wtorek, 9 maja 2017

Okultystyczne narodziny nazizmu

Jeżeli ktoś myśli, że nazizm narodził się wraz z "Mein Kampf'" i pomysłami Adolfa na III Rzeszę jest w błędzie. Końcówka XIX wieku i rozwój nowych ideologii związanych z sytuacją polityczną i rozwojem naukowym to wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Niemczech i Austrii, Co ciekawe, że przez pewien czas te trendy podążały całkiem niezależnie. Czytam właśnie b. ciekawą książkę Nicolasa Goodrick-Clarke'a, p.t "Okultystyczne źródła nazizmu". Potwierdza ona moje przekonanie, że ideologia nazistowska powstała na negacji wiary w Boga i zastąpienie go pojęciem "narodu", ale droga do tego faktu była dość skomplikowana.
Zakompleksieni wielonarodowościową Austrii Niemcy z Wiednia przejawiali już w połowie XIX w skłonności nacjonalistyczne. Zagrożeniem były dla nich narody zamieszkujące Austrowęgry, przedstawiające różne interesy i różne religie. Przy 24% ludności niemieckiej, 20% stanowili Węgrzy, 13% Czesi i 10% Polacy, resztę inne nacje europejskie.
Wzrosło zainteresowanie okultyzmem, bo rozwój naukowy obnażył bezradność religii wobec odkryć naukowych i człowiek musiał od nowa interpretować swoje miejsce na świecie. W takim oto tyglu upichciły się podwaliny pod nazizm...
A zaczęło się dość niewinnie. Pewien literat, Guido Karl List zaczął od zachwytów nad "haimatem", romantyzmem folkloru i wielkością germańskiego ducha w przeszłości, kiedy to nie skaziło go chrześcijaństwo. Podróżował samotnie, bądź z przyjaciółmi i opisywał w gazetach piękno niemieckiej ziemi. W końcu napisał wielce romantyczną książkę p.t "Carnuntum", odwołującą się do pradziejów, kiedy plemiona germańskie zmagały się z Cesarstwem Rzymskim i w końcu doprowadziły do jego upadku.  Romantyczne wizje Lista zostały podchwycone, rychło stał się prorokiem "volkizmu", "pangermanizmu", i twórcą ariozofii, wiążąc wielką przeszłość Niemców ze starymi wierzeniami i wiedzą okultystyczną. Lgnęła do niego elita, charakteryzująca ciągotami antysemickimi i nacjonalistycznymi. Marzono o połączeniu się z Prusami, choć dawna idea przewodnictwa wiedeńskiego wśród nacji germańskiej legła już w gruzach dekady wcześniej.

 Guido von List za upadek germańskiego ducha winił chrześcijaństwo. Pod koniec XIX wieku rozpoczęły się z tego powodu masowe nawrócenia na protestantyzm, ale dla Lista również ta religia nie była godna uwagi jako właściwa dla narodu niemieckiego. Z braku jeszcze podwalin pod nową, zwrócono się do źródeł pogańskich - wiarę w Wotana, odpowiednika skandynawskiego Odyna, boga wojny i magii. Jednocześnie importem z Indii przywędrowały do Europy doktryny Rosjanki Heleny Bławatskiej, według której ludzkość osiągała w swoim rozwoju pewne etapy, podczas których pewne rasy osiągały wyższy poziom, a przykładem takiej bardziej uduchowionej rasy byli Ariowie i Atlantydzi. I tu znalazł się pewien pomost wspólny - między starogermańskimi runami a świętymi znakami Ariów, jak choćby swastyką... świętym symbolem z którego wyłonił się świat. List rozpoczął pracę nad interpretacją pisma runicznego, wysłał ją nawet do Akademii Wiedeńskiej, uczeni stamtąd pozostawili jednak dziełko bez komentarza. 
Badania nad wyższością rasy trwały w najlepsze, mit nabierał potęgi. W tym celu powraca zainteresowanie pismami gnostyckimi, zakonami różokrzyżowców i templariuszy. Ukryta wiedza miała być przechowywana przez te stowarzyszania, runiczne znaki miały przetrwać w herbach szlachty niemieckiej. List doszukuje jej się także w kabale, a Żydzi zaczęli być postrzegani jako złodzieje tej tajemnej wiedzy. 
W przededniu wybuchu I Wojny Światowej roku zaczęto wieszczyć nadejście niemieckiego mesjasza, który przywróci blask i wspaniałość Germanii. Nadejście wodza, który zjednoczy narody germańskie miały poprzedzić katastrofy i kataklizmy...
List zmarł w 1919, zdążywszy jeszcze przepowiedzieć, że Niemcy polegli podczas I Wojny Światowej odrodzą się jako kolektywne bóstwo, które w 1932 roku oświeci Niemców. Aż ciarki po plecach przechodzą, jak przypomnimy sobie kto wtedy zaczął "oświecać" Niemców...

8 komentarzy:

  1. No tak, każde zło ma swoje źródło. Poszukiwanie nowej drogi czy nowej religii w tym wypadku doprowadziło do skrajnego wyboru, ale z drugiej strony wyznawcy wiary chrześcijańskiej też śmiało sobie poczynali w czasach chociażby wypraw krzyżowych, a wszystko w imię Boga...

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba w każdej epoce są prorocy, mesjasze i przepowiadacze; "kolektywne bóstwo" to dopiero potwór o wielu głowach. Ludzie gonią za bóstwami, przepowiedniami, cudami, jasnowidzami, wróżbitami etc...etc... a cudem jest, według mnie, nasze życie.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemal od zawsze protestowałem, gdy próbowano mi (i nie tylko mnie) wmawiać, że nazizm jest ideologia ateistyczną. Nawet jeśli w ostateczności przyjęto na miejsce Boga naród, to i tak ma to znamiona religijności.
    Ciekaw pozycja, może skuszę na zakup.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ateizm też ma znamiona religii. Ale o tym napiszę jeszcze szerzej, powołując się na konkretne źródła.

      Usuń
  4. A teraz kolej na upadek Niemiec ?
    Koło historii zatoczyło swój krąg i zamiast Imperium Rzymskiego upadną Niemcy...
    Podobna sytuacja...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten List wygląda jak diabeł... Germański diabeł!

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo przerażające źródła...i dające mocno do myślenia. wynika z tego, że już niegroźna myśl "negująca" duchowość, istnienie siły Stwórcy może być bardzo niebezpieczna...aż strach zestawiać te fakty z tym, co obecnie dzieje się w Europie

    OdpowiedzUsuń