poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kronika rodzinna

I po urlopie. Blogowałem bardzo oszczędnie, bo troszkę nie było na to czasu. Wyprawiliśmy w tak zwanym międzyczasie Małasowi urodziny, a skończył 9 lat. Na imprezę jak co roku przyjechał m.in mój brat z Olsztyna, którego Małas bardzo lubi i nie mógł się doczekać. Chrzestna wykonała obraz - na którym jest Małas i nasz domowy pupilek - Puśka. Prezent nietypowy i oryginalny.
W mieszkaniu panował ogólny bałagan, gdy młody się dowiedział, że wujek może być już lada chwila poderwał się wyraźnie zaniepokojony.
- Ojej, to posprzątajmy! Chociaż ze stołu...
Racja, stół to bardzo istotny mebel.
Urodziny przebiegły jednak w ogólnie posprzątanym mieszkaniu, a nie tylko stole.



Brat przebywał kilka dni, podczas których ponownie - drugi już raz w te wakacje pojechaliśmy do Płocka. W poniedziałek, kiedy jak na pech wszystkie muzea były zamknięte. Pospacerowaliśmy więc tylko po molu i starówce, zjedliśmy obiadek i lody, po czym wróciliśmy do domu. Ale Płock znajdzie swoje miejsce na blogu.

Największe upały spędziliśmy zaś nad rzeką. I po raz pierwszy chyba wszedłem do nurtów Bzury - którą pamiętam z dzieciństwa jako jeden wielki kanał ściekowy. Dziś jej czystość zaskakuje, gdyż sądziłem że trzeba jeszcze wielu lat, by pozbyć się złogów śmierdzącego mułu, który ją zalegał. 

Wejście do chłodnej wody zadziałało podczas upałów jak zastrzyk energii, zniknęło gdzieś zmęczenie i otępienie. Młody był również przeszczęśliwy i wyciągnąć go z rzeki było raczej trudno.



8 komentarzy:

  1. To gratulacje dla solenizanta. Pokemony znajome, nic się zmienia, bo mój syn też się Pokemonami emocjonował.
    W Płocku byliśmy kiedyś, upał był straszny, zwiedziliśmy ZOO, molo oczywiście itd. ale upał nie pozwalał na dłuższe zachwyty, szukaliśmy głównie ochłody.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się tytuł, choć pozornie nic w nim szczególnego. Pewnie dlatego, że kompletnie nie pamiętam jak wyglądała moja dziewiąta rocznica urodzin. Gdyby mój ojciec miał net i taki pomysł, dziś ja nie miałbym problemu ;)

    Nie potrafię uzasadnić, ale skojarzyła mi się z notką wyjątkowo pesymistyczna fraszka Sztaudyngera:
    „Zanim się opamiętasz,
    Kołyska, ołtarz, cmentarz -
    I robisz smutne odkrycie,
    Że to już całe życie”.

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem fajnie jest nad Bzurą! I ludzi dużo nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego i zdrowia dobrego dla "jubilata" :)
    Niektórzy [np. wczasowicze nad polskim morzem] marzą o tym, aby na urlopie mieć upał i być w tym czasie nad wodą :) Nam rzadko dopisywała dobra pogoda nad Bałtykiem, dlatego zmieniliśmy kierunek wyjazdów.

    OdpowiedzUsuń
  5. mieliśmy kiedyś kotkę Puśkę... zwierzak po ostrych przejściach, np. ogon musiał pójść do amputacji, długo by o tym opowiadać... słabo się integrowała z resztą kotów /w sumie było ich 4, w porywach do 6/ ze względu na ten ogon, ważny narząd komunikacji... i w ogóle była nieco rąbnięta, ale przekochana mimo wszystko... kiedyś koty przywlokły z dworu świerzbowca usznego i trzeba było im te uszy pędzlować codziennie... poddawały się dość grzecznie temu zabiegowi, choć detalicznie rozmaicie, ale Puśkę musiały trzymać dwie osoby, trzecia pędzlowała, dochodziła jeszcze kwestia złapania kota...
    mała była bardzo, ale dzielna, kiedyś upolowała i przytargała kuropatwę, trochę z pomocą drugiej kotki, jednak to też był wyczyn...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wróć!!!... jej było na imię Puńka... Puśka to była kotka naszej Babci... lato jest, to mi się trochę te koty pokociły, trochę nam się ich przewinęło przez chałupę... ale to chyba bez znaczenia :)...

      Usuń
  6. Dobrze, że podczas sprzątania jednak coś zostało na stole :) Tort uroczy.
    A kąpiel w zimnej wodzie w trakcie upałów to jeden z punktów, którego nie warto opuszczać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zwiedzałam Płock 3/4 lata temu i wspominam to z wielką przyjemnością. Jestem ciekawa jak on tutaj będzie przedstawiony. :)

    OdpowiedzUsuń