piątek, 10 lutego 2017

Wielkie Państwo Lechitów

Od jakiegoś czasu trafiam na różne strony i teksty, których autorzy próbują forsować teorię, że przed przyjęciem chrztu przez Polskę nasze państwo było środkowoeuropejskim mocarstwem, tylko kościół katolicki zamazał jego historię. Ot taka stronka o zachęcającym tytule: Tajne Archiwum Watykańskie... I równie intrygujący tytuł wpisu:

"POCZET KRÓLÓW LECHII, czyli Kościół w Polsce od 1050 lat ukrywa przed Polakami, że jesteśmy starożytnym, antycznym wielkim imperium z 18. wieku przed naszą erą! – a więc dużo starszym niż Cesarstwo Rzymskie…"

Ach ten wredny kościół, nic tylko od ponad 1000 lat coś przed nami ukrywa...
Autor wpisu opiera się na książce Janusza Bieszka "Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna.", wydanej o dziwo przez Bellonę. Na książeczkę spadła fala krytyki, że jest czystą konfabulacją, nie czytałem, więc odwołuję się tylko do niektórych rewelacji z bloga.


Jasnogórski poczet królów i książąt polskich uwzględniający takich władców jak Krak, Wanda, czy Popiel.
Sprawa sięgającego w głąb dziejów rodowodu Lechitów sięga jeszcze średniowiecza, kiedy usiłowano genealogię Słowian wyprowadzić od starożytnego ludu Sarmatów. Ideologia sarmatyzmu rozwinęła się w wieku XVI, propagowała ją nader chętnie szlachta upatrując w sarmackim pochodzeniu licznych zalet, takich jak umiłowanie wolności, gościnność i waleczność. Owo umiłowanie wolności miało wpływ na strukturę państwa - ukształtowania się demokracji szlacheckiej. I co ciekawe, miało jakieś odniesienia, mniej lub bardziej mityczne do przeszłości, bo nawet kronikarz Flodoard z Reims (894-966) określa takim mianem plemiona Słowiańskie. Podchwycona nazwa wynika jednak z uogólnienia, które stosowali kronikarze antyczni dla ludów zamieszkujących tereny Bułgarii, Iranu i okolic Morza Czarnego...
Jakoż w poczcie (tym Bieszkowym) pierwszym królem jest właśnie Sarmata, Aryjczyk (ja cię kręcę, a myślałem że tylko jedna nacja w Europie zarezerwowała sobie aryjskie pochodzenie...) pochodzący z Persji. Panował już w 1800 r p.n.e. Dowodem istnienia Sarmacji miały być mapy sporządzane w czasach Imperium Rzymskiego... Tymczasem prowincje Sarmatię i Markomanię założyli Rzymianie w okolicach Słowacji i Węgier, gdzieś około II w. p.n.e, czyli spory kawałek później po panowaniu rzekomego Sarmaty. Prowincje  zostały przez nich niedługo potem po prostu porzucone. Jeżeli książka jest oparta na równie rzetelnie sprawdzonych źródłach, a czytam, że nawet źródłem w książce jest  tzw. kronika Prokosza - czyli XVII wieczne fałszerstwo Przybysława Dyjamentowskiego, który zarabiał na preparowaniu rodowodów rodzin magnackich, to masa czytelników nałyka się po prostu bzdur. Ale jak się okazuje są tacy, którzy twierdzą, że Kronika Prokosza to oryginał, a tezę o jej fałszerstwie roznoszą masoni, na czele z Joachimem Lelewelem, który fałszerstwo zdemaskował. Nie bardzo jednak wytrzymują te tezy z rzeczową analizą, dotyczącą np. zniekształcenia imion, które znajdują się w kronice, pisane po kilku wiekach inaczej niż w źródłach wcześniejszych. Np. Leszek do XIII w. był Lestkiem. Zresztą, historycy nigdy jakoś nie podważali ekspertyzy Lelewela. Sami masoni i Niemieckie pachołki?

Ze względu właśnie na brak wiarygodnych źródeł, badania dotyczące pradziejów państwa Lechitów nazywane są dziejami bajecznymi. Jedną z ciekawszych pozycji, które czytałem na ten temat był "Poczet Królów Bałwochwalców" pióra Waldemara Łysiaka, który rzecz całą potraktował na poły żartobliwie. Nie ma zbyt wielu źródeł z tzw. historiografii przedjezuickiej, czyli inaczej "dziejów bajecznych". Bo niby skąd miały być, jak jedyni kumaci do jej spisywania byli mnichami, którzy nie palili się do "rozpamiętywania dziejów ludzi, o których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków, a których skaziły błędy bałwochwalstwa" (Gall Anonim) Jeżeli więc, to zatarto pradzieje w średniowieczu. 

Królowie "bałwochwalcy"


Badania archeologiczne i kroniki wskazują jednak, że Słowianie pojawili się na tych terenach w V w., w czasach Wędrówki Ludów a za pierwszego władcę wskazuje się na Lecha I. Jakaś więc tradycja tych władców musiała być skoro do dziś pozostały w pamięci podania o Popielu zeżartym przez myszy, czy Wandzie, która chlupła do Wisły bo nie chciała Niemca. Cały czas jednak daleko stąd do rojenia o Imperium Lechickim.

5 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu Kościół miałby ukrywać czy zamazywać wielkość imperium lechickiego, przecież gdyby to imperium było tak silne i znaczne, nie musieliby jego władcy o chrzest sie ubiegać...
    A masoni światłymi ludźmi byli i ciekawe rzeczy robili-pisałam o nich pracę dyplomową :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej teorii jest o wiele więcej dziur, np. dlaczego Mieszko przyjmował chrzest za pośrednictwem Czech, żeby nie być zależnym od Niemiec...

      Usuń
  2. To rojenie ma się dziś bardzo dobrze, szczególnie w koncepcji Międzymorza, którego siłą przewodnią mieliby być właśnie Polacy. Mnie takie aspiracje właściwie nie dziwią, skoro ta słowiańszczyzna jest tak mocno akcentowana w naszej historii (nie mam nic przeciw, o ile towarzyszy temu rozsądek). Skoro jesteśmy Aryjczykami, te wielkomocarstwowe dążenia są niejako zrozumiałe i usprawiedliwione ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Sprawa sięgającego w głąb dziejów rodowodu Lechitów sięga jeszcze średniowiecza, kiedy usiłowano genealogię Słowian wyprowadzić od starożytnego ludu Sarmatów. Ideologia sarmatyzmu rozwinęła się w wieku XVI, propagowała ją nader chętnie szlachta (...). I co ciekawe, miało jakieś odniesienia, mniej lub bardziej mityczne do przeszłości, bo nawet kronikarz Flodoard z Reims (894-966) określa takim mianem plemiona Słowiańskie. Podchwycona nazwa wynika jednak z uogólnienia, które stosowali kronikarze antyczni dla ludów zamieszkujących tereny Bułgarii, Iranu i okolic Morza Czarnego..."

    O micie sarmackim uczy się w szkołach. Warto jednak zauważyć, że w świetle badań genetycznych ten mit nabiera nowego wymiaru. Haplogrupa R1a którą posiada 50% Polaków poza Słowianami najwyższe odsetki występowania ma w Azji środkowej oraz Indiach północnych. Mit sarmacki możemy traktować jako szlacheckie mrzonki ale faktem jest, że jesteśmy blisko spokrewnieni z ludami które mit ten miał niby wskazywać. Możliwe, że to tylko przypadek wynikający z niemożności określenia kim właściwie byli sarmaci i skąd pochodzili. Tak jednak jak początki Polski i wędrówki grup etnicznych giną w źródłach pisanych, tak mam nadzieję, że na wiele pytań o pochodzenie odpowie w przyszłości właśnie genetyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dziękuję za komentarz. Tak, czytałem też o tej haplogrupie R1a.
      Sęk w tym, że genetyka niestety nie idzie w parze z kulturą materialną, ani językiem. Wiadomo, że mutacja haplogrupy R1a pojawiła się na stepach Euroazji, ale ekspansja tych ludów odbywała się dwutorowo, ku Europie środkowej oraz ku wyżynom irańskim i Indiom. Kronikarze antyczni określili te ludy jako Sarmatów, wcześniej Scytów...

      Usuń