wtorek, 13 marca 2018

Okrucieństwo wobec zwierząt

W zasadzie temat okrucieństwa jest nieodzowny, jeśli chcemy rozpatrywać stosunki międzyludzkie, lub ludzko-zwierzęce. Ostatnio zwłaszcza to drugie jest nagłaśniane, w kontekście tzw. myślistwa. Czytam na forach głosy bardzo krytyczne w stosunku do myśliwych, a co mnie jeszcze bardziej dziwi, wręcz nienawiść bijącą od różnych obrońców zwierząt. Ba, mam wrażenie, że niektórzy wręcz pozabijaliby tych myśliwych. 



Żeby była jasność - nie poluję i nie zamierzam. Miałbym poważne problemy i opory, aby uśmiercić zdrowe zwierzę. Facet chodzący po lesie z fuzją, tropiący zwierzynę nie budzi jednak żadnych emocji, choć typ z nowoczesnym sztucerem, który kładzie bez wysiłku trupem łanię z odległości km. nie bacząc na pierdoły czy jest od zawietrznej, czy nie, przypomina mi raczej zwykłego zabójcę. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że myśliwi podejmują oprócz polowań szereg starań, by pogłowie zwierzyny zwiększyć, a potem regulują liczebność odstrzałem - to niech sobie polują. 

Pytanie czy polowanie można uznać już za okrucieństwo, oczywiście wykluczając takie przypadki jak skórowanie jelenia żywcem, czego przed czterema laty dopuściło się kilku myśliwych, umieszczając film z tego widowiska w sieci. Polski Związek Łowiecki zgłosił sprawę do prokuratury i wszczął wobec zwyrodnialców postępowanie dyscyplinarne, nie mówiąc już że spłynęła na nich fala potępienia. 

Kompendium wiedzy o okrucieństwie: głównie
 człowieka wobec człowieka.
Janusz Tazbir, na łamach książki "Okrucieństwo w Nowożytnej Europie" twierdzi, iż okrucieństwo wobec zwierząt wynika z tradycji ich podmiotowego traktowania, co miało swoje uzasadnienie w Biblii "Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie." Rdz 9.1. I tam jest odwołanie do tego do różnych pozycji o myślistwie np. u niejakiego Tomasza Bielawskiego, który pisał w 1599 roku ("Myślistwo"):

"Wszystkoś deptać pozwolił w niskoziemnym wieku,
Owce, woły i w polach błędny zwierz człowieku
Lecz wżdy za przywilejem Dawid nas rozgrzesza
że pod nogami naszemi leży zwierząt rzesza"

To łowiectwo, czyli rzecz jeszcze uznawana za normalną. A palenie kotów w workach, które było niegdyś zwyczajową małomiejską rozrywką? Słynne szczwalnie - gdzie uczono psy polować na zwierzynę, szczując na zabiedzone wilki i miśki w klatkach? Prawdę mówiąc nikogo to nie obchodziło, oprócz paru zaledwie "gryzipiórków" którzy jako pierwsi wzięli zwierzęta w obronę. Ot choćby Szymon Szymonowic:

Chłopięta niecnotliwe gniazdko mi rozbiły
I dziatki jeszcze gołe z niego wyrzuciły;
A jam z wielkiej żałości piersiami o ziemię
Rozbiła się. Dusza jest matek miłe plemię

Tych jednak w dawnych wiekach można policzyć na palcach jednej ręki. Kto w dobie targających do XX w Europę krwawych wojen, miał czas myśleć o zwierzętach? Kartę praw zwierząt ustanowiono dopiero w 1978 roku. Był to pierwszy akt biorący w obronę bezradnych wobec poczynań człowieka mieszkańców naszej planety.


6 komentarzy:

  1. szczwalnie istnieją do tej pory, choć pod inną (nieznaną mi) nazwą, być może jako "ośrodki treningowe" dla psów gończych używanych w łowiectwie, które są trenowane na żywych dzikach zamkniętych w zagrodach...
    kotów w workach raczej (chyba?) się już nie pali, ale czasem ktoś rzuci kotem o ścianę i jak się sprawa wyda sędzia co najwyżej pogrozi palcem /bo jak inaczej nazwać pół roku w zawiasach?/...
    wracając zaś do łowiectwa, to kiedyś /spore "kiedyś"/ naprawdę próbowałem wierzyć w to całe regulowanie równowagi w Naturze /ekosystemie/, kanalizujące przy okazji skłonność niektórych ludzi do zabijania (bez zbytniej potrzeby), to jednak dość szybko mi to przeszło... zwłaszcza łowiectwo ptactwa, które jest kompletnym nieporozumieniem w odniesieniu do tej idei... co oczywiście nie znaczy, że patrzę na sprawę czarno - biało postrzegając środowisko łowieckie jako żądną krwi hordę, bo doceniam pewne ich ruchy w kierunku ratowania tej resztki Natury, która prędzej, czy później zniknie... ale to są takie drobinki złota na kupie gnoju nie zmieniające istoty tego gnoju...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  2. Okrucieństwo zapisane w dziejach nie usprawiedliwia współczesnego, tym bardziej, że jako ludzkość powinniśmy sie doskonalić, a nie na odwrót...

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, mam z tymi gnojami (pseudmyśliwymi) do czynienia niemal na co dzień. Złego słowa bym nie powiedział, gdyby taki jeden z drugim tropił po lesie zwierza po śladach nawet z psem. Praktyka wygląda zupełnie inaczej. Pierwsza polega na wybudowaniu ambony (piękna nazwa) i wysypaniu w jej pobliżu „karmy”. Siada taki w tej ambonie i racząc się z piersiówki czeka aż przyjdzie zwierz. Potem sięga po flintę z lunetą i z dwudziestu metrów trafia prosto w „komorę”. Drugi, bardziej niebezpieczny sposób to te polowania z nagonką, gdzie niejednokrotnie dochodzi do tragicznych wypadków.
    Ale najbardziej bulwersuje mnie sprzeciw tego środowiska na zakaz zabierania dzieci na polowania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie trzeba spełnić warunki ,żeby uzyskać pozwolenie na broń przez przeciętnego obywatela Polski?.Kto się boi uzbroić Polaków ? (dlaczego AKURAT to pani europoseł Bieńkowska była temu przeciwna ,haha).Myśliwy ma broń w domu legalnie i nie musi strzelać do zwierząt ,po prostu ma broń ......
    kłusownik

    OdpowiedzUsuń
  5. Polowanie teraz to taka krwawa zabawa niestety

    OdpowiedzUsuń
  6. Od zarania wieków polowaniem zajmowali się ludzie o odpowiednich predyspozycjach psychicznych.Z doświadczeń łowieckich można podzielić społeczeństwo na konsumentów kaszanki z grilla(łowcy w supermarketach) ,smakoszy czerniny (do wyboru juszka z kaczuszki,zajączka lub wieprzowa) i łowców ,którzy przeszli inicjację wypijając pucharek farby (juchy) z upolowanego zwierza.Na marginesie marudzą obserwatorzy i niby-przyjaciele zwierząt.W przyrodzie "obowiązuje" naturalna selekcja i człowiek musi brać w tym procesie aktywny udział.Spora kasa idzie jednak na "opiekę nad zwierzętami" tymi najsłabszymi i kalekimi.Ze szkodą dla natury -bo słabsze muszą zniknąć w żołądkach silniejszych .Struktury kół łowieckich -to główna przyczyna "reformy" i trzeba to rozwalić .Zarządy obsiedli byli prominenci komunistyczni i inne barachło prlowskie ,dla przeciętnych obywateli to za drogie zajęcie.(nie piszę ,że hobby -bo co to za przyjemność w zabijaniu zwierząt dla sportu ). To także niezły biznes-a obecnie to koła łowieckie będą płacić odszkodowania rolnikom za szkody uczynione przez zwierzęta itd,itd.Idą Święta ,dlatego na moim stole zawita węgorz ,szczupak a także i pulpeciki z karasia.Może znajdzie się coś z dziczyzny -gulasz z dzika ,ewentualnie jakaś wędlina z dziczyzny z tzw "własnej roboty".Należy spojrzeć na sprawy polowań i z tej przyziemnej strony.Poza tym watahy dzikich świń w niektórych miastach w Polsce budzą mieszane uczucia mieszkańców.darz bór mieszczuchy.
    kłusownik

    OdpowiedzUsuń