czwartek, 9 marca 2017

Ateista o świętości, czyli indyk o niedzieli

Ponieważ popularne stały się ostatnio terminy takie jak "obraza uczuć religijnych" i padają kolejne pytania co to takiego, postanowiłem sprawę zbadać. Przeczytałem nawet artykuł niejakiego Ryszarda Białczyńskiego (ateisty i rzekomo filozofa) p.t "Analiza semantyczna pojęcia obraza uczuć religijnych". Dobry Boże, jakim to uczonym językiem jest napisane! Ileż autor musiał poświęcić czasu i energii, żeby tyle napłodzić tekstu, w większości trudnego do przełknięcia!
I najśmieszniejsze jest to, że za tym uczonym językiem kryją się niesamowite wręcz brednie i totalna niewiedza autora dotycząca referowanego tematu.
Żeby była jasność - Babka moja miała powiedzenie, "głupich nie sieją". Stąd wszelkie "obrazy uczuć religijnych", mają na ogół swój wspólny rdzeń - wywołanie dyskusji nad czymś, czego normalnie bez domieszki skandalu nie chciałby obszczać nawet pies. Vulgo - jak ktoś jest za głupi żeby wymyślić coś wartościowego - chwyta się świętokradztwa. Najlepszą karą dla niego - jest zignorowanie, wtedy wytwór nie wyjdzie poza grono spragnionych bluźnierczych treści fascynatów. Mało brakuje, by z byle pajaca zrobić męczennika jakiejś antywiary (czytaj: swobody wypowiedzi). Z tego powodu uważam, że z tą obrazą trzeba uważać i nieraz sprawę po prostu olać, zamiast nadawać jej rozgłos.



Ale wróćmy do tego Białczyńskiego, który potok tekstu wylał po to, żeby stwierdzić, że pojęcia nie ma co to jest obraza uczuć religijnych. W tym celu pan ten rozłożył na czynniki pierwsze artykuł 196 Kodeksu karnego:

"Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Wątpliwości zawarł w 13 aż punktach:

1. Wydaje się, że jest niezgodny z konstytucyjną zasadą świeckości państwa;

 Ale jest zgodny z zasadą swobody wyznania. Państwo nie musi wyznawać żadnej religii, żeby chronić wierzących. Poza tym wedle konstytucji Państwo Polskie nie wprowadza zasady świeckości, oznaczającej wolność przestrzeni życia publicznego od elementów religijnych, tylko wzajemną niezależność kościoła i państwa. Nie wyklucza ona udziału kościoła w świeckich uroczystościach.

2. Dyskryminuje osoby niewierzące, którym odmawia się prawa żywienia uczuć religijnych;

 Nie skumałem z początku, czyżby ateizm jednak był religią? Znalazło się wyjaśnienie w tekście. Okazuje się, że definicja prawna religii stawia ją wg. Białczyńskiego na równi ze światopoglądem, a ateizm jednak nim jest. Czyli np. ateistę "obraża twierdzenie lub sugerowanie, że świadomość nie jest święta i godna ochrony u wszystkich świadomych istot". Przykład ten i kilka podobnych, które autor spłodził, wiszą jednak w pustce, gdyż idąc tym tropem już sam ateizm powinien być ścigany z urzędu jako obraza uczuć deistów. Tak się jednak nie dzieje. Poza tym w rozumowaniu Białczyńskiego jest jeszcze jeden poważny mankament, całkowicie je demolujący, ale o nim szerzej w deserze, czyli komentarzu do punktu 13.

3. Nie wiadomo dokładnie, czym są owe „uczucia religijne".

Tutaj należałoby zacząć od definicji kultu i przedmiotów kultu. Związane z nim ważne słowo to oddawanie czci. Żeby coś czcić, trzeba żywić ku temu uczucia - szacunek, uwielbienie, miłość. Wykraczając poza zadane tu pytanie - uczucia religijne obraża publiczne znieważanie przedmiotów kultu, lub miejsca wykonywania kultu, które są powszechnie znane - krzyż, Biblia, wizerunki świętych, kościół. Warto zatem wiedzieć co oznacza pojęcie kultu, wtedy i sprawa obrazy uczuć religijnych staje się jasna. Jednakowoż artykuł 196, jak wiele innych w kodeksie karnym i nie tylko, jest przepisem uznaniowym, czyli do jurysdykcji sędziego należy, czy obraza uczuć nastąpiła, czy nie. Powołuje się też biegłych - świeckiego i duchownego. Podobną swobodę mają sędziowie np. w sprawach o zniesławienie - trudno zawrzeć wszystkie przypadki zniesławiania w kodeksie karnym, człowiek obyty jako tako w społeczeństwie na ogół wie, co nim jest co nie.

4. Nie wiadomo, czy wystarczy jedna osoba, u której wystąpiło „obrażenie uczuć", czy muszą ich być co najmniej dwie;

 Pojęcia nie mam skąd wysnuł p. Białczyński taką wątpliwość. Jest konkretny artykuł w kodeksie karnym, a do zgłoszenia o popełnieniu przestępstwa nie trzeba tłumu. Zatem wystarczy jedna osoba.

5. Niejasne jest, czy przedmiot czci religijnej należy interpretować tylko jako przedmiot materialny (np. obraz Matki Boskiej Częstochowskiej), czy też niematerialne obiekty kultu, np. bogowie;

 O tym co może być przedmiotem kultu już napisałem. Nie wiem natomiast, jak p. Białczyński wyobraża sobie publiczne znieważenie czegoś niematerialnego. Napisaniem na murze "Bóg jest głupi."?

6. Czy Bóg, Matka Boska lub święci są podmiotem prawa w Polsce;

 Podmiotem prawa w Polsce jest kościół.

7. Trudne do rozstrzygnięcia jest, czy pewne działania artystyczne można uznać za „obrazę uczuć religijnych" tylko na podstawie opinii niewyrobionych estetycznie odbiorców, czy też należy kierować się w tej kwestii opinią znawców sztuki (casus Doroty Nieznalskiej);

A to już jest śmieszne. Czyli znieważenie, nie jest znieważeniem, gdy odbiorca nie jest wyrobiony estetycznie? Do każdego działania można sobie dorobić jakieś uzasadnienie, modne jest nazwaniem go dziełem sztuki, happeningiem itp. Mogę np podejść na ulicy do pana Rysia, plunąć mu w twarz, po czym powiedzieć, że nie ma się co denerwować, bo chciałem zwrócić uwagę na problem braku wody pitnej w Afryce,  a skoro nie zrozumiał, to najwyraźniej jest niewyrobiony estetycznie i nieczuły na los spragnionych dzieci...

 8. Czy można znieważanie ludzi uważanych za żywych bogów, np. cesarza japońskiego, buddyjskich bodhisattwów lub nepalskiej żyjącej bogini Kumari - traktować jako obrazę uczuć religijnych;

Trudno mi  się wypowiedzieć, proponuję panu Białczyńskiemu jechać np. do Nepalu i znieważyć boginię Kumari - wtedy się przekona. (Patrz też punkt 13)

9. Czy będzie obrażeniem uczuć religijnych znieważenie księdza, jeśli podczas obrzędów jest on traktowany jako znak obecności Boga;

O ile mi wiadomo księża nie są, a przynajmniej nie powinni być przedmiotem kultu. Natomiast podczas obrzędów znajduje się on na ogół w kościele, więc istnieje możliwość, że znieważanie kapłana urazi czyjeś uczucia religijne.

10. Obelżywe zachowanie się w świątyni raczej obraża uczucia religijne — ale co z identycznymi zachowaniami na placu lub ulicy na której wykonywane są obrzędy religijne np. procesja Bożego Ciała? Czy ulica jest miejscem przeznaczonym do publicznego wykonywania obrzędów religijnych?


Obelżywe zachowanie na ulicy, czy to podczas obrzędów religijnych, czy nawet bez nich podpada pod paragraf 1 kodeksu wykroczeń, czyli  zakłócanie porządku publicznego, a nie pod artykuł 196. Chyba że awanturnik wyrwie i zniszczy prowadzącemu np. monstrancje.

11. Czy sprawca obrazy uczuć religijnych musi czynu swojego dokonać z zamiarem bezpośrednim, czy wystarczy zamiar ewentualny?

Sprawa powinna być dla autora jasna, gdyż są precedensy, którym poświęcił miejsce w swoim artykule - mianowicie sprawy Dody i Nergala. Jako przykład zamiaru bezpośredniego można podać casus Doroty Rabczewskiej, tzw. Dody, która w wywiadzie prasowym określiła autorów Biblii jako "naprutych winem i palących jakieś zioła". Przyznam się, że tu i ja miałem  wątpliwości, czy kara 5 tys złotych grzywny nałożona na nią przez sąd jest słuszna. Białczyński wychodzi z założenia że autorzy Biblii nie są bliżej znani, więc tak naprawdę nie wiadomo kogo Doda obraziła. Nie wiadomo też, czy nie spożywali wina. W uzasadnieniu wyroku sądu chodziło jednak nie tyle o obrazę autorów, co samej Biblii (jako wytworu alkoholików i narkomanów), przy czym dwaj rzeczoznawcy - świecki i duchowny stwierdzili że do takiej doszło, a piosenkarka działała z zamiarem wyśmiania i obrażenia. 
Ale wracając do Nergala, to przecież nie dość że spalił Biblię, to jeszcze nazwał ją gównem, czyli popełnił czyn gatunkowo cięższy. Natomiast fakt, iż nikt z obecnych na koncercie nie poczuł się tym obrażony, a rozpowszechnianie koncertu było zabronione, zadecydował o tym, że został uniewinniony, gdyż sąd uznał że działał w zamiarze ewentualnym.

12. Czy dystrybutor lub sprzedawca nagrań satanistycznych popełnia przestępstwo z art. 196 KK poprzez działanie z zamiarem ewentualnym lub czy można takie działanie zakwalifikować jako rodzaj sprawstwa pomocniczego?

Tu też jest precedens. W 2007 roku ukarano grzywną organizatora koncertu satanistycznej grupy Gorgoroth w Krakowie, który uznano za obrazę uczuć religijnych. Konkretnie chodziło o wykorzystanie symboli satanistycznych i profanację krzyży. Dystrybutor powinien wiedzieć, jakie treści rozpowszechnia, linia obrony oskarżonego, który tłumaczył się brakiem scenariusza koncertu została obalona.

13. Czy satanista może pozwać kogoś o naruszenie art. 196 KK z powodu powieszenia nieodwróconego do góry nogami krucyfiksu, który eksponowany w takiej formie obraża uczucia religijne satanisty?

Odpowiedź jest prosta jak drut, ani ateista, ani satanista nie może złożyć doniesienia, bo ani satanizm ani ateizm nie figuruje na liście kościołów i związków wyznaniowych w Polsce. I to zasadniczo odróżnia pod względem prawnym religię od światopoglądu, o czym p. Białczyński najwyraźniej nie ma zielonego pojęcia. Odwrócony krucyfiks (w miejscu publicznym) więc można uznać za znieważenie krzyża, a nie objaw uczuć religijnych satanisty.

Dalszych dywagacji pana Białczyńskiego już nie będę komentował, ze względu na to, że odwołują się one z reguły do zagadnień, które z wyjątkami nie miały precedensu. Zresztą, czy jest sens?

16 komentarzy:

  1. Myślę, że rysunek Sadurskiego wyjaśnia wszystko. Kto położy więcej argumentów na szalce z prawej strony, ten będzie miał rację w sądzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno jest dla mnie pewne - nie chciałabym jako sędzia, ani ławnik orzekać w sprawach o znieważanie uczuć religijnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością nie jest to przyjemne zadanie.

      Usuń
  3. A ja myślę, że niektóre osoby świadomie dopuszczają się obrazy uczuć religijnych, byle zaistnieć, byle wywołać skandal i byle było o nich głośno. Granica wolności człowieka zaczyna się tam gdzie styka się z wolnością drugiej osoby. Gdyby Biblia, krzyż i inne symbole religijne
    nie stanowiły "świętości" dla jednych, to nie byłyby wykorzystywane do skandalu przez drugich. Zastanawia mnie tylko jedno- dlaczego dokonuje się profanacji symboli religijnych chrześcijańskich [Biblia, krzyż, obrazy] a nie pali się, nie drze się i nie nazywa "gównem" Tory lub Koranu, bądź innych symboli judaizmu czy islamu? Tacy odważni wobec tolerancyjnych chrześcijan, a tchórze wobec innych wyznań???
    Głupota i podłość ludzka nie zna granic. Powiem tak- gdy Bóg chce kogoś ukarać, to odbiera mu rozum, ale wolności nie odbierze, gdyż to przywilej stworzenia ludzkiego. Jednak zdarza się, że to "człowiek człowiekowi" odbiera wolność a przez to rani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością tak często jest choć nie zawsze. łatwo obrazić czyjeś uczucia występując przeciwko doktrynie, w sensie czysto refleksyjnym.

      Byli tacy którzy obrażali uczucia Muzułmanów, m.in. Salman Rushdie nazywając koran "szatańskimi wersetami". Wedle prawa szariaty wydano na niego wyrok śmierci, ukrywa się chyba do dziś.

      Inna sprawa, że w Polsce w przestrzeni publicznej judaizm i islam istnieją w formie szczątkowej, więc do kogo miałoby tak naprawdę trafić takie przesłanie z ich wykorzystaniem?

      Usuń
    2. A co wywołała "obraźliwa" okładka numeru francuskiego tygodnika satyrycznego "Charlie Hebdo", przedstawiająca proroka Mahometa? Jakie były skutki?
      Póki nie ma napływu do Polski uchodźców [bieda, zbyt niska zapomoga], póty jeszcze nie ma w przestrzeni publicznej problemu profanacji ich "świętości". Chrześcijanie szanują światopogląd innych. Jedynie "nawiedzeni" mają z tym problem;

      Usuń
    3. P.S. Rok więzienia za bekon pod meczetem
      Dziesiątki osób demonstrowały w centrum Bristolu domagając się sprawiedliwości w sprawie mężczyzny, który obrzucił bekonem meczet, a po aresztowaniu zmarł w więzieniu.
      https://euroislam.pl/rok-wiezienia-za-bekon-pod-meczetem/

      Usuń
    4. Brzmi to abstrakcyjnie, ale dla nich to straszna zniewaga. I dobry sposób na pozbycie się ich, czytałem że gdzieś protesty nie skutkowały przeciwko budowie meczetu, to podrzucono zdechłą świnię na teren budowy i się sami wynieśli...

      Usuń
  4. Chyba jaśniej rozpisano wszystko w dowolnym komentarzu do Kodeksu karnego. Jak dla mnie ,,rozkładanie" przepisu prawa z użyciem filozoficznych tez mija się z celem. Poza tym obraza uczuć religijnych jest tym tworem, którego nikt chyba nie umie sobie wyobrazić, bo w końcu każdy może uznać za obrazę swoich uczuć coś innego.

    :) No wiesz. Trzeba choć raz w roku mieć jakieś święto swoje. A nietypowe jest tym bardziej w cenie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od tego, że oszołomów po obu strony barykady nie brak, i do takich można zliczyć Białczyńskiego. Niemniej nie we wszystkiej krytyce jestem się w stanie z Tobą zgodzić. Poruszę tylko kilka wątków:
    - Konstytucja w art. 25 ust 3 gwarantuje równouprawnienie wszystkich wyznań oraz bezstronność państwa w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, przy czym jeśli mowa o uczuciach religijnych trudno w dzisiejszej rzeczywistości mówić o bezstronności, skoro w ogóle taki twór powołano.
    - już samo określenie „na ogół” jest tak mało precyzyjne, że wyklucza się samo przez się. Owych biegłych, duchownego i świeckiego, który też może być wierzącym, trudno nawet z przymrużeniem oka uznać za obiektywnych i bezstronnych.
    - tu precedensowa ale i kuriozalna sprawa Dody. Nie wiem jak można obrazić Biblię, a tym bardziej pośrednio. Po tym wyroku można mieć za to wątpliwości, czy jakakolwiek krytyka tych Ksiąg jest w ogóle możliwa, a chcę przypomnieć, że nawet teologowie i bibliści mają spory problem ze znalezieniem właściwej interpretacji zawartych w niej treści. Czy obrażę uczucia religijne wierzących (których większość zna tylko wybrane fragmenty usłyszane podczas kazania) stwierdzając, że Biblia zawiera kłamstwa, sprzeczności i, że jest przesycona okrucieństwem (przede wszystkim Boga)?
    - odwrócony krzyż w miejscu publicznym, jeśli to nie jest miejsce obrzędu religijnego, nie może być w żadnym przypadku żadną obrazą. Konstytucja nie tylko gwarantuje bezstronność w sprawach religijnych ale również światopoglądowych. Jeśli więc satanista ma przekonanie o istnieniu szatana, i chce mu oddawać cześć, nikt nie ma prawa mu tego zabronić, przynajmniej do czasu, dopóki nie próbuje dokonać mordu rytualnego lub jakiegokolwiek czynu niezgodnego z prawem.
    - bardziej ogólny wniosek. Obraza uczuć religijnych jest tworem sprzecznym z przesłaniem ewangelicznym: „Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!” [Mt 5,38-42]. Jezus mówiąc o drugim policzku na pewno nie miał na myśli donosu do prokuratury.
    - wreszcie ostatnia sprawa, poruszona przez Aisab, która stwierdza, że oprócz katolicyzmu nie obraża się innych religii ze wskazaniem na islam. Otóż wystarczy zajrzeć na którykolwiek z bardziej radykalnych portali katolickich a znajdziemy tam niemal codziennie nowy artykuł obrażający czy wyśmiewający tę religię, mimo że islamistów ci u nas jak na lekarstwo. A może właśnie dlatego?

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie rozumiem, o jakim powołanym tworze mówisz. O uczuciach religijnych?

    Czyli twierdzisz, że jednak są osoby działające w przestrzeni publicznej, które mogą nie wiedzieć jakie są przedmioty kultu? Ciekawe...

    Widzisz, różnica jest mniej więcej taka. Weźmy czysto hipotetyczną sytuację - ktoś może krytykować Twoich rodziców, że niepotrzebnie się pobrali. A może ktoś Cię obrazić, że jesteś synem pijaka i narkomanki. Chyba, że nawet mając wiedzę, że rodzice Twoi byli abstynentami, wcale się na to nie obrażasz. Pismo, zwane przez Katolików Świętym zawiera w sobie słowo boże, podstawę wiary - vulgo, nie obrażasz przedmiotu materialnego w formie papieru i tuszu. Z drugiej strony, na okrucieństwo starotestamentowego Boga i dyskusje na temat Biblii trwają cały czas, możesz podać jakiś precedens na karanie kogoś z ich powodu?

    Co do krucyfiksu nie masz racji,. Primo, obraza uczuć religijnych odnosi się do obrazy symboli kultu w miejscu publicznym o czym wyraźnie mówi paragraf, a nie tylko w miejscu obrzędu, więc już tu się mylisz. Fakt, satanista może sobie wierzyć w szatana i w domu obwiesić odwróconymi krzyżami wszystkie ściany, w miejscu publicznym będzie to obraza uczuć religijnych katolików, która się nie zmieści w żadnym światopoglądzie.

    Nie widzę sprzeczności z ewangelią, odwołujesz się do błędnego cytatu z Biblii. Przecież nie chodzi o znieważane człowieka, masz na to inne paragrafy.
    W starym testamencie karą za bluźnierstwo była śmierć. Radziłbym zwrócić uwagę na cytat:
    "Kto by jednak zbluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia, lecz winien jest grzechu wiecznego. – Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone."

    Musiałbym przeczytać te artykuły, czy to obraza czy krytyka. Zauważyłem, że nie możesz znaleźć granicy między jednym a drugim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię o „obrazie uczuć religijnych” a nie o samych uczuciach.

      Przykład z rodzicami świadczy dokładnie o czymś innym. Obraziłeś mnie i moich rodziców, a nie moje uczucia do rodziców. Moje uczucia, bez względu na te obelgi, pozostają niewzruszone. Taki drobny niuans. Wiesz ilu ludzi spłonęło na stosie za dyskusję o Biblii i interpretacji ich treści? Całe szczęście za ta instytucja – stosy – raczej nie ma szans powrotu.

      Chyba jest różnica między obrażaniem publicznym (bo o tym mówi paragraf), a praktykowaniem w miejscu publicznym nawet praktyk satanistycznych. Procesja Bożego Ciała odbywa się w miejscu publicznym i mogłaby teoretycznie obrażać uczucia religijne wyznawców innych religii. Jeśli satanista może, a nawet musi swe praktyki odbywać w domu, dlaczego katolicyzm nie ogranicza praktyk do Kościoła i domów wiernych?

      A komu przeszkadza obraza uczuć religijnych jeśli nie człowiekowi? Czy Biblia może poczuć się obrażona, skoro sam piszesz, że papieru obrazić się nie da? Pod pojęciem policzka kryje się każde działanie przeciw wierzącemu. Znalazłem dla Ciebie bardziej jasny tekst: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają. (...) Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny". [Łk 6,27-28, 35-36]. Natomiast Twój cytat nic nie mówi o żądaniu satysfakcji za obrazę, a jedynie o jej konsekwencjach w wymiarze grzechu.

      Usuń
    2. To kwestia Twojej interpretacji uczuć w ogóle. Uczucie do rodziców jest indywidualne, otaczanie czcią przedmiotów kultu, wynikające z wiary już nie. Zresztą na takiej samej zasadzie tępi się propagowanie rasizmu np.

      Jak pragnę zdrowia, ile można to tłumaczyć? Nie ma zakazu praktykowania wiary w miejscach publicznych, różnica jest taka, że wedle prawa satanizm NIE JEST religią, więc PUBLICZNE praktykowanie go z wykorzystywaniem symboli religijnych będzie podpadało pod paragraf, nie wiem czemu trudno Ci to pojąć.


      Ale rzeźbisz wytrwale... i na darmo. Znajdź mi bowiem cytat, który odnosi się do folgowania bluźniercom, bo na razie Twoje cytaty odnoszę się do występków przeciwko człowiekowi. Nie jest tam napisane "dobrze, czyńcie tym, którzy obrażają waszego Boga."
      A obraza uczuć przeszkadza człowiekowi, więc człowiek wymyślił sobie na to paragraf, bo przypominam mówimy o kodeksie karnym, który chroni nie tylko Katolicyzm, ale i inne zarejestrowane związki wyznaniowe.

      Usuń
    3. Można to ująć tak. Jeśli jeden człowiek bredzi, uznamy że zwariował, ale jak już bredzi wielu, to jest to już religia.

      A gdzie ja napisałem, że satanizm jest religią? Piszę o praktykach satanistycznych, które niby mają Cię obrażać. Ale odnieśmy to do scjentologii. Ta religia nie ma nic wspólnego z Bogiem monoteistycznym a też używa różnych symboli krzyża. I teraz wyobraź sobie grupkę wyznawców tej religii modlących się do tego symbolu. Ciekawe czy w tym układzie obrażą Twoje uczucia religijne, bo dla niech ten symbol jest symbolem jakiegoś kosmity?

      Widać, że kompletnie nie rozumiesz treści Biblii. Czego Ty chcesz, zezwolenia na bluźnierstwa? Obraza żadnego przedmiotu czci religijnej nie byłaby możliwa gdyby tego nie oceniali ludzie. Czy budynek kościoła poczuje się obrażony, jeśli ktoś dokona w nim profanacji? Tę profanację odczuje dopiero wierny, a wierny to człowiek. Nic więc dziwnego, że Jezus odnosi się do człowieka a nie do rzeczy natury liturgicznej. Na dobrą sprawę On nawet nie kazał czcić krzyża a pierwszym symbolem chrześcijaństwa była ryba. Nie na darmo chrześcijaństwo usunęło jedno z przykazań, które mówi wyraźnie: „Nie uczynisz sobie rzeźby ani podobizny wszystkich rzeczy, które są na niebie w górze i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał i służył. Bom ja jest Pan, Bóg twój, Bóg zawistny, który dochodzę nieprawości ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia”. Cześć wierny ma oddawać Bogu a nie przedmiotom, które niby mają go utożsamiać czy symbolizować. W tym ujęciu nawet obraz Matki Boskiej Częstochowskiej jest bluźnierstwem. Jezus nie mógł się odnieść do przedmiotów kultu, bo zaprzeczyłby przykazaniom. W Jego naukach nie znajdziesz ani jednego słowa o czci do przedmiotów wiary, bo takich przedmiotów nie było w ogóle. Wiesz dlaczego Izraelici chronili arkę przed oczyma wiernych? By przypadkiem komuś nie przyszło na myśl czcić cielca, bo arka była tylko arką a nie Bogiem. Kult przedmiotów jest przerostem formy nad treścią.

      Usuń
    4. Opium dla mas, co? :)

      Słuszna uwaga, krzyż scjentologów symbolizuje co innego, więc nie obraża chrześcijaństwa. Krzyż satanistyczny, jest odwróceniem krzyża chrześcijańskiego, a satanizm antyreligią.

      Czyli zabrakło Ci cytatów... Zresztą nie mam ochoty ciągnąć tego wątku, bo przypominam, że kodeks karny nie opiera się na Biblii.

      Co do odniesienia do obrazów całkowicie się z Tobą zgadzam, według Biblii nie powinno ich być. Można się spierać jednakowoż, co do obrazu na Jasnej Górze, bo Matka Boska nie jest osobą boską.
      Mamy natomiast całą rzeszę wyobrażeń Chrystusa, a każdy inny... Też niby w osobie człowieczej, ale jednak.

      Usuń