przypadki leczyć na miejscu. Inna sprawa, że nie wiemy czy takie miał na myśli Karnowski.

    Ochojska też sprostowała swoje słowa, pisząc, że wprawdzie praktycznie każde dziecko ma dalszych lub bliższych krewnych, ale jednak prawdziwe sieroty się jednak zdarzają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, bodajże w "Loży Prasowej" dziennikarka GW wyliczała z czym się wiąże takie sprowadzenie ludzi z terytorium obcego państwa, już nawet abstrahując od bezpieczeństwa.
      Wszędzie się zdarzają. Dlaczego akurat te z Aleppo są takie wyjątkowe, w czasach, gdy trafiając na chybił trafił na jakiś punkt na mapie znajdujesz potencjalną wojnę i sieroty?

      Usuń
  6. Fronda podaje, że "Prezydent Sopotu chciał uchodźców, a nie dawał pieniędzy domom dziecka". Czyżby obnażona hipokryzja?.

    OdpowiedzUsuń