sobota, 17 lutego 2018

"Żydowscy kolaboranci Hitlera"




Już po tytule widać, że autor chciał przywalić z grubej berty zestawiając kolaborantów żydowskich bezpośrednio z Hitlerem. Już w pierwszych słowach widać, że jego celem jest przeforsowanie tezy, iż najbardziej do zagłady swojego narodu w Europie przyczynili się sami Żydzi. Jest to pewnego rodzaju uogólnienie, takie samo jak to, że Polacy mordowali Żydów. Niemniej jednak - warto z pewnością zapoznać z niektórymi źródłami, którymi autor je popiera. Żal, że oprócz źródeł wiarygodnych znajdują się tu takie kwiatki - jak przykłady niefrasobliwości Żydów, którzy ukrywając się, wychodzili na jarmarki, a następnie przyłapani wydawali swoich dobroczyńców, co pan Lisak widział...  na filmie "Życie za życie". Jeżeli ten epizod nawet był prawdziwy, czy świadczy o jakiejś ogólnej tendencji? Komentarze i pytania retoryczne, kwitujące przytoczone cytaty również mają u czytelnika wywołać określoną reakcję. 

Autor pisze o umizgach organizacji syjonistycznych w XX leciu międzywojennym do nazistowskich władz Niemiec, oraz układach, mających na celu stworzenie autonomicznego państwa Izraelskiego na terenie Palestyny. Prawdę mówiąc ostrej krytyki paktowania z rządami III Rzeszy i Włoch nie rozumiem - były to legalnie wybrane władze tych państw. Już bardziej symptomatyczny jest fakt, że syjonizm z nazizmem miał wiele ideologicznie wspólnego i charakteryzował się tą samą głęboką pogardą dla tzw. ostjuden, którymi członkowie organizacji syjonistycznych się wręcz brzydzili, jako reliktem jakieś zamierzchłej, prymitywnej historii. Nie był on w ogóle brany pod uwagę przy współtworzeniu nowego państwa żydowskiego, ani wtedy, ani później, kiedy Niemcy rozpoczęli proces "Ostatecznego rozwiązania". Czego jednak tu brak? Próby nakreślenia skali zjawiska - choć istotnym jest, że syjonizm rozwinął się wśród wykształconej elity i oprócz ortodoksji skierowany był również przeciw Żydom zasymilowanym. 
Kolejną tezą autora było, iż syjonizm stał się źródłem kolaboracji Żydów podczas okupacji. Fakt, że ta była obecna także wśród pogardzanej przez syjonistów diaspory temu jakby przeczy, ale tu autor odwołuje się dla odmiany do żydowskiej mentalności opartej na religii (czyli odwrotnym do syjonizmu biegunie). Jak byś się nie odwrócił - d... z tyłu. 

Reasumując - źle się dzieje, jeżeli badacz przystępuje do pisania pracy aspirującej do rozprawy naukowej i opiera ją na z góry przyjętej tezie. Potrzebę opracowania skali kolaboracji Żydów uważam za bardzo istotną, ale Ireneusz Lisak podszedł do tematu zbyt emocjonalnie i dlatego łatwo będzie podważyć to co napisał. Natomiast w książce podanych jest kilka dość niewygodnych dla Żydów przykładów postanowień międzynarodowych (zasad emigracji do Izraela tylko wybranego wartościowego "elementu", przesyłu gotówki itp.), tak przed wojną, w trakcie okupacji i po wojnie, co jak dla  mnie jest najistotniejszą częścią tego opracowania.

Tak już na marginesie, zanim książka się w ogóle pojawiła, bardzo krytycznie (nie czytając jej) wypowiedział się na jej temat prof Friszke, poczynając od podważania kompetencji autora. Jakbym chciał (a tu akurat chcę) być złośliwym, to również budzą moje wątpliwości kompetencję profesora, który stwierdza nagle, że "mówienie o kolaboracji jest tutaj przesadą. To było, wątpliwe w pewnych przypadkach, ale radzenie sobie w odpowiedzi na Zagładę." Otóż panie profesorze, przyczyny tego zjawiska nie zmieniają jego definicji i nazwy. Owszem, inteligencja żydowska miała przez pewien czas nadzieję, że rzucając hitlerowcom na żer biedotę, sama - jako ta wartościowsza część narodu się uchroni, ale czy naprawdę fakt ten pozwala wyjść z holokaustu z czystym sumieniem?  Tym bardziej że niektórzy przy okazji robili całkowicie bez wyrzutów sumienia olbrzymie geszefty, przechwytując pieniądze, przekazywane na pomoc gettom. 

piątek, 16 lutego 2018

Książki, książki

Prawie się uwolniłem od upolityczniania bloga. Mam chwilowo dość znawców i komentatorów i ich bredni, zająłem się książkami. I to nie tylko kupnem. :)
Ale zacznę od fajnej pozycji, choć nie będę jej kupował, podaję jako ciekawostkę.


Prawdę mówiąc nie wiedziałem, że ongiś byliśmy potęgą w handlu robactwem. Chodzi o pluskwiaka nazywanego czerwcem, z którego wytwarzało się czerwony barwnik - koszenilę. :) Niniejsza książka jest wznowieniem monumentalnej pracy Władysława Jakubskiego z 1936 roku. :)


Kultowa powieść grozy Shirley Jackson doczekała się w końcu nowego wydania. Jest zachwycające.


W klimatach gotyckiej powieści grozy pozostaje Arthur Machen.

No i propozycja MISTERIUM GROZY, czyli częściowo mój osobisty wkład w propagowanie polskiej grozy i fantastyki - gdyż jestem tłumaczem dwóch z poniższych pozycji.  "Wyzwania... " i "Moon Pool".




czwartek, 15 lutego 2018

Chwila miniona


Czasami chciałoby się wrócić do jakiegoś momentu w przeszłości, ale jest to oczywiście niemożliwe. Można wracać w te same miejsca, odbierać zmysłami różne skojarzenia, czy dopatrzeć się podobieństw w chwilowej impresji, która przywiedzie na myśl duże podobieństwo do tego co było. Można pójść tam we śnie. Można nawet sobie ułożyć mozaikę w pamięci, która będzie jego bliźniaczym odzwierciedleniem.

Jednak tym, co zawsze różni najdokładniejsze wyobrażenie chwili minionej od jej przeżywania będzie zawsze tęsknota.

środa, 14 lutego 2018

Pieśń o...


Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.

Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…

I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.

Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.

Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.

A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…

W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!

Icchak. Kacenelson, Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Warszawa 1982, s. 23.

Icchak Kacenelson (1886-1944) – wybitny poeta, dramaturg, tłumacz żydowski i hebrajski. W getcie warszawskim prowadził tajną działalność oświatowo-kulturalną. Wywieziony w kwietniu 1943 roku do obozu koncentracyjnego; zamordowany w Oświęcimiu w 1944 roku.


Nie chciałem a musiałem. Bo bym zapomniał. Poemat został zakopany w butelce, na terenie obozu.

poniedziałek, 12 lutego 2018

Świat od nowa


Czasem nie chcę słyszeć ani widzieć... Dźwięki nie są istotne a kolory zbędne. Surowość pozwala ocenić wszystko pod innym kątem. 
Potrzeba mi czasem uwolnienia z tyranii przyjętych myśli i znaczeń... Swoistego intelektualnego resetu, który pozwala na ułożenie wszystkiego od nowa, w odpowiednich proporcjach. Wydaje się wtedy, że w końcu można dojść w zupełnie inne miejsce, choć początek drogi jest ten sam.


A jednak... niektóre szczegóły pozostają nieruszone. Jakbyśmy ich nie odmieniali, pozostają w tym samym miejscu, wryte w naszą podświadomość. Definiujemy te szczegóły wydaje nam się że na nowo, ale wśród nich znajdujemy zagadkę, która była zagadką już poprzednio...
Cała operacja sprowadza się do małego mrocznego miejsca, do którego nie jesteśmy w stanie dotrzeć, nawet zmieniając układ i odniesienie jego otoczenia... Naszej enigmy.



sobota, 10 lutego 2018

Moje tropy w przeszłość...

Mógłbym ograniczyć swoje zainteresowania rzecz jasna do książek. Mógłbym polegać na tym co ktoś napisał. Ale w niektórych wypadkach to dla mnie było to mało.

Obecnie moja wiedza przerasta to, co mógłbym napisać na blogu. Stenogramy nagrań, dokumenty... Z nich wynika historia. Ale "pan nie podaje nazwiska"... "pan o tym nie pisze"...

 Interesuje mnie historia mojego miasta i okolic. Nie można jej oderwać od koegzystencji z Żydami, gdyż była to prawie połowa miasta.


Sochaczewska rodzina Jakubowiczów

List 1936 roku. Kwiecisty, nawet po polsku...



Dramatyczne wiadomości z getta...



Pinkas - czyli kronika. Zapisana pamięć miasta. Polskie wydanie okrojone. Ale skąd ja wiem co zostało mniej więcej wycięte? Bo byłem w stanie sprawdzić pełną wersję anglojęzyczną.

Pamiętniki tego pana, osoby nietuzinkowej wiele mówią o mentalności żydowskiej elity.


Cegielnia p. Weksztajna dziś.

Kłamstwo? W jakim celu? Dla szuflady, w której ten dokument - efekt terapii miał leżeć?

Mało wiem. Nie jestem zawodowym historykiem. w tej chwili zbiór dokumentów obejmuje kilka teczek - małe archiwum skanów, oryginałów i kserówek. Mało wiem, ale czasem widzę, jak manipuluje się historią...

środa, 7 lutego 2018

Jak nie wiadomo o co chodzi...

Odbyłem wczoraj dwie rozmowy telefoniczne, obydwie krążyły wokół gorącego od jakiegoś czasu tematu. Temat mnie interesuje od dłuższego czasu, dyskusja ułożyła mi w głowie kilka elementów układanki pod roboczą nazwą "mienie pożydowskie".

Roszczenia żydowskie to 65 mld dolarów. Słowa Singera o tym, że Światowy Kongres Żydów nie pozwoli na to, by spadkobiercami Żydów byli Polacy już cytowałem.

Polityka "Polskich Obozów Zagłady" to element nacisku, o którym również w nich mowa.

Temat samograj, bo Polacy sami go finansują, kupując książki Grossów i innych... w ramach rozliczeń z historią polscy publicyści fundują nam poczucie winy. Przykład i dowód?

Obywatele RP, dożynają RP transparentem "Jestem z narodu ofiar, jestem z narodu morderców". 
Szczerze mówiąc wydaje mi się, że niezależnie od różnych ciemnych sprawek nigdzie u nikogo na świecie nie widziałem skłonności do takiego samo ... już nie powiem nawet biczowania, ale samo je.. nia.  
Biznes antypolski napędza się sam.

"Dlaczego tak naprawdę nie wolno porównywać Holokaustu do innych ludobójstw? Nie dlatego żeby ci ludzie rzeczywiście wierzyli, że Holokaust był czymś wyjątkowym straszniejszym niż. Wielki Głód czy rzeź Ormian. Oni są na to zbyt inteligentni. Tutaj chodzi o pieniądze, o biznes. Wszystkie inne narody, które mówią o swoich własnych cierpieniach, ci ludzie uważają za zagrożenie dla swoich interesów. Za biznesowych konkurentów."
(Norman Finkelstein)

W grudniu zeszłego roku amerykański Senat zaaprobował jednogłośnie projekt ustawy 447 (Justice for Uncompensated Survivors Today). Ustawa o numerze 447 czeka na podpis Trumpa. Daje ona Departamentowi Stanu USA prawo wspierania organizacji zrzeszających ofiary Holocaustu w odzyskaniu żydowskich majątków, które nie mają spadkobierców. USA oficjalnie stałoby się egzekutorem żydowskich roszczeń.

Nie jest to wcale sprawa nowa.

"Żydzi z USA ponownie apelują o zwrot pieniędzy za majątki utracone podczas II wojny światowej w Polsce. By głos był bardziej donośny poprosili o wsparcie wpływowych polityków. Efektem tych starań jest list 46 kongresmenów do Johna Kerry'ego. - Postawa polityków amerykańskich jest irytująca. Znów nas traktują "z buta", ale równie źle świadczy to o Żydach" 
Wiesław Kaczmarek (minister skarbu państwa 2001-2003 za rządów SLD  2015  r. wywiad dla Money.pl)
Autorem tego krzyku była wówczas Światowa Organizacja Restytucji Mienia Żydowskiego, która od lat walczy o odzyskanie majątków zagarniętych w czasie wojny. Przewodniczącym tej organizacji był kiedyś tatuś niejakiego Yaira Lapida. 

Zadziwiające, że te roszczenia wtedy wynosiły również 60 mld. Magiczne kabalistyczne szóstki? Miliard za każdy milion?

USA to nasi sojusznicy, więc do dyspozycji są kij i marchewka. Albo obiecają, że nam coś dadzą, albo że czegoś nie dadzą.

W tym roku wyskoczyła nagle sprawa reparacji wojennych od Niemiec. Moją czystą spekulacją jest, że Polska szykuje się do spłaty "okupu". Już Lech Kaczyński podczas rozmowy z Julią Tamir 
sprawę nakreślił z dosadnością:

"Rozumiem ten straszny ból i silne pragnienie, aby nie zapomnieć o tym co się wydarzyło, ale Niemcom wybaczyliście. Przebaczyliście im, ponieważ mieli pieniądze, aby Wam zapłacić, kupili Wasze przebaczenie za pieniądze. My byliśmy biedni, żyliśmy pod rządami Sowietów, więc nie mogliśmy Wam nic zaoferować, a wy w sposób cyniczny podjęliście decyzję obarczyć właśnie Nas winą. Wysyłacie swoich uczniów do Polski, chodzą po naszych ulicach, machają izraelskimi flagami, zioną nienawiścią i strachem, patrzą na nas jak gdyby zobaczyli diabła, a potem udają się do Berlina, aby tam się bawić. I oni są szczęśliwi w Berlinie, siedzą w kawiarniach niedaleko siedziby Gestapo i czują się komfortowo. W Niemczech widzą kulturę i sztukę, u nas widzą tylko martwe ciała.
(Lech Kaczyński)

Podobno Tamir po tej rozmowie, zupełnie inaczej widziała rolę Polaków w Holokauście.

Prognozy są bardzo złe. Wśród dyplomatów PISu nie ma obecnie takich, którzy byliby w stanie przeprowadzić jakiś wyrafinowany plan. Oni się nadają na prowadzenie kursu posługiwania widelcem. Gdy pojawia się wielka polityka, widelec może być za krótki.

Ile jeszcze takich rozmów?

Czy za 65 mld dolarów kupimy sobie w końcu święty spokój?