wtorek, 7 marca 2017

Historie dziwne i straszliwe


[Czarny Brytan]
"Jednego czwartku cała Akademija tak liczna, przy asystencyji profesorów wysypała się w pole i powoli z pałkami, rojąc się dziatwa, weszli do owego lasa, z którego czarnej wielkości niezwyczajny pies, trupią głowę w pysku niosąc, wypada, którego akademicy obaczywszy, a chcący odbić kawaleryją owę, rzucili się to z kamieńmi, to z palcatami, to z krzykiem na owego brytana, ale tak sztucznie ich się pociskom wymykał, że go żaden trafić nie mógł i wymknąwszy się, bieżał prosto ku miastu..."

Kto przebrnie przez ten archaiczny język, godzien się stanie przeczytania 55 makabrycznych opowieści spisanych, począwszy od XVIII w. przez Jezuitów, na długo przed tym, zanim gatunek literackiej grozy zagościł na kartach książek. Groza w nich zawarta nie miała jednak straszyć dla rozrywki, choć dziś taka jedynie pozostała jej rola. Były to "exempla" umoralniające, według których każdy zły uczynek obarczony był konsekwencją w postaci kary, a karząca ręka miała z reguły cechy nadnaturalne. Ów brytan na przykład, dostarczył dowód zbrodni, który tak wstrząsnął sprawcą, iż ten sam oddał się w ręce sądu, przyznając po wielu latach do popełnionego czynu.
Czasy Saskie, których dotyczy ów zbiorek, stały się synonimem upadku kultury i znaczenia Rzeczpospolitej, mówi się o "ciemnocie czasów saskich", w których posłuch dawano takim właśnie opowieściom. Jest to nie do końca prawda, bo właśnie wtedy wzrosło zainteresowanie słowem pisanym i zaczęły pojawiać się pierwsze gazety. 
Wracając do książki, piękne to były by czasy, w których każdy dostawał to na co zasłużył... 
 Wybór: Mariusz Kazańczuk
Wydawnctwo Verba, Chotomów 1991



















O pewnym dość szokującym przeciętnego Europejczyka temacie napisałem na Homopolitykusie,

2 komentarze:

  1. Intrygująca książka moim zdaniem. Lubię czasem wynaleźć sobie do czytania coś, co innym wydaje się zbiorem jakichś głupot czy czymś takim. :) Ciekawie byłoby prześledzić kiedy takie historie zaczęły powstawać, czemu służyły i jak się zmieniały. W końcu opowieści z PRL-u czy legendy miejskie też mają w sobie ziarenka powodujące jakąś tam zmianę postępowania przez niektórych osobników.

    O nie. Jakoś po występach w szkolnych przedstawieniach nie czuję się na siłach, by być nawet statystą. :) Ot co.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś z jakiegoś numeru Fantastyki mąż przeczytał mi opowiadanie, jakąś indiańską legendę, w nocy śniły mi się koszmary...słowo pisane bardziej przemawia do wyobraźni, niż film grozy.

    OdpowiedzUsuń