środa, 15 marca 2017

Klejnot Poniatoszczaka

W roku 2014 w warszawskich Łazienkach wystawiany był pewien ciekawy bibelot, pochodzący z prywatnej kolekcji naszego ostatniego króla Stanisława Poniatowskiego, obecnie deponowany w zbiorach Zamku Królewskiego. Wystawa nosiła tytuł "Tajemnica Klejnotu Stanisława Augusta" i trwała od 21 czerwca, do 28 grudnia. Zabrałem wtedy rodzinę, a Łazienki uznaliśmy za dobry obiekt do pokazania gościom z zagranicy, bo odwiedzili nas wtedy znajomi z Hiszpanii.

 
Klejnot wystawiano w pałacu na wyspie. Jest to brosza medalionowa z szafirem cejlońskim, na którym wyryto relief przedstawiający wizerunek króla. Jego twórcą był utalentowany gliptyk Jan Franciszek Regulski, protegowany Ignacego i Stanisława Potockich, dzięki którym miał możność rozwijania swojego talentu we Włoszech. Z założenia miał to być podarunek dla jakiejś ważnej osobistości.

Dzieje tego świecidełka, w pewnym sensie wiążą się z dyskusją jakim królem był Poniatowski. "Zdrajca czy patriota?", takie pytanie często pada przy okazji wspominania jego nazwiska, a zdania są wśród historyków podzielone. Część twierdzi, że próbował, będąc uległym wobec Rosji ratować jeszcze państwo reformami, część że był przez nią opłacany, a wszystkie jego poczynania do pozory. Rosjanie zresztą nazywali go nawet pogardliwie "plenipotentem rosyjskim w Polsce", lub woszczennają kukłą (woskowa kukła). Panuje jednak zgodność co do faktu, że za czasów Króla Stasia Polski się uratować już nie dało.
Szafir w prezencie dostaje, graf Aleksander Bezborodko, rzekomo ma on zaskarbić jego przychylność dla sprawy polskiej i oddalić widmo kolejnego rozbioru, tak czytamy w folderze wystawowym.
Bezborodko od 1783 kierował polityką zagraniczną Rosji, w 1787 towarzyszy przy spotkaniu Poniatowskiemu i Katarzynie Wielkiej w Kaniowie. Celem tego spotkania są rozmowy z Turcją i kwestia ewentualnego polsko-rosyjskiego sojuszu militarnego przeciwko temu państwu. Czy naprawdę Poniatowski wierzył, że przekupi Bezborodkę atrakcyjnym bibelotem i wpłynie na politykę mocarstwa rosyjskiego?

Kolekcja klejnotów Poniatowskiego, uchodziła podówczas z największą w Rzeczpospolitej. Pytanie retoryczne, skąd król czerpał na nią pieniądze, skoro pod koniec panowania był zadłużony na astronomiczną kwotę 40 milionów złotych polskich, gdzie tylko się dało. Z pomocą przychodzą mu państwa zaborcze, które w zamian za abdykację obiecują wypłatę dożywotniej pensji, na co Stasiek oczywiście przystaje.
Po abdykacji nadal żyje jak król, tyle że w Petersburgu. Rosja wypłaca mu pieniądze regularnie, Prusacy także, choć już nie tak ochoczo, Austriacy wypinają się na byłego króla i nie płacą nic.
Nadal też ma gest i posyła Bezborodce drogie prezenciki, choć ciekaw jestem jak je zinterpretowaliby autorzy opracowania, które otrzymywali zwiedzający w Łazienkach, bo raczej nie chodziło już o pobudki patriotyczne.

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawe, nieznane mi rzeczy. Kilka elementów brzmi znajomo, gdy porównamy ze współczesnością...

    OdpowiedzUsuń