sobota, 15 lipca 2017

Lubelska ludowizna

Dziś krótka wizyta w sali z ludowizną. 
Oczywiście moje spostrzeżenia opierają się na subiektywnym całkiem założeniu, że sztuka ludowa kręci się wokół dwóch elementów - religii, oraz prostym przyozdabianiu przedmiotów codziennego użytku, bo w mentalnosci ludzi których podstawą funkcjonowania była praca, nie było miejsca na sztuki dla szuki, czyli zaspokajania jakichś doznań zmysłowych. Stąd też wynika konieczność jej uproszczenia w sferze plastycznej i twórczości takiej jak muzyka, taniec, pieśń, podania i poezja. Chwała dla władz PRLowskich, że sztukę ludową wyniosła do rangi dobra narodowego, dzięki czemu ocalało wiele technik, stosowanych przez dawnych rzemieślników-artystów, a zawody popularne jeszcze przed wojną jeszcze przez jakiś czas nie wymarły.
W Lublinie można obejrzeć kolekcję glinianych naczyń, a nawet samemu takowe wykonać na wirtualnym kole garncarskim i poddać swoje dzieło ocenie, sprzedając je na "aukcji". Doskonały pomysł i fajna zabawa, jak widać poniżej. 



Lubelskie może się także poszczycić wyrobami kowalskimi, a wśród mistrzów w artystycznym kowalstwie prym wiódł Edward Bychawski z Borowa. Żywot urodzonego w 1905 roku we wsi o egzotycznej nazwie Małochwiej Duży, był od początku ciężki jak kowadło. Już w wieku 9 lat, z biedy trafia do carskiej armii. 
Po I wojnie, nie mając własnej ziemi ima się różnych zajęć, mając wyjątkowy talent do kowalstwa. Zwykła kowalska robota jednak mu nie starczała, wędrował od kuźni do kuźni szukając takiego mistrza, któryby nauczył go czegoś nowego. W końcu w 1934 roku otworzył własną kuźnię, najpierw w Olchowcu, a potem po ślubie w rodzinnej miejscowości żony - Borowie. 
Fantazja i wyobraźnia nie pozwalała mu na wyrób pospolitych narzędzi, ozdabiał je różnymi motywami, a zupełnie dla własnego zadowolenia tworzył różne figurki - przedziwnych istot, o których bajano pośród ludu w czasach jego dzieciństwa. One to zwróciły moją uwagę.  



Krzyż z 1900 roku ze wsi Biała, Janów Lubelski. Twórca nieznany.



Obecnie cały ten świat dawnej wsi znajduje się jeno w muzeum, co jest nieuniknioną koleją rzeczy. 




8 komentarzy:

  1. I wieś zanika jako wieś jak drzewiej bywało... :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na kole garncarskim naczynia z gliny wykonywali nie tak dawno nasi podopieczni z półkolonii, nie wirtualnie, a w realu.Dzieci miały dużą frajdę. Hmmm> taką wieś zachowałam w swej pamięci i w swoim sercu, wszak moja Mama przędła wełnę na takim kołowrotku. Kuźnia w mojej rodzinnej wsi jeszcze się zachowała, ale już kowala brak. Jako dziecko przyglądałam się, jak podkuwał konie. Swąd palonego kopyta do dziś pamiętam. Oj, ciężkie to były czasy, gdy trzeba było kosokiem [sierpem] rznąć zboże,a żyto wysokie i snopy ciężkie. Kosą szło szybciej, ale zbieraczka kłosów w snopy miała przerąbane. Wieś zanika i nie ma się co dziwić, wszak w znoju i pocie trzeba było wydzierać ziemi plony. Kto dziś skłonny byłby do takiego poświęcenia?

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ciekawy jest artefakt czwarty od dołu, roboczo nazwałem go "krzyż z kogutem", pytanie brzmi, co może oznaczać półksiężyc na dole?... oczywiście wszelkie skojarzenia z "uchodźcami" /KONIECZNIE islamskimi/ są bez sensu, ale może być coś na rzeczy w temacie legendy o niejakim Twardowskim...
    spoko, oczywiście fantazjuję żartobliwie, zwłaszcza, że ten drobiazg datowany jest na początek 20 wieku... ciekawe jednak jest, do czego służył, zważywszy na rozmiary... no właśnie, jakie on miał centralnie te rozmiary?...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osadzony był zapewne w przydrożnej kapliczce. :)

      Usuń
    2. to mogło tak być, to sugeruje szpikulczość dolna... ale mniejsza z tym, cała symbolika jest ciekawa... Księżyc w większości kultur był czymś tajemniczym, więc "złym", zaś poranne pianie koguta odpędzało "złe" moce...
      pojadę dalej i zinterpretuję ów krzyż jako alegorię triumfu wiary na nauką, zważywszy na obecną podłą zmianę twórca był niezłym... hm... prorokiem?... wizjonerem?... futurologiem?... w sumie nie wiemy, czy jest to triumf chwilowy, czy taki bardziej dłuższy...

      Usuń
    3. Półksiężyc miał swoją symbolikę w chrześcijaństwie, był związany z Bogurodzicą i stawiany w jej sąsiedztwie, co może sugerować że krzyż wieńczył kapliczkę z Matką Boską. Jeszcze wcześniej był związany z kielichem, czarą z krwią Chrystusa - zwróć uwagę że jego osadzenie w dolnej części krzyża nadaje taki właśnie kształt.

      Kogut porannym pianiem przypominał o modlitwie. :).

      Prawdę mówiąc w kontekście prorokowania, to mam chwilowy wstręt do komentowania zjawisk politycznych.

      Usuń
  4. Masz rację, ludowi artyści bywali w każdej wsi, wiele okazów zachowało sie w skansenach, muzeach. Cieszy tez to, że nadal można spotkać świetne przykłady sztuki ludowej w niektórych wsiach, tam gdzie byłam tego lata, nawet ozdobne zawiasy w drzwiach do stodoły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sztuka jest wszędzie, choćby taka ludowa. Mnie osobiście nigdy specjalnie nie zachwycała, choć im jestem starsza, tym poświęcam jej odrobinę więcej czasu

    OdpowiedzUsuń