wtorek, 11 kwietnia 2017

Wirus z różnościami w tle

W sumie nie chciało mi się nawet pisać. Doszedłem do wniosku, że liczba zdrowych tygodni w tym roku to około 2. Ostatnie dwa znów upływają na dolegliwościach. Pozytywnym efektem ubocznym mojego stanu jest zabranie się za czytanie książek. Właśnie skończyłem "Zakochanego Ducha" Jonathana Carrolla.
Powieści Carrolla są niepowtarzalne i jak ktoś nie przepada za abstrakcyjną niemal narracją, trudne do strawienia. Tematem "Zakochanego ducha" jest pewna ciekawa ewolucja człowieka, który uniezależnia się od przeznaczenia. Główny bohater, Ben Gould, który powinien umrzeć po uderzeniu głową w chodnik, żyje nadal. Co więcej, podobnych mu osób zaczyna być więcej, każda z nich dysponuje jakimiś nowymi niespotykanymi właściwościami, jak np. możliwość podróży do własnej przeszłości. Wokół Bena zaczynają się natomiast materializować różne postacie, będące obrazami jego uczuć i stanów emocjonalnych (jedną z  nich jest właśnie zakochany w byłej dziewczynie Bena jego własny duch). Okazuje się jednak, że nie wszystkie liczne osobowości dobrze mu życzą, a ich działanie stwarza ogromne zagrożenie dla niego i jego ukochanej.   




Kwietniowe zniechęcenie potęguje dodatkowo rocznica smoleńska. Staram się unikać słuchania czegokolwiek na temat Smoleńska, gdyż temat już od dawna zalatuje tragifarsą. 
Na placu Piłsudskiego odsłonięto z okazji 7 rocznicy popiersie Lecha. Władze Warszawy około wieczora je usunęły, twierdząc że jest postawione nielegalnie. Jest to zapewne powód do kolejnych dyskusji, gdzie zmarłemu prezydentowi wolno stać, a gdzie nie. Próba narzucenia kultu Lecha napotyka na twardy opór i zapewne nie uda się jej przeforsować, z powodu obojętności społeczeństwa, które kojarzy tą postać obecnie najbardziej z tego, że zginęła w katastrofie. Trochę za mało na narodową ikonę.
Towarzystwo poprzerzuca się znów oskarżeniami, a dominującym hasłem tygodnia znów ma szansę stać się słowo  "skandal".

7 komentarzy:

  1. Uważasz, że zmarły prezydent naprawdę "stanął" w tym popiersiu czy też został tam postawiony? A co jeśli może nawet wbrew swojej woli?
    Podobno był to dość skromny człowiek, więc może wcale by sobie nie życzył tylu pomników, tylu popiersi, tylu tablic, tego Wawelu .... Tylu przepychanek? Choć z drugiej strony wydaje się, że akurat przepychanki to jednak lubił (Bruksela, Gruzja, spieprzaj dziadu ...) :)
    I jeszcze jedno pytanie bardziej "na poważnie" - uważasz, że wolno stawiać nawet, jeśli tylko popiersia, wbrew obowiązującym przepisom gdzie się chce i kiedy się chce? Zwłaszcza partii, która w nazwie ma słowo "Prawo", na dodatek pisane z dużej litery?
    Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie unikałem sformułowań, które mogłyby sugerować odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytania, ale postanowiłaś przyprzeć mnie do muru. Otóż ja nie jestem zwolennikiem siania pomnikami, tablicami, patronatami itp. zwłaszcza w wykonaniu osób zaangażowanych niemal uczuciowo w ten proceder. Mówię proceder, bo faktycznie, na ile by PISowi nie zrobił ratusz na złość, to miał ku temu podstawy prawne.

      Usuń
  2. To pechowe dla Ciebie te wirusy, oby z wiosna przyszło zdrówko. Treść książki ukazuje podobieństwa do Solaris Lema...
    Ja tylko się zastanawiam czy po takich uroczystościach jak wczorajsze nie będzie już miesięcznic? Maria i Lech to chyba w grobie się przewracają, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczaki, to w takim razie życzę zdrowia.

    Historia z tej książki brzmi jak ze współczesnych dzieł SF, bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie utwory, bo pokazują nam, że nawet wiele lat temu ludzie myśleli tak jak my teraz o pewnych sprawach. Oczywiście wtedy zapewne nazywano ich opętanymi, a najsłabiej wysyłano do czubków.

    Trochę też chodzi o taki podział bajek. Ale głównie chodziło mi o zaznaczenie, że politycznie, w kwestii poglądów jestem raczej daleko od prawicy. Choć też tak jak zaznaczyłem w takim dniu nie ma co roztrząsać kto ze zmarłych był z tej czy tamtej strony politycznej barykady.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę zdrowia. Kuruj się prędko aby na święta [zwłaszcza na śmigus -dyngus] być zdrowym i żywotnym.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ! mnie też coś bierze. Jeszcze nie wiem czy to wirus czy coś innego, ale źle się czuję co ma wpływ na mój wisielczy nastrój; pozdrawiam życząc zdrowia :)

      Usuń
  5. To tylko jednym chórem mogę życzyć zdrowia ...
    Polityką na blogach się nie zajmuję , więc na temat pomników nie będę się wypowiadać...
    pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń