czwartek, 2 czerwca 2016

Dzień dziecka

- Tato, wiesz co dziś za dzień?
- Eee nie...
- No pomyśl.
- No nie wiem.
- Kurde, patologii rzymskiej!
- Co?
....
- Aaaa!


No zaskoczyłem w końcu, że mowa o dniu dziecka. Poszliśmy na razie z tej okazji na deser lodowy. W lokalu, była dodatkowa atrakcja dla małoletnich, fontanna z czekolady. Można było nadziać sobie na wykałaczkę kawałek owocu i zanurzyć w spływającym strumieniu czekolady. Małas zrobił sobie takiego właśnie słodkiego szaszłyka.  Z tyłu po lewej stronie wzmiankowana fontanna.


5 komentarzy:

  1. Coś mi się zdaje, że i sam nie omieszkałeś spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja? No co Ty, gdzieżby tam... ... ... no dobra, masz mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A Krzysiek się upominał o życzenia. I dzisiaj dostał prezent :) taki skromny. Ale bardzo się ucieszył. A to najważniejsze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż mi ślina pociekła na widok takich delicji. Teraz to dzieciaki maja frajdę, za czasów mojego dzieciństwa takiej rozpusty nie było :)
    Dzień Dziecka u nas jest hurtowy, bo to i synowie i dzieci "przyszywane" czyli synowe i wnuczęta - też dzieci. A ja z językiem na brodzie ganiam po marketach za prezentami. A bo to wiesz, jak nie wiesz - czym sprawisz radość???

    OdpowiedzUsuń