poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Największe jezioro Mazowsza

W niedzielę pospacerowaliśmy sobie brzegiem Jeziora Zdrawskiego, we wsi Koszelówka. Co ciekawe, w moich stronach nie mówi się "jadę nad jezioro Zdrawskie", tylko "jadę do Koszelówki", tak jakby ona była głównym celem wyprawy. Pojechaliśmy autem, z moim kuzynem i jego dziewczyną. Nasz Małas cierpi na chorobę lokomocyjną, a ponieważ włączyło mu się z tego powodu klimę, cierpimy dziś na ból gardła. 
Ponieważ pogoda była ładna, nad wodę wyległa spora grupa ludzi. Samo jezioro bez szału, jest niezbyt czyste, zawsze podczas pobytu zwracałem uwagę na pływający w nim brud. Teraz pora roku jest wczesna, więc jeszcze nie zdążyło zmętnieć, ale i tak przy brzegu pływa mnóstwo jakiegoś syfu. 
Wypatrzyliśmy z Małasem jakiego okrągłego zielonego gluta.... Cóż to jest?
Stawiałem na jakiegoś glona i pomyliłem się tylko w połowie. Była to kolonia orzęska, który, sam będąc bezkręgowcem, tworzy ją w symbiozie z zielonym glonem chlorellą. 

Zdjęcie kolonii orzęska znalazłem na portalu www.nurkomania.pl


No coż, pospacerowaliśmy sobie brzegiem jeziora, pogadaliśmy, Małas pobawił się z suczką Miką, należącą do kuzyna i powróciliśmy do domciu. A ja cyknałem zwyczajowo parę fotek. Zauważyłem, że miejsce popada miejscami w ruinę, minęliśmy opuszczony ośrodek wypoczynkowy i smętne resztki pomostu biegnącego śmiało ku wodzie... Z tego co czytam Jezioro Drawskie nie ma najlepszej passy, gdyż zaczęło wysychać pozbawione dopływu. Obecnie usiłuje się je ratować jakimiś zabiegami melioracyjnymi. 





4 komentarze:

  1. Zdjęcia fajne, aż czuje się zapach jeziora, nigdy takiego skupiska w wodzie nie widziałam...
    W moich stronach jest jezioro,z którego wody wysysa kopalnia w Koninie, nawet domków na sprzedaż pełno, bo plaża coraz gorsza...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda jezior, lubię wodę i wspomnienia z dziecinstwa też z wodą związane...

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest to. Jak się ktoś interesuje to nawet w jeziorze zauważy coś godnego uwagi. :) Szacuneczek za to się należy. A zdjęcia to takie połączenie rzeczy smutnych, jak ten pomost, ale i spokojnych, dość malowniczych jak jezioro. Aj tam brud, ale jak się człowiek zamoczy to chyba skóra nie schodzi jak po ewentualnej kąpieli w Wiśle w stolicy?

    No i elegancko. :) Rower to fajna rzecz, nawet tak jak ja lubię, by na drugą stronę Wisły pojechać czy do EC Siekierki. Niby trasy krótkie, ale ciekawe.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia super. W weekend pogoda sprzyjała wypoczynkowi i wypadom w teren.
    Lubię odpoczywać nad wodą, ale pływać potrafię tylko "po warszawsku" czyli pupą po piasku :)

    OdpowiedzUsuń