czwartek, 11 października 2018

Chochsztapler

W zalewie oszuścików na drobną i aferzystów mniej drobną skalę zniknęło gdzieś takie słowo - może nieco zestarzałe, jak hochsztapler. Słowo brzmi i pochodzi z języka niemieckiego, przy czym "stapler", to po prostu żebrak, dopiero przedrostek "hoch" nadaje mu pewnej rangi - znaczy bowiem wysoki.   
Hochsztaplerka intelektualna jest cechą charakterystyczną ludzi, którzy uznają się, bądź są mylnie uznawane za elity - tacy bardziej mnie zawsze interesowali niż aferzyści rzucający się pospolicie na kasę, gdyż są to kanalie z gruntu gorsze i bardziej szkodliwe. W tym miejscu - każdemu już zapewne przychodzą do głowy jakieś mniej, lub bardziej znane nazwiska, więc nie czuję się zobligowany by je wymieniać, choć są to pewnie nazwiska różne. 
Środowisko hochsztaplerów jest już tak liczne i tak różnorodne, że nawet gdy dochodzi do zdemaskowania któregoś - reszta nadal sieje zamęt i sprzeczne informacje, żeby opóźnić, albo nawet uniemożliwić efekt takiego zdemaskowania - czyli wykluczenie ze środowiska ludzi uczciwych. Przed wojną nie podawało się szemranym typom ręki i nie wpuszczało na salony.
Panoszenie się hochsztaplerów po salonach ma swój niestety efekt - nazywam go sobie moralnym relatywizmem. Bo wszak cel uświęca środki. 
Fakt, niektórzy mogą mieć wyjątkowo kaca moralnego, jeśli okażę się, że promowany przez nich hochsztapler sprzeniewierza się notorycznie zasadom, które z grubsza należałoby jednak uznać za nienaruszalne - ale czasem bywa z tym także jak z bąkiem puszczonym w towarzystwie, wszyscy czują, ale nikt nie kwapi się by otworzyć okno, bo przecież smród się kiedyś sam ulotni. 

Chyba że się nie ulotni i smród stanie się naturalnym składnikiem pewnych środowisk. Wtedy najlepiej mieć jaja i je opuścić...




6 komentarzy:

  1. hoch - rozumiem, bo "hande hoch!"...
    stapler - tego nie wiedziałem...
    mnie zawsze słowo "hochsztapler" kojarzyło się, tak onomatopeicznie, z jakąś odmianą prestidigitatora, a może raczej żonglera /bynajmniej nie w sensie manualnym/, gdyż czuję w nim (tym słowie) jakąś dynamikę...
    ale skoro piszesz o zasadach, to w żargonie kryminalnym funkcjonuje słowo "cwaniak", które oznacza coś innego, niż potocznie na wolności... otóż jest to taka odmiana hochsztaplera, takiego z niższej półki, który skrupulatnie zasad przestrzega /mowa o kodeksie zwanym "grypsowanie", zanikającym już zresztą, więc samo słowo "cwaniak" w tym znaczeniu jest już raczej archaizmem/, ale tak nimi manipuluje, że krzywdzi tym otoczenie, jednak w świetle tych zasad jest "w porządku" i nic mu nie można zrobić...
    do czasu...
    w końcu komuś puszczają nerwy i cwaniak zostaje zdemaskowany jako "cwaniak" plasujący się bardzo nisko w hierarchii kryminalnej...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  2. No faktycznie. Przyszło mi do głowy trochę nazwisk...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet poszukałam znaczenia, bo niby słowo znane, ale...
    Okazuje się, że mowa o osobie, która chce uchodzić za kogoś bardziej znacznego, niż to, co sobą reprezentuje i oszukuje innych przez długi czas.
    Zadziwiające do ilu znanych i mniej znanych to pasuje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z innej beczki-to fetniak , wysokiej klasy krętacz ,ogólnie znany w środowisku z licznych przekrętów finansowych.Prawo ma za nic i rzadko spada na dno..., Dyzma to prymitywny pikuś .

      Usuń
  4. Niedługo, a może nawet i już nastąpił wysyp takich osób. Czują się ważniejszymi, lepszymi, próbują wciskać się wszędzie, a tak naprawdę to są ciency jak nie wiem co.

    Akurat muzyczne rejony z Hiszpanii nie należą do moich ulubionych. Porcja takich kawałków z TV była idealna.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. małomiasteczkowy hochsztapler w Kongresówce nosił czasami miano -szprincera, w dzisiejszej rzeczywistości mamy właśnie z takimi łotrami polityczno-ekonomicznymi do czynienia- są to pasożyty żerujące na pracy społeczeństwa.Dawniej ,kiedy ludzie szanowali własność prywatną itd,itd... .

      Usuń