niedziela, 12 lutego 2017

Tenis, tenis ponad wszystko...

http://www.express.co.uk


Z krzywym uśmiechem przeczytałem dziś o wtopie, jaką zaliczyli Amerykanie puszczając niemieckim tenisistkom "Deutschland, Deutschland über alles"... reakcje były różne, jak można sobie obejrzeć na filmiku poniżej.


Oficjalnie zapanowało oburzenie, reprezentantki tak się przejęły, że aż zawaliły mecze. "Julia Görges zaczęła płakać, ja też byłam poruszona i wściekła. Miałam ochotę zejść z kortu - mówiła na konferencji prasowej Andrea Petkovic" (Serbka z pochodzenia).
Nie jest to pierwsza taka sytuacja, kiedy sportowców niemieckich ścigają "grzechy przodków". W 2011 na mistrzostwach na Węgrzech kajakarki Anne Knorr i Debora Nich, oprócz otrzymania złotego medalu też usłyszały "Niemcy, Niemcy ponad wszystko". 
Pomimo, że dwie pierwsze zwrotki hymnu są zakazane, to jego geneza nie wiąże się z hitlerowskimi Niemcami. Na pomysł hymnu wpadł August Heinrich Hoffmann (Hoffmann von Fallersleben). Gdy w 1841 wybrał się na wakacje na wyspę Helgoland na Morzu Północnym, orkiestra na statku witała pasażerów odgrywając hymny ich krajów. Rozbrzmiała "Marsylianka", jak wchodzili Francuzi, "God save the Queen" dla Anglików, a Niemcy nie usłyszeli nic. Tak powstała pieśń "Deustchlandlied", do której po napisaniu 3 zwrotek autor zapożyczył sobie melodię Josefa Haydna. Generalnie pieśń wyrażała zjednoczeniowe nastroje w rozbitych na liczne landy i wolne miasta po Kongresie Wiedeńskim Niemczech. To ostatecznie nastąpiło w roku 1871 i pieśń straciła na popularności na  rzecz pieśni "Heil dir im Siegerkranz" (Chwała Ci, w wieńcu zwycięzcy), jej adresatem był Kaiser i stała się nieoficjalnym hymnem Cesarstwa. W 1922 powróciła jednak do łask "Deutchlandlied", bo cesarstwo szlag trafił i śpiewanie o cesarzu zwycięzcy nie miało racji bytu. Po 45 śpiewanie "Niemcy, Niemcy ponad wszystko" kojarzyło się już powszechnie z zapędami ekspansywnymi rasy panów, więc na kilka lat melodia wyleciała w ogóle z obiegu, by powrócić po licznych perturbacjach w wersji okrojonej do ostatniej zwrotki w 1952 roku w Niemczech Zachodnich, a po 90 roku w zjednoczonych Niemczech. Generalnie jakoś wtedy śpiewanie całości nie budziło w Niemcach poruszenia, wściekłości ani łez, zgodnym chórem intonowali ją po zdobyciu mistrzostw świata w piłce nożnej w 1954, a jeszcze w latach 80 40% ankietowanych na pytanie o słowa hymnu zaczynało od "Deutchland, Deutchland..."

Karykatura Klausa Pielerta obrazująca niemieckie spory nad hymnem w 1951 roku
Warto zauważyć zabawną rzecz. Oryginał "Deutchlandlied" znajduje się wraz z 500 tysiącami zabytkowych dokumentów w Bibliotece Jagielońskiej, stanowiąc cześć tzw. "skarbu pruskiego". Niemcy przeliczyli się srodze, lokując pod koniec wojny księgozbiór w Krzeszowie w opactwie Cystersów, dzięki czemu po 45 znalazł się na ziemiach Polskich. Niemcy od lat jęczą żeby im to zwrócić, ale na szczęście pokazujemy im niezmiennie od lat figę i mam nadzieję że tak zostanie, bo braki w naszych zbiorach po ich wizycie są z pewnością o wiele większe. I tak zresztą dostali od Buzka oryginał "Biblii" Marcina Lutra...

Źródła:
W zasadzie wszystkie prawie informacje o niemieckim hymnie pochodzą ze strony:

Ja natomiast przyjmuję nawet niemiecką ludowiznę, ale w wersji ekstremalnej...

8 komentarzy:

  1. Na tych terenach, gdzie mieszkam często słyszało się ten "hymn">"Niemcy, Niemcy ponad wszystko". Z tego to powodu mąż zaniechał spotkań towarzyskich w dalszej rodzinie.Niektórzy mają pretensje do J.Kaczyńskiego o "zakamuflowaną opcję niemiecką", lecz ja doświadczałam tego na co dzień.
    Los rzucił mnie na ziemie odzyskane [wycyckane] i uwierz mi, codzienność wcale nie była tak miłą, jak to wygląda na zewnątrz. Podam Ci maleńki przykład. Zdjęta litością nad potrzebami religijnymi osób starszych, samotnych i niepełnosprawnych wydeptałam im miejsce spotkań modlitewnych. Przez ponad rok charytatywnie dbałam o techniczne zabezpieczenie tych spotkań. Aż tu nagle zaczęto się modlić po niemiecku. Upomniałam się, że ja nie znam języka niemieckiego, więc prosiłabym, aby modlono się w języku, który znają wszyscy. Pouczono mnie, że skoro oni mogli nauczyć się polskiego, to najwyższy czas, abym i ja nauczyła się niemieckiego. Różnica, której nie uwzględniono jest taka, że oni po wojnie mogli uczyć się j.polskiego za darmo, a ja za kurs niemieckiego musiałabym sporo zapłacić, na co mnie po prostu nie stać. Nie wiesz, jak trudno było ścierpieć, kiedy w czasach gdy u nas na półkach był tylko ocet, na każdym kroku słyszało się, że tylko to, co niemieckie jest „ryktyk” dobre, nawet g...zawinięte w niemiecki papierek. Polscy Niemcy przyjeżdżali na te tereny, rozrzucali cukierki, a potem filmowali i pokazywali w Niemczech, jak to polskie dzieci rzucają się na nie, wzajemnie sobie wydzierając i bijąc się o byle cukierek. A gdy zmarł J.P.II i wybranym papieżem został Benedykt XVI, to osobiście usłyszałam te pyszne słowa; "to jest nasz papież". Skwitowałam- a niech wam będzie. Mnie ten temat bardzo bulwersuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Krzeszowie zaliczyłam kiedyś kilka noclegów, piękne opactwo, dobra restauracja.
    Biorąc pod uwagę odradzanie sie ruchów nazistowskich na świecie to aż tak szokujące nie jest. A wykonanie naszego hymnu przez Górniak? Równie oburzające.
    A słyszałeś wykonanie Mazurka Dąbrowskiego w Sapporo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nawet po denazyfikacji ich to aż tak bardzo nie szokowało. A teraz jakaś histeria wręcz. Nie mniej jednak jest to wtopa.

      Usuń
  3. W latach 1968/1969 w klasztorze Cystersów w Krzeszowie wykonywałem serię zdjęć inwentaryzacyjnych. Część z nich opublikowałem tutaj:
    http://foto-anzai.blogspot.com/2013_06_01_archive.html
    i tutaj:
    http://foto-anzai.blogspot.com/2013/07/wnetrza-architektoniczne-krzeszow.html#comment-form
    Wprawdzie moje zlecenie obejmowało tylko utrwalenie architektury wnętrz, jednak mnisi pochwalili się swoim słynnym księgozbiorem. Niestety nic z tego nie zapamiętałem, wówczas interesowała mnie tylko architektura i fotografia.

    PS.
    "Dzięki" za link do: Fast as a Shark (Accept Cover). Zachrypła mi jedna kolumna, bo myślałem, że nie ma dźwięku. ;)

    Andrzej Rawicz (Anzai)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę. Bardzo ciekawe fotki.

      Przykro mi z powdu kolumny... A uszy wytrzymały?

      Usuń
    2. Uszy jak uszy, najczęściej odpalam kompa między 1 a 3 w nocy ...
      Sąsiedzi jednak słyszeli tylko huk. Kolumna odżyła, automat blokuje tylko na 2 minuty.

      Usuń
    3. Uszy jak uszy, najczęściej odpalam kompa między 1 a 3 w nocy ...
      Sąsiedzi jednak słyszeli tylko huk. Kolumna odżyła, automat blokuje tylko na 2 minuty.

      Usuń