wtorek, 1 sierpnia 2017

Puszcza się obroni?

W wielkim skrócie bo mamy upały.

Szyszko wycina nadal drzewa, ekolodzy protestują, zignorowano nawet zakaz Trybunału Sprawiedliwości. Tymczasem znalazłem dwa artykuły z 2005, które dokładnie opisują jaki może być los Puszczy Białowieskiej na przykładzie Lasu Bawarskiego. Pozostawiony naturze - przegrał walkę z kornikiem i umarł. Komentarz tamtejszych leśników jest taki, że stała się naturalna kolej rzeczy - choć wyciki dokononano w otulinie, by uniknąć roszczeń ze strony właścicieli lasów prywatnych. 

Las stary umarł, an jego miejsce powstaje nowy, choć los jego, według różnych komentarzy jest niepewny, bo nie ma żadnej pewności, że za parę lat kornik nie zaatakuje go ponownie, ale współczesne pokolenie na pewno żadną puszczą się cieszyć nie będzie.






23 komentarze:

  1. No właśnie, sama nie wiem co o tym myśleć. Na wyjeździe rozmawiałam z panem, który przebywa dużo wśród leśników, jeździ za granicę i on twierdzi, że wycinka jest konieczna, ale w to miejsce powinno się sadzić szybko nowe drzewa, ale ekolodzy twierdzą co innego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje że to przykład tego, że wiele z tego może być manipulacją polityczną.

      Usuń
  2. A ja miałam tam rodzinę , która twierdziła, że to koniec Puszczy , bo ten robal zeżarł już drzewa i nic nie pomoże.
    To było już co najmniej 10 lat temu...
    Chyba nic nie da rady pozostawić naturalne, bo wokół sama chemia , która ma wpływ na takie ostoje jak Puszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niketórzy botanicy twierdzą że uzyskanie samoodtwarzającego się dobra jest bez ingerencji człowieka niemożliwe.

      Usuń
  3. I diabli wiedzą kto ma rację :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę staram się na to patrzeć obiektywnie i wychodzi na to, że nie ma złotego rozwiązania tylko dwie ścierające się koncepcję.

      Usuń
  4. Znaczy się, że Szyszko nie jest tak całkiem do końca głupi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak daleko idących wniosków nie wyciągałabym...

      Usuń
    2. Zacytuję kalsyka -"szkodzić można z głupoty, lub ze złośliwości, ja jednak widzę inne jeszcze możliwości"...

      Usuń
  5. /też w skrócie, bo malowanie robię w domu, a deadline jest deadline/...
    no, i mamy problem natury... filozoficznej(?)...
    czy w przypadku Lasu Bawarskiego można uznać, że Natura poradziła sobie z sytuacją, czy nie?...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha... jest jeszcze drugi problem, innego rodzaju:
      czy naprawdę ten kornik jest aż takim zagrożeniem dla /drzewostanu/ Puszczy Białowieskiej, czy w ogóle o coś innego tu chodzi?...

      Usuń
    2. O co innego może też chodzić, ale to że kornik jest zagrożeniem nie ulega wątpliwości. A już na pewno cała batalia i Puszczę ma podwójne dno...

      Usuń
    3. zagrożeniem może być jego zbyt duża ilość, i to dla zamieszkanych przez niego drzew... czy jest tym zagrożeniem dla Puszczy?... zaczynam nabierać wątpliwości... to pytanie ma drugie dno, bo jakby nie było, skonsumowany przez kornika Las Bawarski odradza się i chyba nie ma sensu spekulowanie, czy znowu kornik go skasuje, bo może to doprowadzić do pewnego absurdu...
      batalia o Puszczę ma jedno dno, nazywa się ono "Szyszko", który /użyję pewnej znanej retoryki/ dopadł do koryta i zaciekle tego broni...

      Usuń
    4. Tak sam się nie odradza, bo trzeba przeganiać jelenie które obżerają młode drzewka. Ale moją intencją nie jest ochrona szyszek tylko wyważenie zdania somwhere in between...

      Usuń
    5. przyznam, że jestem cięty na wszystkie podłozmianowe szyszki /nie tylko w sensie nazwiska, ale stanowiska/, szczególnie za wszystkie pomysły antyekologiczne, ale nie tylko... niedawno zrobiłem sobie takie podsumowanie, które można by opatrzyć tytułem "jak obecne państwo niszczy kraj, którym zarządza" i znalazłem TYLKO JEDEN pozytywny ruch /z tych ruchów, o których wiem, bo wszystkich nie znam/, a jest nim zarządzenie ministra rolnictwa zakazujące stosowania pewnych środków owadobójczych, zaś skutkiem ubocznym tegoż /bo nie wierzę, by taka była intencja/ jest zmniejszenie zagrożenia dla pszczół i innych zapylaczy, co się rzecz jasna przekłada na korzyść kraju, ludzi i świata w ogóle...
      niemniej jednak ta moja niechęć do szyszek nie zaślepia mnie i też próbuję wyważyć sobie zdanie na temat sprawy Puszczy... brakuje mi jednak jednej ważnej danej i ma ona związek z kornikem właśnie... zakładając /fałszywie zresztą/, że Puszcza jest uprawą leśną, bo tylko wtedy można mówić o korniku jako szkodniku, pojawia się pytanie, czy ten kornik naprawdę występuje tak masowo, by obecna rzeźnia drzew na taką skalę był uzasadniona?... piszę "rzeźnia", bo wycinka przebiega jak leci, wszystkie drzewa, stare, młode, zdrowe i zakorniczone, teren jest metodycznie pustoszony...
      mam też duże wątpliwości, na jakiej części tego terenu będą miały miejsce nowe nasadzenia /jeśli w ogóle będą/, a jaka część ulegnie zmianie w temacie jego wykorzystania, przykładowo: fabryka, osiedle mieszkaniowe, pole uprawne, pastwisko, kompleks szpitalny, pole golfowe, etc...- wszystkie warianty wydają mi się możliwe, bo szyszki są nieprzewidywalne, jeśli chodzi o "genialne" pomysły...

      Usuń
    6. Ale mówisz to pod kątem zarządzania środowiskiem? Trudno mi dyskutować, bo nie wiem jakie ruchy wykonywano na przestrzeni ostatnich lat. Ja mam obiekcje typu - czy aby na pewno PIS jest takim niszczycielem na tle innych rządów i generalnie wcale pewności nie mam.

      Usuń
    7. każda ekipa ma coś za uszami, zaś PiS rządzi dopiero dwa lata, więc faktycznie trudno tworzyć porównania... na razie z grubszych spraw to ta nieszczęsna Puszcza... kwestia modyfikacji prawa dotyczącego odnawialnych źródeł energii i stawianie na węgiel jest mocno dyskusyjna, ale tu za wcześnie na jednoznaczną dezaprobatę... za to pomysł regulacji rzek pod transport i przebicia Mierzei Wiślanej jeszcze nie zaczął funkcjonować, ale gdy zacznie, to kiepsko to wszystko zacznie wyglądać...

      Usuń
  6. Słyszałam, że na nic zda się wycinka drzew w naszej puszczy, bo tuż za granicą, na terenie Białorusi, kornik sobie żre bez przeszkód i rozmnaża się w zastraszającym tempie. A sama granica nie jest dla niego żadną przeszkodą. Rozplenił się i nie ma na niego mocnych. Czyżby nowa plaga egipska? U nas upatrzył sobie świerki i umierają na stojąco.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że chodzi o duże pieniądze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy jakiś stolarz mówił o drewnie na sauny, elewacje itp. to jestem skłonna przyznać, że chodzi o pieniądze, bo kora z robalami zostaje w lesie...

      Usuń
  8. Nieraz się zdarza,że coś,ktoś umiera,zanika-jest to zgodne z prawem rządzącym się w wszechobecnej Naturze.
    Ale czym innym jest prymitywna wycinka zdrowych drzew dla czystego zysku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wiem, czy coś jeszcze się odbywa zgodnie z prawem natury. Zwłaszcza w Europie.

      Usuń
  9. Muszę przyznać, że kompletnie nie mam zdania w tym temacie. Nie mam najmniejszego pojęcia o lasach, puszczach, wycinkach, czy należy to robić i tak dalej. Słuchając argumentów obu stron - żadna do końca mnie nie przekonała.

    Ale fakt, że drzewa opuszczają puszczę... Tutaj do gry muszą wchodzić pieniądze i to nie małe.

    OdpowiedzUsuń