poniedziałek, 3 lipca 2017

Spacer po starówce

Ta Lubelska starówka w naszej czasem bezładnej szwędaczce będzie się co chwila przewijać, więc od niej zacznę też swoją wirtualną wycieczkę. Już z dworca autobusowego widać bowiem zamek, a przy zamku rząd ciągnących się łukiem kamienic - powojennych wprawdzie ale stylistycznie wpisanych w stare miasto. Te kamienice były częścią większego projektu - Placu Zebrań Ludowych, rozpoczętego w roku 1953. 


Ale Stare Miasto to dzieje o wiele dawniejsze, sięgające XV w. Chodźcie z nami...


W zasadzie to o wiele za mało chodziliśmy po tej dzielnicy, przecinaliśmy ją tylko ulicą Grodzką, przez Rynek i wychodzilśmy bramą Królewską, raz tylko zapuszczając się na bok. Ale to wystarczyło żeby sfotografować kilka kamienic i detali na nich, a wszystko jest fajnie opisane na stronie http://teatrnn.pl, mieliśmy też kilka przewodników, dwa starsze na kwaterze i jeden nowszy, który kupiliśmy po drodze.
Przy ulicy Grodzkiej "W domu oznaczonym nr 24 mieszkał jako uczeń szkoły wojewódzkiej w r. 1826 Józef Ignacy Kraszewski." I tą informację mamy również umieszczoną na samej kamienicy. Takich smaczków biograficznych jest zresztą o wiele więcej. 


Pięknie malowane fasady kamienic mają różną historię. Część jest odwzorowana według oryginału, część stworzona na nowo. Starówka została zbombardowana i częściowo zniszczona podczas ostatniej wojny. I tak:


Widoczna na zdjęciu kamienica została zniszczona, odbudowano ją dopiero w roku 1954. Autorem dekoracji jest W. Michalski, ale rekonstrukcja nie odwzorowała stanu sprzed wojny. W zasadzie powinno to wyglądać tak jak na czarnobiałym zdjęciu poniżej i nie wiem już czy znajdujący się obok budynek z innym numerem był wtedy jej częścią...



źródło: http://teatrnn.pl
Natomiast następna kamienica stoi nieprzerwanie od XVI w. Tylko właściciele się zmieniali z biegiem czasu. Zminiały się także dekoracje frontu. Odtworzono tą przepyszną dekorację ze scenką rodzajową, okraszoną kartuszem z nastepującym tekstem:

„Takowy bankiet potrzeba sprawować 
sędziów, aktorów, jurystów częstować
 stać pod ratuszem pewnie noga boli 
 kieliszek wina człowiek wypić woli”




Poniższa, błękitna kamieniczka zwana jest Kamienicą Sobieskich, albo kamienicą Konopniców. Zwraca na nią uwagę i poświęca dużo miejsca Józef Czechowicz w "Poemacie o Mieście Lublinie":

"W południowej stronie rynku widzimy pod nr 12 dom z pięknemi ozdobami okiennemi na I i II piętrze, zwany domem Sobieskich. Już ilość 5 okien na froncie świadczy o jego charakterze: nie był to dom mieszczański (tym nie wolno było takiej ilości okien na froncie umieszczać), ale szlachecki. Barokowy styl ozdób stiukowych świadczy, że o ile dom jest starszy, aniżeli z XVII w., to jednak dopiero w XVII w. został adaptowany do użytku możnej już wówczas rodziny Sobieskich. Dziad króla Jana III Marek Sobieski otrzymał go w spadku po swoich przodkach i w 1600 r. przerobił na pałacyk, zdobiąc na zewnątrz stiukami. Stiuki te mają motywy roślinne i figuralne, na pierwszym piętrze także portretowe (nad środkowym oknem I. p rycerz w hełmie, w którym ogół dopatruje się podobieństwa z królem Janem III). Wyrazistość ozdób zatarło wapno, którem często pokrywano fasadę. Mimo to uderza pewne podobieństwo kariatyd framugowych do takich samych ozdób na kamienicy św. Mikołaja w Kazimierzu nad Wisłą. Możliwe, że jedna wykonywała je ręka. Tego rodzaju ozdobne fronty domów z XVII w. spotkać możemy we wszystkich starszych miastach polskich: ten dom jest w każdym razie osobliwością Lublina. Pamiętnym jest on i z tego powodu, że w 1610 r. mieszkał w nim w samym przejeździe do Warszawy car Wasyl Szujski z braćmi Dymitrem i Iwanem, w 1703 r. król szwedzki Karol XII, a podobno w 1707 r. i car Piotr Wielki."



Na samej górze kolejnej kaminicy widnieje data 1954. Jest to data jej odbudowy, gdyż ona też została zniszczona. W starszym przewodniku nosi nazwę kamienicy Lemków, chociaż jej pierwszymi właścicieliami byli Chociszewscy i nowsze źródła tak ją tytułują - Kamienicą Chociszewską. Ale Jerzy Lemko, był być może bardziej istotnym jej posiadaczem, będąc autorem rozprawy "O Rzeczypospolitej" oraz wydawcą najstarszego lubelskiego kalendarza.


Idźmy dalej...


Ciekawostką tej kamienicy największą jest to, że w 1584 najprawdopodbniej w jednej z jej izb zmarł Jan Kochanowski. I on jest uwieczniony na jej murach, przebywając w zacnym towarzystwie Wincentego Pola, Biernata z Lublina i Sebastiana Klonowicza. Ten ostatni, poeta lubelski był z nią zwiąny raczej luźno, mianowicie właścicielem domu był przez jakiś czas jego teść, Jan Wiślicki, co stało się pretekstem nazwania jej i tak "Kamienicą Klonowica".

I na dziś tyle. Jeżeli humor i ochota mi dopiszą pójdziemy dalej...

6 komentarzy:

  1. pozytywy natury turystycznej o Lublinie docierają do mnie już od dłuższego czasu, ja zaś się wciąż zastanawiam, dlaczego do tej pory jeszcze nigdy w tym mieście nie byłem, jako jedynym z miast wojewódzkich /według starego peerelowskiego podziału administracyjnego 17 + 5/... chyba niczym niejaki Piotr Grynicz /zwany "Wielki Szu"/ zwalę to wszystko na tzw. "Konstrukcję", bo jakoś innej odpowiedzi nie potrafię znaleźć...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja myślę że walory turystyczne Lublina w pełnej krasie dały się zobaczyć w ostatnich latach. Ale nietrudno to nadrobić, z Wawy niedaleko :)

      Usuń
  2. A byliście w skansenie? A w Kaplicy Trójcy Świętej? Pytam, bo też miałam w planach notkę o Lublinie:) Byłyśmy tam z siostrą w końcu maja, co prawda tylko jeden dzień, tzn. wyruszyłyśmy o 5:30, a wróciłyśmy o 23:30 i...byłyśmy zachwycone:) Naprawdę. Też snułyśmy się po Starówce, fotografowałyśmy kamienice itp. Ja nawet wlazłam na wieżę Trynitarską i... to był błąd. Nie miałyśmy jednak tej wiedzy, którą tu przedstawiłeś więc z zainteresowaniem sobie poczytałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A byliśmy wszędzie i o wszystkim napiszę :D

      Usuń
  3. Chyba faktycznie staję się Zrzędą. Z całym szacunkiem dla Twoich zainteresowań, mnie coraz trudniej o zachwyt nad budowlami miast i miasteczek dłużej niż kilka chwil. Może jeszcze jakieś stare zamczysko, gdzie mam satysfakcję, że nie jestem tak stary jak oglądane ruiny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne kamienice, podobne malunki na murach widzieliśmy w jakimś czeskim zamku.

    OdpowiedzUsuń