środa, 19 kwietnia 2017

Polska od morza do morza

Przepowiednia dotycząca wielkiej Polski "od morza do morza" przewijała się w literaturze XIX wiecznej niemal cały czas. Chodzi o Morze Czarne, do którego w z zasadzie granice Polski nigdy się sięgały i Morze Bałtyckie, które niegdyś było obiektem walk o "dominium maris Baltici", czyli o kontrolę nad akwenem. Romantyzm i narodowy mesjanizm zaowocowały całą gamą nasyconych mistycyzmem utworów, których autorzy wieszczyli powrót wielkiej Rzeczpospolitej.  Jest tego sporo, przepowiednie Wernyhory, przepowiednie z Tęgoborza, natchniony wiersz domniemanego autorstwa biskupa Jana Cieplaka z 1888 roku (lub prędzej ks. Cieślaka, który nic z biskupem nie miał wspólnego).
Czy jednak na wieszczbach i marzeniach się skończyło? Poczynając od XIX wiecznych marzeń naszych przodków, powędrujemy dziś do współczesnej geopolityki...

Jan Matejko - Wernyhora
 "Długo niewola i ucisk rozciągną się nad nimi; aż na koniec zajaśnieją błogie czasy, kiedy naród bogaty sypnie pieniędzmi, Mahometanie w Horyniu napoją swoje konie, i Moskale dwa razy na głowę pobici zostaną: raz pod Batowem około Semi-mohił (siedmiu mogił), drugi raz pod Starym Konstantynowem w jarze Hanczarycha zwanym. Od tego czasu Polska zakwitnie od Czarnego do Białego morza i będzie trwała po wieki wieków."

Przepowiednia Wernyhory. Najstarsza publikacja pochodzi z roku 1809. Tekst miał rzekomo pochodzić z połowy XVIII w., ale tak jakby brak na to dowodów.  Białe Morze to rzecz jasna Bałtyk.


Pokój się Boży ustali w Warszawie,
Wielka w przymierzach, bogactwie i sławie
Polska ku morzom granicami sięgnie.

(fragment przepowiedni przypisywanej ks. Cieślakowi z 1889) Mimo starań nie udało mi się ustalić daty publikacji, ale podaje się gazetę sprzed 1939 i książkę z 1941, w której pojawiła się z odnośnikiem do wcześniejszej publikacji. Tajemniczy ks. Cieślak zginął podczas budowy jakiegoś mostu na Wiśle, a w jego brewiarzu znaleziono kartkę z proroctwem i datą 2.09.1889. Jaki i kiedy most budowano, co tam robił ksiądz i kim w ogóle był - wszelkie źródła milczą.

"Powstanie Polska od morza do morza.
Czekajcie na to pół wieku.
Chronić nas będzie zawsze Łaska Boża,
Więc cierp i módl się, człowieku."

(Przepowiednia z Tęgoborza, (opublikowana w 1939) Zwana inaczej przepowiednią Mickiewiczowską, miała być spisana podczas seansu spirytystycznego, a jej autorem zza grobu miał być, ho ho, sam Mickiewicz. Napisałem, że opublikowano ją w 1939, gdyż ta data jest niewątpliwa, u mnie w domu poniewierała się strona z gazety przedwojennej z jej treścią. Ale podawane są też inne daty publikacji, np. lwowska "Gazeta Narodowa" z roku 1912. Nie udało mi się jednak tego zweryfikować.

Nawet przyjmując, że większość tych tekstów to późniejsze mistyfikacje (tzn. powstałe po niektórych opisywanych wydarzeniach), to trzeba przyznać, że ich autorzy wykazali się jednak sporą intuicją w przewidywaniu niektórych faktów, które nastąpiły już po ich publikacji, tak jak rozpad Związku Radzieckiego i klęskę Niemiec w II Wojnie. 

Przepowiednie od dziesięcioleci spowite kurzem jakby ostatnio przeżywają renesans. Ma to związek m.in. z... intronizacją Chrystusa na króla Polski. Zdaniem niektórych zwolenników intronizacji właśnie to posunięcie jest gwarantem powrotu wielkiej Polski, która znów stanie się przedmurzem Europy. Nie przypadkowo na stronie propagującej intronizację pojawiają się "ku pokrzepieniu serc" treści powyższych przepowiedni dotyczących wielkości Polski. Polska będzie wielka i za nią podążą inne narody, gdy dokona intronizacji. Taka myśl przyświeca narodowej teologii, propagowanej przez jej zwolenników.
  • Ostoją się tylko te państwa, w których Chrystus będzie królował. Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację... we wszystkich państwach i narodach na całym świecie.
  • Gdy Pan Jezus będzie Królem i Panem naszego Narodu, wówczas my staniemy się bardzo silnymi... Ludzie zobaczą skutki, ile Intronizacja wleje siły i mocy w cały nasz Naród.
 Wokół tych słów Rozalii Celakówny pobudowana jest idea intronizacji. Duch mesjanizmu narodowego odżył, choć propagatorzy intronizacji się od niego odcinają. Ale zostawmy ich chwilowo w spokoju, o wiele ciekawsze jest zainteresowanie się tematem polityków. Kłania się tu idea Międzymorza, budowana niegdyś przez Józefa Piłsudskiego, a podchwycona całkiem współcześnie przez Lecha i Jarosława Kaczyńskich. Wprawdzie już nie jednolite Państwo Polskie, ale federacja państw słowiańskich (i chyba nie tylko), niemniej jednak patronem tego bloku miałaby zostać Polska. Federacja miałaby stanowić przeciwwagę dla rosyjskiego ekspansjonizmu i hegemonii gospodarczej Niemiec. Czy akt intronizacji nie stanowi elementu tej układanki? Oto wraz z realnymi politycznym aliansami idzie glejt prosto z Niebios...
Mówiąc poważnie, sama koncepcja nie jest obecnie, w dobie wielopłaszczyznowego kryzysu europejskiego do końca pozbawiona sensu. Sytuacja polityczna nie jest wartością stałą, a ostatnie wydarzenia dowodzą, że jej zmiana może być błyskawiczna.


Idea Międzymorza


Dostałem niedawno w prezencie książeczkę p.t. "Księga Zagłady", jest tam rozdział o Polsce, autor (z reguły autorzy takich publikacji to oszołomy, albo wyrobnicy i ta reguła wpływa na rzetelność owej pozycji autorstwa niejakiego Haaslera) wprawdzie temat traktuje z buta, tworząc prawdziwy groch z kapustą, umieszczając wśród wróżów Słowackiego i Mickiewicza, ale na jego zakończenie znajduje się podsumowanie tez wynikających z przepowiedni dla Polski i świata (Autor nawet nie zadał sobie trudu, żeby dopisać skąd je wytrzasnął). Wynikałoby, że nasz kraj ma szansę jednak sprostać przepowiedni, gdyż w wyniku kataklizmów i trzęsień ziemi zachodnia Europa zapadanie się pod wodę. Na Rosję napadną zaś Chiny i wycofają się przed wkroczeniem do Polski właśnie wskutek tych katastrof.



10 komentarzy:

  1. Marzenia trzeba mieć i niech ta Polska będzie od morza do morza,
    bo ja będę miała gdzie pływać na jachcie,
    a wolę cieplejsze Morze Czarne :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, każdy więc znajdzie coś dla siebie.

      Usuń
  2. Dziś gorącym orędownikiem już Trójmorza, i to całkiem na poważenie, jest Prezydent A. Duda. Tylko dziwne to działania. Z jednej strony obraza na wszystkich i cały świat, z drugiej chęć przewodnictwa tego geopolitycznego tworu, nie tyle przedmurza Europy. ile w opozycji do Europy Zachodniej, gdzie nie myśli się o jakiś bliżej niesprecyzowanych Wartościach. Aż nie wypada pisać, jak się kończyły mrzonki o supermocarstwowości w Europie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale on jest orędownikiem z racji nadania :)
      Ja nie jestem przekonany czy chodzi o supermocarstwowość. UE została utworzona pod podobnymi auspicjami.

      Usuń
  3. Nie wiem doprawdy co gorsze, czy kraj od morza do morza czy potop...
    A czy w tym kraju intronizowanym na nowo będzie miejsce dla tych gorszego sortu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jednak potop.

      Ten gorszy sort wyemigruje i się za karę utopi :D

      Usuń
  4. Marzenia - piękna rzecz. A bo to wiesz, jak nie wiesz co będzie jutro?
    Naród polski podzielony jak nigdy dotąd, a "tam gdzie się dwu bije, tam trzeci korzysta". Jakże tu wróżyć pomyślność temu narodowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, trudno wróżyć tu pomyślność...

      Usuń
  5. Znaczy się, jest szansa, że w Polsce nie będzie słońce zachodziło?

    OdpowiedzUsuń
  6. Polacy mieli już swoją szansę na międzymorze i jej nie wykorzystali, dziś nie ma mowy o czymś takim. Polska może zawierać doraźne sojusze tak jak np w grupie wyszechradzkiej, dlaczego nie można by zrobić więc sojuszu w ramach międzymorza. Trzeba jednak pamiętać, że takie sojusze są niestabilne i zawodne, czego przykładem jest grupa wyszechradzka ale trzeba próbować, zawsze cos z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń