sobota, 30 sierpnia 2014

Koncert Mech



Byłem na Mchu. Nie, nie siedziałem w lesie na ściółce... Mowa o "Zjednoczonych Siłach Natury Mech", zespole powstałym akurat w roku, kiedy się urodziłem, czyli 1977. Kapelę kojarzyłem raczej z graniem progresywnym, tymczasem wgniotło mnie ciężkie postsabbathowe brzmienie i wokal niemal osbournowski... Muzycy mają na koncie nawet występ na Metal Hammer Festival i to u boku takich tuzów jak Judas Priest. Koncert odbył się w ramach pożegnania lata w Sochaczewie i trafiłem na niego niemal przypadkiem. Wcześniej odbywał się jakiś happening, polegający na opychaniu się jabłkami na złość Putinowi, który ma oczywiście w nosie, że Lachom wychodzą już uszami owoce, których nie kupi... Ta część piątku również niewiele mnie interesowała, ale dwie starsze panie, które brały w tym udział, znajome Kotoja stwierdziły, że uciekają przed koncertem rockowym, co mnie zainteresowało. Napotkany na miejscu kolega rzucił hasło Mech i poszedłem z Małasem i żoną na koncert.
"Piłem z diabłem bruderszaft", "Twój Morderca", "Painkiller"... Czego się spodziewać po tym, jeżeli nie ostrego porządnego rockowego grania? Do tego członkowie zespołu posiadali olbrzymie popczucie humoru. "Różne są słuchajcie rekiny... rekin młot, rekin ludojad... My mamy w składzie też "Rekina", oto jedyny w swoim rodzaju "Rekin Niedojad". Tak wokalista Maciej Januszko przedstawił perkusistę, Pawła "Rekina" Jurkowskiego, faktycznie niezbyt pokaźnego faceta.
Bawiłem się aparatem. Robienie zdjęć w nocy na koncercie z lampą daje zdjęcia ostre, ale zupełnie pozbawione wyrazu. Nikną światła kolorofonów, wszystkie barwy tłumi blask lampy. Więc próbowałem kombinacji czasem naświetlania i lampą, próbując nawet zdjęć bez lampy. Kilka moim zdaniem wyszło dobrze, więc zamieszczam je, wraz ze sztandarowym utworem grupy.












































Małas szalejący na koncercie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz