poniedziałek, 21 marca 2016

Sokół w Sochaczewie

Przyszłość jest nieznana, ale za to przeszłość przecież powinna być pewna. Nic bardziej mylnego! Przeszłość, kończy się wraz z pamięcią, krótkotrwałym wytworem ludzkiej jaźni, który przepada wraz z jej "nośnikiem". A bywa że i nośnik, nadpisuje informacje, mieszając je ze swoimi wyobrażeniami. Ale zacznijmy ab ovo, a ja zmieszam przeszłość z faktami i wyobrażeniami.



Na zdjęciu jest mój dziadek, Bolesław Przybysz. To najbliższy mi w dzieciństwie człowiek, pełen ciepła, cierpliwości i spokoju. Gdy zobaczyłem to zdjęcie, od razu zaciekawiło mnie cóż to za mundurek, z czapeczką z piórkiem. Teraz już wiem, choć dziadka o to spytać nie zdążyłem że to mundurek Sokoła. Boleś jest bardzo młody, a zważywszy, że urodził się w roku 1902, należało postawić na to, że zdjęcie pochodzi z lat dwudziestych.
Tradycja Towarzystwa Gimnastycznego Sokół sięga roku 1867, kiedy założono je we Lwowie, na wzór Czechów, ale gwałtowny jego rozwój to oczywiście lata po odzyskaniu niepodległości. Sochaczewskie gniazdo powstało w roku 1928. Bolesław miał wtedy 22 lata... Czy należał wcześniej do jakiegoś innego gniazda, czy z okazji wstąpienia do sochaczewskiego gniazda zrobił sobie to zdjęcie? Nie wiadomo. Liczba porządkowa sochaczewskiego Sokoła to numer 12, czyli 11 innych powstało wcześniej - Grodzisk, Żyrardów, Rawa Mazowiecka, Pruszków, Łowicz, Skierniewice, Błonie, Mszczonów, Leszno, Brwinów i Milanówek. Na trasie kolei kaliskiej był Łowicz i Błonie, mógł tam sobie wprawdzie jeździć, bo z Leonowa miał rzut beretem na stację, a zimą 5 grudnia w 1927 rozpoczął już praktykę w banku, ale ja mam mgliste wrażenie, że jednak w rachubę wchodzi Sochaczew i rok 1928. 

Zatapiam się w przeszłość, w wyobrażenie różnych dni z kalendarium Sokoła, te które znalazłem sam i te, które przysłał mi znajomy, od kilku lat zgłębiający dzieje stowarzyszenia w Sochaczewie. 

11 listopada 1928 - odsłonięcie pamiątkowej tablicy na 10lecie odzyskania niepodległości na remizie strażackiej... Obecni członkowie Sokoła. Ja robiłem zdjęcie tablicy do muzealnej prezentacji Dróg do Wolności w zeszłym roku, a dziadek pewnie był przy jej odsłonięciu. Tamtej remizy już nie ma, została tylko tablica. Jedyny w mieście orzeł w koronie, którego przełknęli komuniści wisiał przez cały okres PRLu.


Zawody sportowe, wycieczki, defilady na 3 maja i 11 listopada. Łowiczanin rok później dopinguje sochaczewskie gniazdo: „Czołem! Sokoli z Sochaczewa!” „Nie tak dawno powstało gniazdo Sokoła w Sochaczewie, a jednak trzeba przyznać, że tamtejszy Zarząd przejawia nadzwyczajną ruchliwość. Dh. Prezes Garbolewski ofiarował plac pod budowę nowej sokolni, na razie wystarano się o lokal tymczasowy. Urządzono uroczyste otwarcie Gniazda, poprzedzone nabożeństwem. …. Czołem, czołem druhowie z Sochaczewa.”

Za takie słowa, za tą szczerość tak bardzo uwielbiam lata międzywojenne. Dlatego głodny jestem tej rzeczywistości, w której mieli okazję żyć moi przodkowie. 


2 komentarze:

  1. Myślałeś może o napisaniu książki zawierającej podobne historie, dotyczące różnych miejsc i osób z przeszłości? Bo zawsze bardzo chętnie czytam Twoje wpisy dotyczące przeszłości właśnie.

    Na pewno jak będzie ciut cieplej to kondycja sama się polepszy u mnie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lata międzywojenne nie były łatwymi, ale masz rację, tam nikt się nie bawił obłudą i hipokryzją. Nie wiem jakim cudem trafiasz w koleiny historii, którymi szli Twoi przodkowie, ale robisz to doskonale.

    OdpowiedzUsuń