poniedziałek, 18 maja 2015

Noc Muzeów

2015-05-17
Tak, nocka minęła, atrakcje były, a jakże. Zaprezentowaliśmy pokaz dawnych ulic miasta, mimo późnej pory, bo godzina była 22:10, widownia dopisała. Wpadliśmy na pomysł, by pokaz odbył się przy wtórze muzyki ze starych płyt patefonowych. W zasadzie chyba Władek Komendarek wpadł, który początkowo miał zagrać krótki występ, jednak po namyśle stwierdziliśmy że sprowadzanie sprzętu na 10 minutowy film to przesada. Wygrzebałem zatem stare ebonitowe płyty gramofonowe, Władek wykopał swój patefon i w noc popłynęły dźwieki starych walców i tang...
Biorąc pod uwagę, że całość zaimprowizowaliśmy w ciągu tygodnia, możemy być z siebie dumni.
Zadziwiająca rzecz taki patefon... muzyki można słuchać mimo braku prądu, awaryjność urządzenia ze względu na brak elektroniki jest żadna, chyba że nastąpi zmęczenie materiału jakiejś części mechanicznej. Co do samej płyty... są ciężkie i kruche, a wyrażenie "zdarta płyta" nabiera innego wymiaru, gdyż igła po prostu ściera z biegim czasu perforacje z zapisem muzyki, powodując coraz więcej zakłóceń. Generalnie płyta z repertuaru Orkiestry Mandolinistów E. Czukszy pękła nam na trzy części podczas transportu. Taką płytę daje się odtworzyć na patefonie, ale pęknięcia wprowadziły do muzy nowy podkład w postaci galopującego po nich konia.


 
Nasz zestaw mło... starego didżeja, czyli same
przedwojenne szlagiery i muzyka klaszyczna.



\
Dziatwa siedziała w milczeniu na pałatkach przyniesionych przez chłopaków z grupy rekonstrukcyjnej. Ciekawe jak im się podobał nasz pokaz.

Władek chciał mi zrobić zdjęcie, ale zapomniał założyć kliszę. Nikt nie jest doskonały.




 
Prezentacja polegała na porównaniu starego miasta z nowym. Stworzyliśmy 10 minutowy film, do którego cały tydzień cykaliśmy zdjęcia. Użyliśmy programu, który umożliwiał przejście z jednej fotki w drugą w stylizacji na stary film.  Nawet fotkę z drona wykorzystaliśmy. Ta poniżej z góry zamkowej.
 




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz