poniedziałek, 20 lutego 2017

Telefon Adolfa

Można powiedzieć, że Siemens mocno się trzyma na rynku. Aparat telefoniczny tej marki z roku 1943 sprzedano właśnie za 243 tysiące dolarów. Nie da się na nim wystukać smsa, ale dom aukcyjny zareklamował go jako "prawdopodobnie najbardziej niszczycielską broń wszechczasów, która wysłała na śmierć miliony na całym świecie.", tego z pewnością nie da się powiedzieć o każdym telefonie, żadne bluetoothy, ani gadżety nie równają się z tymi wysłanymi na śmierć milionami. Tymczasem Adolf mógł z tego pomalowanego na czerwono aparatu dzwonić po prostu do Ewy, która miała ponoć telefon czarny... ten podarowany Hitlerowi przez Wehrmacht bakelitowy telefon też z początku był czarny, potem trochę go podrasowano, malując na czerwony kolor, grawerując gapę, oraz imię i nazwisko właściciela... Fuhrer ponoć tak się przywiązał do swojego aparatu, że wszędzie jeździł tylko z nim. Może więc był pierwszą ofiarą fonoholizmu?

Telefon już po tym jak Adolf oddał duszę diabłu, dostał od radzieckich żołnierzy zwiedzający jego bunkier brytyjski oficer Ralph Rayner. I trzymał w walizce wraz innym suwenirem z bunkra, porcelanowym owczarkiem, wykonanym przez więźniów w Dachau, którego Hitler dostał w prezencie od kolegi Himmlera. Jego syn wyraził nadzieję, że kupi je jakieś muzeum, twierdząc, że "Nie chcę, żeby znowu były ukryte, chcę by przypominały światu o okropnościach wojny". Kupił je anonimowy nabywca, co było do przewidzenia, więc niestety znów będą ukryte, a za jakiś czas nikt nie będzie o nich pamiętał, ale Rayner jr. inkasując niezłą sumkę pewnie się z tym pogodzi. Ciekawe tylko gdzie nabywca go sobie podłączy, linie analogowe są wszak w odwrocie. No i ciekawe, czy aparat działa. Ba, nie wiadomo czy model jest nadal przez Siemensa serwisowany, w razie jakby przez telefon Adolfa nie dało się już wydać żadnej złowieszczej dyspozycji. Ja bym zareklamował...



2 komentarze:

  1. No design ma taki sobie...
    To jest własnie wariactwo tego świata. Wystarczy do zwykłego przedmiotu dorobić legendę i sprzeda się wszystko.
    Nie chciałabym gadać do tej samej słuchawki, co Hitler ;-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie jest to tak samo pogięte jak sprzedaż ,,Mein Kampf" w niemieckich księgarniach. Według mnie nawet nie zmienia faktu dodanie komentarza od historyków. Wydaje mi się, że takie książki powinny być dostępne co najwyżej dla naukowców, którzy wyciągną z nich wnioski na przyszłość w kwestii wojen, zbrodniarzy itp. itd. Podobnie sprawa się ma chyba z dziennikami Himmlera, które można kupić u nas. Może dla historyka ma to jakąś wartość poznawczą, ale dla zwykłego zjadacza chleba może stać się szkodliwa taka lektura. Do telefonu Hitlera można dodać rzekome majtki Ewy Braun i mamy obraz obecnego świata i tego co zrobią domy aukcyjne, by zarobić.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń