niedziela, 19 marca 2017

Aleksander Dumas łowca upiorów


Nadrabiam zaległości w nagromadzonych wcześniej książkach. W sumie kilka lat nie zaglądałem do swojej biblioteczki, w której ostatnio książki jedynie gromadziłem.

Niecodzienne wydarzenie w wstrząsa społecznością małej, podparyskiej wioski Fontenay aux Roses. Pracownik kamieniołomów zabija swoją małżonkę, odcinając jej głowę mieczem. Słowa, które odcięta głowa denatki wypowiedziała do swojego oprawcy zmieniają całkowicie jego plany – zamiast zatuszować zbrodnię, oddaje się w ręce lokalnego mera. Wydarzenie staje się przyczyną spotkania na miejscu zbrodni kilku osób, w tym młodego pisarza Alexandre Dumasa. Dywagacje na temat tego, czy odcięta od korpusu głowa w istocie mogła jeszcze coś przekazać światu, przenoszą się na proszony obiad, po którym każdy z biesiadników opowiada mrożącą krew w żyłach historię, której stał się uczestnikiem... 

Wiele recenzji, "Opowieści o duchach", napisanych przez ojca "Trzech Muszkieterów" mogłoby się zacząć od słów, iż nie jest to typowa pozycja  w jego dorobku. Nie broni się ona także zbyt dobrze jako powieść grozy, relacje gości są bardzo nierówne objętościowo i fabularnie, zresztą jak to przy rozmowie. Bardziej zwraca uwagę tło tych opowieści, kładący się na nich mroczny cień krwawych czasów Rewolucji Francuskiej, i następnych, do połowy XIX w., które powieściowe postacie gorzko komentują, jako czasy bezmyślnego odcięcia się od wszystkich wartości Francji monarchistycznej, a wręcz ich całkowitego zatarcia, łącznie z kulturą i sztuką. Do rangi symbolu urasta ekshumacja i profanacja szczątków władców Francji złożonych w bazylice Saint Denis, dokonana w październiku 1793 roku, opisana z detalami przez pisarza, jak dla mnie jeden z najbardziej intrygujących fragmentów książki.
Wszystkie w zasadzie postacie przedstawione przez autora są poczciwe i pozytywne, oprócz lekarza, sceptyka i ateisty, wyśmiewającego zjawiska nadprzyrodzone. Jego wiara w opowieści współbiesiadników jest ostentacyjnie wymuszona, przez co człowiek ten staje się przemądrzałym bufonem, nie potrafiącym jednak wyjaśnić w naukowy sposób ich przeżyć.
Rzecz jasna dziś możemy na równi z nim patrzeć na nie z przymrużeniem oka, wtedy wymogi epoki romantyzmu sprawiały, że inaczej przedstawiony być nie mógł. Rok wydania książki, 1849, sprawia jednak, że wychwalana przez romantyków Rewolucja, oceniana jest z perspektywy czasu raczej negatywnie.
Dodam od siebie, że posiadająca cechy bądź co bądź antologii książeczka, posiada zwartą fabułę, nakreśloną bardzo barwnym i potoczystym językiem, przez co wybornie się ją czyta. Jednak Dumas to klasa sama w sobie, przeczytałem pozycję w dwa wieczory, ale można spokojnie w jeden.
Starsze wydania noszą tytuł ‘Biesiada Widm”

2 komentarze:

  1. To właśnie w książkach lubię. Można znaleźć pozycje znanych pisarzy, które różnią się diametralnie od ich ,,zwykłych" dzieł.

    Słuszna uwaga, może niektórzy nie mają wgranej instrukcji, jak używa się mózgu? Albo aktualizacja oprogramowania nie wyszła?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niespodzianka, bo tego nie znałam, dzięki za polecenie, okładka też fajna:-)

    OdpowiedzUsuń