środa, 28 czerwca 2017

lata 1991-92

Myślę o latach 90, samym początku transformacji i narodzinach zupełnie innej Polski.
legendy okrągłostołowej. Tak naprawdę nie było wtedy żadnej alternatywy dla dwóch programów TV i Gazety Wyborczej i bodajże Rzeczpospolita. Obie te gazety miały taką wspólną cechę, że na stołkach naczelnych zasiadali uczestnicy Okrągłego Stołu (Adam Michnik i Dariusz Fikus), aczkolwiek od tej dobrej zmiany.  
A dziś mamy internet. I brak kontroli nad nim, takiej jaką posiadano jeszcze 10 lat temu, powoduje, że niektóre rzeczy się po prostu nie udają, choć skala manipulacji "newsem". nadal jest potężna. Tak samo jak szum informacyjny.... Ale wróć. W latach 90 jednak jesteśmy na etapie geremkowskiego "faktu prasowego", czyli kłamstwa, które ma być prawdą, bo napisano o tym w gazecie.  Owe "fakty prasowe" zdeterminują społeczeństwo tak dalece, że niektórzy do dziś wierzą, że Wałęsa obalił komunę i w kilka jeszcze innych bajek. Zaiste była to troszkę bajeczna epoka z innych też względów, choć polityka będzie się jeszcze przewijać w notce.
Bo to jeszcze były czasy mego pacholęctwa i braku zainteresowania polityką... Myślami nie biegłem do obrad sejmowych, ani gazet, tylko do innych rzeczy, m.in. pierwszych płyt kompaktowych dostępnych w Polsce i wspaniałego albumu dwupłytowego Guns'n"Roses, "Use Your Illusion". Ta płyta ważyła swoje jak się ją wzięło do ręki i była grubsza niż dzisiejsza. Co ciekawe, mój egzemplarz wyprodukowano w Czechach.
Ale w ogóle pierwszą płytą polską była chyba składanka utworów "Budki Suflera" (tzw. płyta z helikopterem) w roku 1992,  z nieco dołującym kawałkiem "Za ostatni grosz"... "kupię dziś chociaż cień tamtych dni...". Jak dla mnie, gdzieś w tej piosence może powiewać smętnie flaga jakiegoś sentymentu za PRLem, choć oczywiście wtedy nikt nie myślał w ten sposób (prawie).


Zniknęły peweksy, ale zastąpiła je cudem ocalona w wolnorynkowej rzeczywistości "Baltona". Miałem taką przy swojej szkole i pamiętam jak dziś, że chodziłem kupować do niej cukierki, w magicznym fluorescencyjnym pudełku, o różnych barwach i owocowych smakach, do których nie umywały się nawet przejadane wcześniej masowo gumy "Donald", a już na pewno nie wyrób czekoladopodbny, cholera nie pamiętam... "Śnieżka"?. 



A w telewizji pojawiło się "Polskie Zoo", Marcina Wolskiego. Przypomniało mi się w kontekście tego jak nisko poziom humoru tego satyryka spadł teraz.

"Gdy nie ma krat, przymusu brak, dozorcy też nawiali, 
zmienia się zoo we wspólny dom, gdzie wolność i plu....ralizm. 
Lecz gdy uważnie spojrzysz w koło mina ci zrzednie mocno bo..."

Plu... ralizm szybko okazał się ograniczony dla wybranych grup interesu, ale oczywiście tego też nikt nie zauważył. Może duży wpływ miały te dobra, które nagle rozlały się poza "Pewexy"?



A i pojawił się jednak program telewizyjny oprócz TVP1 i TVP2... Nazywało się to Top Canal i nadawało w Warszawie, ale poza nią było ledwo widoczne z racji słabego nadajnika. Była to stacja piracka, nadająca głównie filmy z VHS, dzięki czemu taki TVP mógł jej programowo naskoczyć. Zlikwidowano ją z najściem funkcjonariuszy rozmaitych w roku 1994. Tymczasem ostało się logo, które może się dziś kojarzyć... no tak jakby... mało pruderyjnie. :D
Ech... czasy.


11 komentarzy:

  1. Baltonę pamiętam, ale chyba niczego tam nie kupowałam,w 1992 urodził sie mój syn, więc głównie z tej perspektywy postrzegam ten okres.Te telewizyjne szopki jakoś nigdy mnie nie przekonały, dziś jest podobnie.
    Płyta Budki przypomniałeś dobre czasy płyt analogowych, jakość może nie była najlepsza, ale sam rytuał, to było to, a zdobywanie płyt - istna magia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakość analogówek była niezła, sprzęt był taki sobie na ogół. :)

      Usuń
  2. pamiętam jakieś kombinacje z bonami baltonowskimi, ale to był jeszcze peerel, potem ta firma zniknęła z obszaru mojej uwagi...
    telewizja?... chyba wtedy zaczynał działalność Polsat, dobrze pamiętam?... zaś w temacie gazet Urban przestał kłamać...
    płyt nie zbierałem, za to masowo znosiłem do domu kasety /głównie firmy "Alf"/, które kosztowały wtedy grosze, jako że pirackie... jakoś tak wtedy zaczął się ukazywać "Thrash'em all", który z fanzinu awansował na bardzo sensowne pismo muzyczne, do czasu, gdy połknął go "Metal Hammer"...
    Wolski mnie kręcił również za peerelu... "Matriarchat", "Świnka", "Agent Dołu"... ale "Polskie ZOO" uważałem już za cieniochę, zaś obecny Wolski... nieee... masakra...
    a tak w ogóle, to w owych latach masę czasu pętałem się po Europie, najwięcej po Francji, łącząc pracę z życiem na totalnym luzie... był nawet pomysł, by tam osiąść, niestety moja ówczesna kobieta miała inne zdanie...
    politykę obserwowałem jedynie kątem oka, bawiąc się słuchaniem dyskusji, o których za peerelu nikt nawet nie myślał... z drobnym jednak przerażeniem konstatowałem, że tak naprawdę nic się nie zmieniło... bo co z tego, że Komitet Centralny zastąpił Epidiaskop?... istota rzeczy pozostała ta sama...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  3. Thrash'em all? a to nie wychodziło wcześniej jeszcze za PRLu? Pamiętam że jeszcze w podstawówce rysowaliśmy loga zespołów na kostki z tej gazety.
    Z pirackich kaset to pamiętam TAKT - bardzo dobra jakość nagrania i chyba później przez jakiś czas funkcjonowali na legalu.
    Resztę musiałbym zweryfikować bo nie pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie jeśli chodzi o lata, to nie pamiętam jak było z tym "T.A"... za peerelu faktycznie to był fanzin, a później pisemko w formie zeszytów A5, ale kiedy awansowało na bardziej profesjonalny format i szatę graficzną, tego już nie wiem...
      pirackie kasety funkcjonowały od dość dawna, sprzedawano je ze stolików na bazarach /np. na Wawskiej Spójni lub na Skrze/... stopniowo poprawiała się jakość nagrań i poligrafia... ale jakoś tak po 89 ten biznes ruszył bardziej z kopyta... ten wspomniany Alf miał budkę na wawskim Pasażu w Centrum i głównie metal... dopiero po kilku latach weszły przepisy o prawach autorskich i skończyło się eldorado, ale za to nowe /sporo droższe/ kasety były znakomite od strony technicznej i konfekcyjnej... ale to były też czasy, gdy stopniowo przestawiano się na CD... walkmana używałem jeszcze długo, ale gdy się spieprzył szukanie nowego nie miało sensu... discman mi nie pasował, więc słuchawki znów wetknąłem w uszy dopiero po latach, gdy pojawiły się pierwsze "tępe trójki"... jedna nawet wisi u mnie na ścianie, pajęczyną zaczyna porastać, czasem jej jeszcze używam jako pendraka, bo muzę mam w telefonie...

      Usuń
  4. Ja pamiętam pewną reklamę z tamtych czasów: „W trumnie Baltony, będziesz jak żywy!”, więc nie bardzo dziś kojarzę czym ta firma handlowała.

    „Polskie ZOO” wykazywało już obniżkę formy Marcina Wolskiego. Szczyt talentu przypadał na początki radiowej Trójki, którego później już mu się nigdy nie udało osiągnąć.

    A z prasy były też taki jak Super Expres od 1991; Trybuna (w spadku po Trybunie Ludu” 1990; „Słowo Powszechne”, zapomniałeś o tygodnikach „Polityka” czy „Przekrój”, „Wprost” i sławetny „NIE” Urbana. A to tylko wybrane tytuły z dość szeroką gamą politycznych nurtów. Młodzi „niezależni” dopiero byli szkoleni, nic więc dziwnego, że jeszcze się nie publikowali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dzięki, "Trybunę" pamiętałem ale z czasów PRL, wymieniłem tytuły, które mi utkwiły. :D

      Usuń
    2. Baltona za czasów peerelu asortymentowo była jak Pewex, nawet ciut tańsza... pierwotnie miały to być sklepy dla marynarzy, którzy po powrocie z rejsu w rozliczeniu dostawali specjalne bony, potem te bony były bardziej dostępne... od Pewexu różniła się też tym, że w Pewexie płaciło się zachodnią walutą lub bonami "PeKaO", zaś w Baltonie tylko tymi bonami, ale potem to się zmieniło... a tak bardziej potem, to już nie wiem...
      ...
      Słowo Powszechne /katolickie pod patronatem PAX/ funkcjonowało już za peerelu i miało świetny serwis sportowy... ale najlepszą stronę sportową miała Trybuna Ludu, niektórzy kupowali ja tylko dla tej strony właśnie...
      za to po 89 padły Szpilki, Karuzela i Przekrój... ten ostatni próbowano reaktywować jakieś 10 - 15 lat temu, ale w końcu dopiera od niedawna pojawił się na rynku... zdechła Fantastyka, ale reanimowała się jako Nowa Fantastyka i przy okazji połknęła Feniksa...
      to tylko szczypta danych, bardzo z grubsza, a dokładnych dat, lat to już nie pamiętam...

      Usuń
  5. A to się zebrało na wspomnienia :-))))
    A co to będzie za 20 lat ???
    Chyba każdy dobrze wspomina swoją młodość niezależnie w jakim to było czasie :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim wydaje mi się, że wtedy ludzie byli dla siebie lepsi (oczywiście teraz też ogólnie nie można narzekać, jednak różnica jest zauważalna).

    Też pamiętam sporo z lat 90. chociaż akurat moje dzieciństwo przypadło na ostatnią dekadę (bo jestem rocznik `91). Nie mniej miałem Pegasusa ze Stadionu X-lecia, karteczki w segregatorze, te metalowe kapsle z chipsów i wiele, wiele innych fajnych rzeczy. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. W 1992 r. w Łodzi powstał nowy kanał TV "Tele 24", nadawał sporo fajnych filmów.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Tele-24
    Kilka lat wcześniej, gdzieś ok. 1989 r. za ciężkie pieniądze kupiłem zestaw satelitarny. Niestety miałem tv marki "Rubin 701" made in CCCP, a to cholerstwo źle dekodowało kolory, i obraz miałem ciemno granatowy, ale za to były na nim ostre pornochy. Oczywiście nie było jeszcze programów w j. polskim.

    W "Baltonie" rodzice kupowali szynkę konserwową, w takiej jajowatej puszce, ale wiem, że można było sprowadzić dowolny towar z zagranicy.

    Obalaczy komuny było wielu (USA, Kościół, EWG, RWE, Wałęsa, itp., ), niektórzy twierdzą, że komuna obaliła się sama, dlatego trudno ustalić kto powinien założyć na głowę laur zwycięzcy. Przegapiliśmy jednak sprawę, bo polskim zwyczajem obsrywając Wałęsę wpuściliśmy na podium Niemców ze swoim murem berlińskim. Nie ma jednak złego ... bo faktycznie rozmowy na temat zjednoczenia Niemiec zaczęły się jeszcze przed polskim "Sierpniem '80".

    OdpowiedzUsuń