poniedziałek, 13 listopada 2017

Zasady nienawiści

Nie milknie fala oburzenia po sobotnim marszu, Premier Szwecji chciałby go zakazać, choć nie odbywa się on w jego kraju. Izrael również oburzony, a wiadomo - to państwo słynie z propagowania tolerancji na całym świecie, choć niestety do jedynej słusznej nacji. 

Nikt nie zastanawia się, dlaczego radykalizm coraz częściej pojawia się w przestrzeni publicznej. 

Znajomy z Niemiec, notabene lekarz, który ma swoją klinikę, nie jakiś tuman ze zmywaka, dokładnie odmalował podczas naszego ostatniego spotkania sytuacje i trzeźwienie Niemców z pozytywnego nastawienia do emigrantów. Skala przestępczości wśród tej grupy nie jest do końca znana, policjant, który przyszedł do niego na wizytę, oświadczył że ma zakaz rozmawiania o czynnościach operacyjnych związanych z uchodźcami (emigrantami).  Zasiłek emigranta nominalnie przekracza dochody średnio zarabiającego Niemca - gdyż oprócz niego zwolniony jest on z opłat, które musi płacić normalnie pracujący obywatel. Niemcy mają dość, o wiele bardziej niż się wydaje.
Czy należy się więc dziwić, że w najbliższym czasie będzie nas czekać eskalacja przemocy i nasilanie się nastrojów rasistowskich?

Z niższego pułapu startują doniesienia o tym, jak emigranci z Maroka świętowali zwycięstwo swojej drużyny piłkarskiej, demolując Brukselę i tocząc niemal regularną wojnę z policją. Skoro tak okazują radość, jak będą okazywać wściekłość?


Analogiczne zajścia miały miejsce w Paryżu, ale tam policja jak do tej pory nawet nie pochwaliła się statystykami.

Strach nie jest wyimaginowany, a tam gdzie panuje strach budzą się upiory. I agresja. 
U nas nie ma emigrantów, wydawać by się mogło, że sytuacja jest spokojna. Jeżeli jednak w świetle wydarzeń za granicą trwa debata, czy emigrantów przyjąć, a co poniektóre państwa UNII próbują wywierać nacisk, aby Et Verbum caro factum est, czemu przyklaskują rodzime środowiska lewicowe, mamy to co mamy czyli kipisz. 

Idea ruchu narodowego była mi jako fascynatowi historii bliska, choć niekoniecznie w takim wydaniu, jakim oferowana jest ona współcześnie - brak jest skonkretyzowanej ideologii tego ruchu, choć szansa ogarnięcia tematu pojawiła się się w 2014 wraz z powstaniem RN (Ruchu Narodowego) w jego obrębie pojawiło się kilka osób rozumnych np. Leszek Żebrowski, Stanisław Michalkiewicz, lub choćby Krzysztof Bosak. Kierunek nadany przez Romana Dmowskiego, jako patrona tego ugrupowania, byłby kierunkiem dobrym, ale dla niektórych Roman jest za miękki. 
Niestety, RN nie utrzymał całej radykalnej prawicy, gdyż poza nim rok później znalazł się ONR.
Zresztą ONR przed wojną nie był również organizacją jednorodną,  z tzw. "Falangi" rekrutowali się najwięksi "żydożercy", którzy działając w szeregach okupacyjnych struktur konspiracyjnych, nagle otrzymali carte blanche na odstrzał Żyda. Tak, były takie przypadki! 
ONR ABC był organizacją złożoną z ludzi, którzy mieli jednak trochę lepiej poukładane w głowie, plus byli członkowie, którzy nie weszli do żadnej frakcji po rozłamie, jak Mosdorf, czy Piasecki. 

Dzisiejszy Ruch Narodowy ma jednak poważny problem z tożsamością. Jeżeli rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej pan Pławski oświadcza, że jego ruch to narodowi szowiniści, a w Polsce powinna funkcjonować dwustronna identyfikacja etniczna, dlatego ”osoba czarnoskóra nie jest Polakiem”, to potwierdza hasła z transparentów, wycina poparcie dla ruchu czarnoskórego uczestnika marszu Bawera Aondo-Akaa i nie jest w stanie uratować sytuacji fakt, że pan Pławski po tej wypowiedzi przestał być rzecznikiem MW. Mleko się rozlało.

Winnicki i Bosak, odcięli się wprawdzie od tych słów, ale wychodzi na to, że nikt nie kontroluje tego co myślą i czynią członkowie ruchu. Sytuacja jest skomplikowana, gdyż brak kontroli może spowodować rozłam na jeszcze bardziej radykalne ugrupowania i faszystowskie bojówki demolujące budki z kebabami i tłukące ich klientów zaczną być faktem.







31 komentarzy:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=AcjVUn-4nKQ

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem NIC NIE USPRAWIEDLIWIA nienawiści,rasizmu i podobnych zachowań, bo idąc takim tokiem myślenia,wielu z nas miałoby powody do aktywnej agresji i słów wulgarnych, tylko dokąd wtedy zajdziemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety są to dla ludzi czynniki bardzo naturalne. Powiedzenie że nic nie usprawiedliwia nienawiści, rasizmu zakłada zbyt daleko idącą atrybucję. Ja byłem w szkole zupełnie nieagresywny, co prowokowało agresję innych, nazywano mnie lalusiem, albo nawet pedałem, dochodziło do tego, że do szkoły w czwartej klasie przychodziła po mnie babcia, bo prześladowali mnie koledzy z mojej własnej klasy.
      Oczywiście mnie się do dziś marzy wielka mądrość, która takie zachowania w każdej skali eliminuje, ale zdaję sobie sprawę, że mowa propagująca tolerancję za wszelką cenę jest czczą gadaniną. Dobrą wolę ludzie w sposób naturalny poczytują za słabość i 3 na pięciu zacznie ją wykorzystywać.

      A niestety prowadzi to tam gdzie zawsze zmierzają cywilizację, czyli do regresu.

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pominę Twoje dygresje związane z reakcją innych państw na ten Marsz, bo to jest akurat tak jak z tym garnkiem i kotłem. Pominę fakt, ilu Twoich znajomych jest faktycznie reprezentatywnych dla krajów, na jakie się powołujesz. Skupmy się na tym ruch narodowym.

    Rodzimy RN nigdy nie był spójny po obaleniu komunizmu. W żaden sposób nie da się określić jednoznacznie, czego chce. Na domiar wszystkiego medialnie promuje przede wszystkim ksenofobię, rasizm i nienawiść, choć podobno chce powrotu do wartości narodowych i tradycji. I tu jest problem dla narodowców nie do przeskoczenia. Nie sposób bowiem określić ani tej narodowości, ani tej tradycji w jednoznacznie brzmiącej definicji. Z konieczności, wobec pewnych faktów historycznych, trzeba te aspekty traktować wybiórczo, ale wtedy nie jest to już tradycja przez duże „T”. Na domiar wszystkiego, RN oparł się na środowiskach kibiców, by nie napisać kibolskich, które tylko pozornie stanowią monolit i przywiązanie dla jakichś wartości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do obalenia komunizmu RN praktycznie nie istniał i jeszcze długo po nim. Co do określenia wartości narodowych i tradycji koncepcja Romana Dmowskiego jest wystarczająca - choć zawarty w niej panslawizm stał się powoli anachronizmem, tak jak antysemityzm wymienionego.
      Co do składu to zgoda opiera się on w dużej mierze na fialrach, których ukorzenioną właściwością jest agresja - ukierunkowanie jej jest kwestią umowną.

      Usuń
  5. co prawda gdybym stanął w obliczu konieczności wyboru zero-jedynkowego "albo vs albo i zero trzeciej opcji" to pewnie nie miałbym kłopotu, czy wybrać faszyzm "islamski", czy "euroatlantycki", jednak ze świadomością, że jedno i drugie to jeden i ten sam pie... przony lewacki c... ciul...
    zejdźmy jednak na poziom realiów, a realia są takie, że ktoś w Europie zdurniał w temacie polityki imigranckiej i sprawy zaczynają wymykać się z pod kontroli... niestety aby temu przeciwdziałać trzeba zaakceptować niektóre metody zasługujące na miano "faszystowskich"... nie oznacza to jednak akceptacji dla lewactwa typu ONR czy MW... agresja wobec kogoś, kto jest po prostu inny, nieprzystający do "jedynej słusznej linii" jest po prostu nie do przyjęcia...
    na to wszystko nakłada się jeszcze polityka obecnego reżimu... z pewnością obecne zamknięcie granic przed imigrantami z Bliskiego Wschodu i Afryki jest lepsze, niż polityka kompletnego otwarcia... można się czepiać zbyt ostrego postawienia sprawy, ale jestem w stanie zrozumieć koszmarne trudności natury technicznej w odsiewie uchodźców od innych imigrantów, jednak narracja, a raczej propaganda, która temu towarzyszy, wmawianie ludziom, że "uchodźca = terrorysta" świadczy o tym, że albo reżim ma mnie za idiotę, albo że reżim składa się z idiotów... czy jedno, czy drugie na jedno to wychodzi i stawia pod znakiem zapytania ten drobny plus, którego byłbym skłonny temu reżimowi udzielić...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie też mi daleko do wstąpienia w szeregi ONR, a na MW nawet gdybym chciał, jestem za stary. :)
      Natomiast zawsze byłem zdania, że ruch narodowy jest potrzebny, choć może moja nadzieja, że da się go zamknąć w jakichś w miarę tolerancyjnych zasadach i nadać jakąś zwartą, zdyscyplinowaną formę jest utopią.

      Natomiast problem emigrantów leży jeszcze trochę gdzie indziej - Wolniewicz trafił tu w sedno, że jeżeli mamy jakieś dwie grupy różne kulturowo nie mogą one koegzystować na jednym terenie bez albo starć, albo wchłonięcia jednej przez drugą - przy czym ten drugi sposób nazwalibyśmy asymilacją. Analogiczny wybór zero jedynkowy między faszyzmem "islamskim", czy "euroatlantyckim" też emigrantom nie daje zbyt wielkiego wyboru, a przyczyny obydwu są zbliżone.

      Mówisz o odsiewie emigrantów od uchodźców - ale tu nie może być mowy o uchodźcach, bo Europa nie graniczy z żadnym państwem w którym toczy się wojna, ci ludzie przestają być uchodźcami przekraczając granicę pierwszego państwa do którego dotarli ze strefy wojny - vide tak czy siak nie powinniśmy wpuszczać nikogo.

      Usuń
    2. wiem, jak to wygląda prawnie z uchodźcami, tylko tu myk polega na odciążeniu takich państw /Grecja, Włochy/, na zasadzie prozaicznej pomocy, żeby już nie używać napuszonej frazy "solidarność unijna", czy czegoś w tym stylu...
      wyobraziłem sobie sytuację, gdy Rosja zdecydowanie wjeżdża do Ukrainy i jest regularna wojna... nikt za doniecki węgiel nie będzie chciał umierać, więc Ukraina /państwo/ zostanie z tym sama... ale za to będzie zalew uchodźców do Polski... do tej pory większość Ukraińców w Polsce to imigranci, uchodźcy stanowią pojedyncze przypadki /sam kiedyś gościłem w domu dwóch i w sumie do tej pory nie wiem, ile w nich było "uchodźcy w uchodźcy"/... ale w razie wojny to będą naprawdę uchodźcy... i co dalej?... reszta Europy /zachodnia część/ na zasadzie retorsji powinna mieć to gdzieś, nie wykluczam uszczelnienia granicy polsko - niemieckiej... niby fajnie, tak ma być, takie jest prawo wspomniane przed chwilą, ale trochę głupio, nie?...

      Usuń
    3. Ale nawet Grecja i Włochy już odciążają taką np. Turcję, może Egipt bo szlak wiedzie przez te państwa, a Syrię oddziela od nich szmat morza Śródziemnego, więc raczej bezpośredniego ruchu nie ma. Poza tym w zeszłym roku Syryjczycy stanowili już bardzo mały procent ludów migrujących do Europy, było to o ile pamiętam około 15 %. Reszta to Afgańce i inne takie.

      Ukraińcom już bliżej do statusu uchodźcy jeśli chodzi o Polskę, bo tam nadal nie jest chyba zbyt bezpiecznie. Natomiast za doniecki węgiel nikt nie chce umierać, bo kwestia istnienia Ukrainy jako państwa była i jest w dużym stopniu umowna.
      Głupio, może, ale moglibyśmy im najwyżej naskoczyć, a nie straszyć sankcjami, nieprawdaż?

      Usuń
    4. no, to sprawa wydaje się być prosta /teoretycznie/, właściwie od początku całej tej draki tak uważam, że uchodźcy - owszem, ale "inne takie" - won... trochę teraz pofantazjuję, tak "przypiwnie - prymitywnie": widzę to tak, że wjeżdża do obozu w takiej Grecji, czy Włoszech ktoś z Polski od spraw imigracyjnych i pyta, kto chce do Polski?... jeśli nikt, to po problemie, a jeśli ktoś się zgłosi, to bierze się go na warsztat, ile jest w nim "uchodźcy w uchodźcy"... Unia powinna się wtedy odpieprzyć... z uchodźcami pomagamy /znaczy: państwo polskie pomaga/, a imigranci, czy różne "takie inne" to już problem tych, kto ich sobie wpuścił... uważam, że jest to zdrowe postawienie sprawy...

      Usuń
    5. Się wtrącę tylko w jednej kwestii. Przypomnij mi Piotrze, ile naszej, polskiej emigracji, po erze komunizmu, miało znamiona uchodźctwa, a ile imigracji zarobkowej? Ja tego rozróżnienia w stosunku do muzułmanów nie rozumiem. Powinno się rozpatrywać tylko dwie kwestie – eliminacja (nie w sensie dosłownym) potencjalnych terrorystów i chęć dostosowania się do ustawodawstwa obowiązującego w kraju docelowym. Ze zrozumiałych względów ważna jest tu możliwość przyjęcia tych imigrantów w danym kraju, ale to już jakby osobne zagadnienie.

      Usuń
    6. @ Piotrze masz tu absolutną rację, ja bym postąpił podobnie, a nawet może tak samo. Pewnie nawet ci co by chcieli, widzieli by pewnie nasz kraj, jako furtkę do Niemiec. Ale tu już wchodzi w grę polityka, jestem przekonany, że na takie "twarde" stanowisko wobec uchodźców to dla PISu był kolejny stopień do władzy.

      @Asmo, a przypomnij mi, czy jak USA nie chciały mimo wszystko u siebie emigranta zarobkowego z Polski, to ktoś miał coś przeciwko? A może się okazało gdzieś, że wśród Polaków są terroryści?
      Bo mnie się wydaje, że do tanga trzeba dwojga.

      W drugim przypadku pełna zgoda. Tylko sek w tym, że ta chęć przy większej ilości przestaje być widoczna, pojawiają się za to głosy usankcjonowania prawa szariatu.

      Usuń
    7. Radku:

      Przypomnę Ci, że USA ma bardzo restrykcyjne przepisy odnośnie przyjmowania imigrantów, szczególnie zaś zarobkowych, i to już od dawien dawna, mimo to i tak sporej części Polakom udaje się je ominąć. Tylko nie rozumiem, po co ten przykład przywołujesz? Że niby Amerykanie nie chcą? To nie do końca takie jasne, skoro długi czas istniała zabawa w tzw. „loterię wizową”, której zabronił Trump (skrajny populista).

      Głosy usankcjonowania szariatu są tak nieliczne, że lepiej sobie nimi głowy nie zawracaj. Bardziej by mnie martwiły próby poszerzenia wpływów na nasz rząd przez Kościół, co nie tyle jest zagrożeniem, ile jest realizowane w praktyce.

      Usuń
    8. No ale co z tego, że daje się je ominąć? Po co te zabawy w te loterie i zielone karty? Po co zakaz wpuszczania emigrantów ze 6 krajów muzułmańskich w tym pokrzywdzonej Syrii? Dlaczego się tak się dziwnie składa że są to muzułmanie?

      A o policji szariatu w Wuppertalu słyszałeś? O wyroku sądu, czy są legalni czy nie? Pewnie nie, ale nie zawracaj sobie tym głowy, będziesz lepiej spał i miłościwiej podchodził do emigrantów. :)

      Mnie też martwi. W końcu nie mam ochoty, żeby mi się klerycy wysadzali przed drzwiami do meczetu.

      Usuń
    9. Normalnie siejesz panikę. Grupa, która nawała się sama „policją szariatu” n a m a w i a ł a do porzucenia picia alkoholu, uprawiania hazardu i słuchania muzyki, działała krótko w 2014 roku w jednym mieście Niemiec. Jedyny zarzut jaki można było jej postawić, to nieprawomocne używanie mundurów i ten zarzut został przez sąd odrzucony (2016 r.). Masz informację, że oni działają do dziś? Owszem, to w Polsce działa taka „policja” pod nazwą pro-life, która ustawia pod szpitalami autobusy z plakatami, która te szpitale pikietowała, a obecnie promuje się na bilbordach. Jest jeszcze jedna „nadpolicja”, Ordo Iuris, która i n s t r u u j e niezależną podobno prokuraturę, jak ścigać organizatorów turystyki aborcyjnej.

      Usuń
    10. @Asmo...
      po "erze komunizmu"?... chodzi o okres po "odwilży" w którym słowo "komunizm" jest już dyskusyjne, czy po 89 w którym tzw. /popularnie zwany/ "komunizm" ponoć upadł?...
      ciężko to wszystko porównać, choćby ze względu na różnice skali zjawiska... poza tym po 89 raczej żaden przybysz z Polski nie był na Zachodzie traktowany jako uchodźca... za to wcześniej owszem, /tych uchodźców nazywano w Polsce "azylowicze"/, ale na Zachodzie, choć witani byli chętnie, to i tak brani byli ostro pod lupę, czy naprawdę uciekli przed autentycznymi represjami ratując życie i zdrowie, czy tylko przed systemem jako takim, czy aby tylko poprawić sobie byt...
      w przypadku obecnych beżowych lub czarnych imigrantów /z których niekoniecznie wszyscy są muzułmanami/ również można mówić o takim podziale na trzy grupy... cały problem polega na tym, że te grupy nie są rozłączne oraz nie ma obecnie takiej możliwości, by ich brać pod lupę równie skrupulatnie /powtarzam: skala zjawiska/...
      ...
      osobiście, to najchętniej bym widział tych uciekinierów przed systemem /tu akurat islamskim/, bo to są /z grubsza/ najwartościowsi ludzie, niezależnie myślący... poznałem takich kilku w latach 90-tych... dali dyla z państwa wyznaniowego /z islamu zostawili sobie tylko sferę czysto religijną lub odrzucili go kompletnie/, chętnie się zasymilowali z europejskim stylem życia unikając hołoty stanowiącej większość ich ziomali... myślę, że obecnie również sporo by się takich znalazło wśród ogółu imigrantów...
      niestety jest to tylko moje osobiste "najchętniej", bo to, co ja rozumiem jako dobro kraju niewiele ma wspólnego z racją stanu obecnego reżimu, gdyż niezależnie myślący nie są przezeń zbyt mile widziani... zaś rozważania, co bym zrobił będąc decydentem tego reżimu uważam już za zbyt abstrakcyjne...

      Usuń
    11. @Asmo.
      A ja czytałem że złożono doniesienia bo terroryzowali właścicieli dyskotek i przechodniów, i doniesienie na nich złożyli obywatele.
      Faktycznie plakaty stanowią większe zagrożenie.
      I prokuratura ściga te turystyczne aborcjonistki?
      Taak, jak to Ty kiedyś mi powiedziałeś? A, znaj proporcje mocium panie.

      Usuń
    12. @Piotrze - w sumie jak widzę mamy podobne poglądy na ten temat, ale jest jeszcze jeden szkopuł. Otóż potomstwo owych emigrantów uciekających przed systemem rzekomo jest bardziej podatne na radykalizację. Ci ludzie stykają się z pewnego rodzaju szklanym sufitem i narastająca w nich frustracja może powodować właśnie taki odchył, choć są to ludzie nawet często wykształceni. Ciężka sprawa... :(

      Usuń
    13. @R...
      tiaa... faktycznie... jeśli zestawić wszystkie akty terroru, to większość wykonali potomkowie wcześniejszych imigrantów... to się trzyma kupy... tata żyje sobie spokojnie, nie wadzi nikomu, ma skromną kebabownię lub sklepik nocny /bardzo pozytywnie zresztą wspominam te nocne sklepiki z Francji, bo gdzie kupić wińsko, gdy wszystko inne zamknięte?/, za to synek ma większe ambicje... a tu faktycznie ów szklany sufit, bo białasy beżowym nie ułatwiają... co prawda w swoim ojczystym kraju tata by nie miał sklepu, co najwyżej stragan na suku, a synek by kozy pasał, ale synkowi to nic nie wnosi do sprawy...
      ...
      faktycznie temat nie na jedno piwo, ale na gąsior miodu, tak więc nie ma co teraz tu go ogarniać, jednak nie sądzę, by płaszczak aż tak antycypował tą sytuację... mnie się zdaje /dość mocno zdaje/, że on naprawdę wierzy w te niemowlęta z semtexem w pieluchach...

      Usuń
    14. Piotrze:
      Mnie chodzi o okres, kiedy zniknęła nazwa PRL. Wtedy nie było już mowy o azylantach.
      Przesada z tą niemożliwością brania ich pod lupę ze względu na skalę zjawiska. Przypomnę, polscy (jeszcze azylanci, choć również zarobkowi) musieli przebywać w obozach przejściowych nawet do roku – liczyła się nauka języka i udokumentowanie warunków pozwalających uzyskać obywatelstwo.
      A te warunki były znacznie ostrzejsze niż dla dzisiejszej fali.
      Ja nie chcę za bardzo wnikać w przyczyny emigracji, bo w moim rozumieniu są bez znaczenia.

      Usuń
    15. Radku:
      Gdyby było tak jak piszesz, byłby też ślad po procesach w sprawach o naruszenie prawa. Jedyny proces jaki znam, na którym nie wydano wyroku, dotyczył tylko „umundurowania” tej policji, bo to jest niezgodne z prawem w Niemczech.
      Ale nawet gdyby, tej policji szariatowej, wystarczyłoby kilka wyroków czegoś na wzór kolegium, a nawet mandatów z groźbą wydalenia. Jeszcze raz zapytam: czy ta „policja” działa do dziś, czy to był kilkudniowy incydent?

      Usuń
    16. @Asmo...
      to ja właśnie o tym wspomniałem... wtedy nie było wiele obozów, bo nie było poco więcej, azylantów można było sobie trzymać, nawet w znośnych warunkach i prześwietlać ich do woli...
      a teraz?... czytałem gdzieś o 30 tys. ptysiów, którym niedawno odmówiono w Niemczech statusu uchodźcy, a ptysie się rozlazły po całej Europie i weź ich teraz deportuj, czy coś z nimi zrób... jak i kim to robić?...
      niestety, co by myśleć o Marksie, to jego ilość przechodząca w nową jakość jest tu mocno na rzeczy...
      w tym momencie aż się prosi samo o jakąś policje imigracyjną, która legitymuje losowo wybrane osoby na ulicy, mimo, że jest to metoda za wszech miar faszystowska...
      ...
      tak swoją drogą, to na początku lat 90-tych istniała taka policja w Norwegii, wyłapywała Polaków na ulicy, którzy nie mieli odpowiedniej sumy przy sobie świadczącej o ich statusie turysty i deportowali z automatu... sam pamiętam, jak przed wyjazdami pożyczaliśmy w Polsce kasę na okazanie na granicy - akurat kontrolowali to szwedzcy pogranicznicy, bo Norwegia miała taką umowę ze Szwecją i w Norwegii mogli nas już było w dupę pocałować... w połowie lat 90-tych Szwecja już miała na to wyrąbane, ale na szwedzko - norweskiej granicy stały lotne kontrole i nie zapomnę do tej pory miny takiej blond Venus w mało seksownym mundurku, gdy na pytanie o ilość kasy wyciągałem poupychane w kieszeniach baksy w setkach...
      od tamtych lat Norwegia ma już kompletnie inną politykę imigracyjną, zaś imigranci walą drzwiami i oknami, na przykład na rowerach z Rosji...
      ech, wspominki... tak dorzuciłem je tylko dla zdrowotności - wesołości... wtedy było tak, teraz jest srak... pewnie bym w życiu nie poznał teraz Norwegii w porównaniu z tą przed 20 laty...

      Usuń
  6. Nie wiem, czy ja nie trafiam na "rozumne" wypowiedzi osób z RN, które wymieniłeś, czy może to ja jestem nierozumny, ale poraża mnie to, gdy politycy tej opcji opowiadają nam Polskę sprzed stu lat. Polska narodowa, Polska dla Polaków, Czysta krew, Biała Europa, itd., to hasła idiotów wymyślone dla debili.
    Słuchałeś może tego wywiadu?
    https://vod.pl/programy-onetu/newsweek-opinie-krzysztof-bosak-andrzej-celinski-1411/ekk1x8b#0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posłuchałem. Celiński nie zauważył że multikulturalne, trójfilarowe państwo Holenderskie miało się dobrze, dopóki nie pojawił się czwarty filar w postaci arabstwa. Takim przełomem było morderstwo Theo Van Gogha.

      A poza tym jakichś drastycznych wypowiedzi nie było. Nie wiem jak się ma do kontrargumentu historia o córce czarnego przyjaciela Celińskiego, bo oprócz tego, że jest wykształcona i ojciec mówi dobrze po polsku nie powiedział, za kogo oni sami się uważają.

      Usuń
    2. Ja bym nie łączył śmierci van Gogh'a z jakimkolwiek przełomem, a tym bardziej przełomem multikulturowym z tej prostej przyczyny, że przeciętny muzułmanin, przebywający w Holandii jako osiedleniec emigrant ekonomiczny, uchodźca, czy t.p., twórczość van Gogh'a odbiera tak jak świnia słuchając grzmotów burzy.

      Drastycyzm wywiadu polega na tym, że w miarę kulturalny, jeszcze młody człowiek udaje, że tym swoim nacjonalizmem "nie zawraca wody kijem". Zawraca natomiast dupę tym, którzy słuchając tego wywiadu nie dowiedzieli się niczego ponad to, co już wielokrotnie samo się skompromitowało.
      Można bowiem zrozumieć, że jakiemuś gołowąsowi marzy się Polska z obywatelami: a/ narodowości polskiej, b/ wychowanymi w polskiej kulturze narodowej, c/ wypełniającymi "obowiązki obywatelskie" Polaków, d/ będącymi "częścią kultury narodowej", itd., itp., ...
      Ale wtedy natychmiast pojawia się klasyczne pytanie: Kto i jak to będzie to sprawdzał?!!! W Niemczech np. Goering i Himmler ustalali, kto był Żydem, w obecnej RP Prezes ustala, kto był komuchem (a nie byli nimi np. Kryże i Potrowski ;) ).
      Jak pamiętasz z historii, od okresu "spartańskiego wychowywania", do rasistowskich Niemiec, nikomu jednak nie udało się stworzyć idealnych narzędzi do pomiaru chociażby poziomu "zawartości nacjonalizmu i patriotyzmu", o definicjach Bosaka, przez litość, nie wspomnę. Owszem kombinowano jakieś zawody sportowe w Sparcie, po których nieszczęśników zrzucano ze skał, a w Niemczech nawet wyprodukowano cyrkle, którymi mierzono głowy potencjalnych poza rasowych obywateli, ale wiadomo co z tego wyszło, i jak skończyły takie narody.
      Dlatego dziwię się, że są jeszcze wyznawcy tak skompromitowanej ideologii, która na krótkim dystansie 1-2 pokoleń może przynieść łatwe zyski, i nowy podział łupów, ale potem pojawią się rachunki, nie tylko krzywd.

      Usuń
    3. A tak, pewnie że go zaciukali ze względu na walory jego sztuki. Ośmielał się popierać niejaką Ayaan Hirsi Ali, aktywistkę występującą na rzecz praw kobiet w Islamie. Naraził się kręcąc film o przymusowym obrzezaniu dziewczynek w Somalii. I zostało to zaakcentowane dobitnie, bo jego morderca po tym jak władował mu kilka kul w klatę i poderżnął gardło przybił mu stosowny manifest do piersi. I był to właśnie przełom, bo Holandia zaczęła się rakiem wycofywać z multikulti.

      Myślisz, że Bosak chciałby wyrzynać oponentów, albo zrzucać ich ze skały?

      Usuń
    4. Po pierwsze. XIX wieczne multi-kulti powstało na bazie zupełnie innych zjawisk, niż obecna wersja unijna. Mało tego, różniło się nawet od multi-kulturowości z lat 70 ub.w.
      Po drugie. Problem z "arabstwem" nie polega na tym, że zalewają Europę, ale na tym, że Europa nie ma realnego programu co z tym fantem zrobić, a zasiłki są najgorszym rozwiązaniem. Tutaj zgadzam się z Piotrem, który w komentarzu z 10:20 porusza o wiele bardziej istotny problem stworzenia jakiejś sensownej ścieżki kariery zawodowej, bo człowiek już tak ma, że póki młody to chce się rozwijać, a nie siedzieć całe życie na kebabach.
      Po trzecie. Holandia wyhamowała w kontekście uchodźców, ale nie z powodu van Gogh'a - którego dzisiaj pewnie by zamknięto w psychiatryku, albo w pierdlu - tylko z powodu Merkel.

      Co do Bosaka, to przypomnij sobie jak to w historii bywało. Myślę, że gdyby w 1933 r. Hindenburg przekazujący (z pewnymi oporami) władzę wiedział, że Hitler w ciągu 12 lat doprowadzi do upadku i zniszczenia Niemiec oraz zrównania z ziemią wielu miast niemieckich z Berlinem i Hamburgiem na czele to pewnie by go własnymi rękami udusił. My jesteśmy już dwa lata po przekazaniu władzy, i tylko czekać na ciąg dalszy. ;)

      No cóż, skoro odchodzisz od tematu, to i ja na tym zakończę. Zresztą nie widzę powodu, aby się spierać o takie oczywistości, Bosak i tp. to wrzody na dupie, które jednym nie przeszkadzają, inni je zdrapują, a jeszcze inni czekają aż im z dupą odpadną.

      Usuń
  7. Trudny temat. Przerażające sa nastroje społeczne i to, do czego może to wszystko doprowadzić

    OdpowiedzUsuń
  8. A cóż dziwnego, że wśród narodowców nie brakuje popaprańców? Pełno ich też jest w lewicy, prawicy, u liberałów, ludowców i we wszystkich zbieraninach jakie są...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ruch narodowy w naszym krajowym wydaniu jest dla mnie nie do zaakceptowania.Zresztą każdy inny też.

    OdpowiedzUsuń